Maska (Baudelaire, 1927)

Translated from French by Bohdan Wydżga

Podziwiajmy to cudo florenckiego smaku:W tem smukłem, jędrnem ciele siła i uroda —Zbratane towarzyszki z pod jednego znaku.To natchnione zjawisko, ta kobieta młoda,Bosko potężna, wiotka, przez bogów zesłanaNa świat, aby, tronując w łożnicy królowej,Była osłodą wczasów Księcia czy Kapłana.

— Patrz na ten uśmiech dumny, subtelny, zmysłowy,Gdzie zachwyt swą urodą doszedł do ekstazy;Na oczy, z których tryska szyderczość wesoła;Na twarzyczkę przecudną w obramieniu z gazy,Skąd rys, zdaje się, każdy tryumfalnie woła:„Rozkosz wzywa na gody, a zaś Miłość wieńczy!”I patrz — majestatowi, który bije z czoła,

Ile czaru dodaje świeży wdzięk młodzieńczy! —Przybliżmy się — obejrzmy tę piękność dokoła.O, pośmiewisko sztuki — zawodzie surowy!Ten twór z boskości piętnem, uwielbienia godny,Zakończa się u góry jak potwór dwugłowy!

— Lecz nie! Tamto to maska tylko — pozór zwodny —Owa twarz, ustrojona w uśmiechy pieściwe;Zaś patrz, tam inna — ta, co z boleścią się łamie —Istotna, biedna głowa — oblicze prawdziwe,Pochylone — ukryte za maską, co kłamie.— Biedna, boska piękności, oczy twoje stroiZdrój łez, co, choć sam jasny, chmurnem niebem łyska;Twe kłamstwo wstrząsa duszą, a serce się poiWodami, które Boleść z twych oczu wyciska!

— Ale dlaczego płacze piękna, której członkiMistrz natchniony wyrzeźbił z boskiego odbicia —Jaki ból tajny targa tę pierś amazonki?

— Och, głupcze! Ona płacze, że zaznała życia!I że żyje! Lecz zwłaszcza wstrząsają nią dreszczeI do łona się wciska odrazy spazm niemyNa myśl, że trza, niestety, i jutro żyć jeszcze,I pojutrze — i zawsze — tak jak my żyjemy!

Comments

Loading comments…