Pochwała kłamstwa
Translated from French by Bohdan Wydżga
Gdy widzę, jak przechodzisz z królewska niedbale,Kołysana w rytm dźwięków, co płyną po sali,Jakgdyby przez harmonji unoszona fale —A jednak wzrok znudzony błądzi w obcej dali;
Gdy patrzę na twe blade, w mgle skąpane czoło,Oblane promieniami jarzących kinkietów,Rozniecających nad niem otocz jasną wkoło —Zaś oczy ciągną do się, jak z starych portretów —
Mówię sobie: Jak piękna — osobliwie świeża —Wspomnieniami brzemienna, królewska ta wieża;Jej blask i serce, niby brzoskwinia ze skazą —Dojrzały, jak jej ciało uczoną ekstazą.
— Czy ty owoc jesienny o królewskim smaku?Czy ty urna żałobna, na łzy czekająca —Woń oazy gościnnej na pustynnym szlaku —Czy naręcz kwiatów, oczy i usta pieszcząca?...
Wiem, że są oczy, w których głębi dusza ginie,A nie kryją w swem wnętrzu świętej tajemnicy:Puzderka bez klejnotów, bez Boga świątynie —Jak Niebiosa, głąb których w bezdennej próżnicy!
Ale czy nie wystarcza, że jesteś pozoremKu ukojeniu serca, co od prawdy stroni?Może ty tępym jeno i bezmyślnym tworem...Masko czy złudo — cześć ci! Piękno na twej skroni.
„Wiem, że są oczy, w głębi których dusza ginie,A nie kryją w swem wnętrzu świętej tajemnicy;Puzderka bez klejnotów, bez Boga świątynie —Jak Niebiosa, głąb których w bezdennej próżnicy!”
Comments
Loading comments…