Potwór (Baudelaire, 1927)
Translated from French by Bohdan Wydżga
Pewnie, żeś nie jest, moja miła —Jak się to mówi — „w wiosny dobieGra — miłość — wino — jadła siła —Prażą się, stary garnku, w tobie! —Nie jesteś świeża, moja miła —
Stara dziewiątko! OsobliwyWszakże szaleństwa twe przeżyteDały ci połysk — lustr leciwyPrzedmiotów, które są zużyte,A mają powab osobliwy.
No i nie jesteś monotonna!Rymem czterdziestkę twą ozłocę,Bo, niźli Wiosny ckliwość wonna,Milsze, Jesieni, twe owoce! —Nie, ty nie jesteś monotonna!
Smołą mi pachną twoje kiecki;Nieco wpadnięte twe solniczkiMieszczą drażniący pieprz turecki,Czyniąc ogniste z nich pieprzniczki —Smolne i wonne jak twe kiecki.
Jeno naiwne czci pacholęDynię okrągłą i melona!Ja obojczyki twoje wolę,Niżeli kluczyk Salomona —Bom nie naiwne już pacholę!
Twe sine włosy — kask z rzemieni —Cień dają czołu amazonki,Co się nie troska, ni rumieni;To grzywa bujna — nie koronki —Twych włosów siny kask z rzemieni!
Twe oczy czarne — jak kałuża,W której odbija się latarnia,I warg czerwona pręga duża. —Piekło się dymi i kazarniaW twych oczach czarnych jak kałuża!
Zbrojne w lubieżność i pogardę,Drażnią nas gorzkie twoje wargi —Albo nęcące, albo twarde:Znają przekleństwo — nigdy skargi —No — i lubieżność i pogardę!
Twa muskularna noga suchaGotowa sięgnąć na wulkanyI — na chłód, biedę, groźby głucha —Najwyuzdańsze ciąć kankanyPotrafi twoja noga sucha;
Straciła miękkość twoja skóra,Jak u żandarmów wysłużonych;Nie zwilgnie, bo ma suchość wióra —Jak oko twe łez nie zna słonych.(A jednak nęci twoja skóra!).
Szalona, idziesz wprost do czarta!...Wprawdziebym chętnie poszedł z tobą —Gdyby nie chyżość twa zażarta,Którą przypłaciłbym chorobą. —A więc już sama idź do czarta!
Nie dadzą płuca, krzyż i łydkiHołdu nieść panu, jak się patrzy,Bowiem dygocą w sposób brzydki...„Zanieś mu ukłon jak najgładszy!” —Wołają krzyże me i łydki. —
Być, gdzie sabatu płoną watry,Gdzie on, okrutny czyniąc skweres,Z ognia i siarki puszcza wiatry —A ty go cmokasz w ten interes!...Ach, co za widok w blasku watry!
Djablo mi przykro — osądź sama —Że być nie mogę twym kaganem —Nie stanę z tobą, coś ma dama,Pochodnio piekieł, przed twym panem! —Jak mi to przykro — osądź sama.
Kocham cię już od niepamięci —A na logikę jaźń ma chora,Złego szukając kwintesencji,Chciałaby kochać szczyt potwora:Więc kocham cię do niepamięci!
Comments
Loading comments…