Sen paryski (Baudelaire, 1927)

Translated from French by Bohdan Wydżga

Osobliwy pejzaż dziś śniłem,Jakiego nie widział nikt żywy —I z jego wspomnieniem zawiłemUroki się plączą i dziwy.

Sen to cudotwórca-fantasta! —Kaprys mu szczególny nakazał,Że z mojego widma czy miastaWszelaką roślinność wymazał.

Zwolennik oka hegemonji,Dla niego wyprawił on godyUpajającej monotonji —Z metalu, marmuru i wody.

Pilastry — kolumny — arkadyTworzyły aleje jedyne;Z basenów wód lśniące kaskadyCiekły w złota starą patynę;

Poprzez katarakt ciężkie wody —Fałdziste z kryształu zasłony —Skrzyły się przez te żywe lodyBrylantowe srebrnych ścian szrony.

Drzemiące stawy ocieniałyNie wierzby, ale kolumnady —W zwierciadle wód się przeglądały,Kołem obsiadłszy je, najady.

Płyty różowe i zielone,Tworzące sinych wód wybrzeże,Na mil tysiące rozciągnione —Płynęły w świata gdzieś rubieże;

Kamienie żywe i iskrzące,Wód tafle — magiczne, wyśnione —Zwierciadła, stropów sięgające,Tem, co odbijały — olśnione.

Majestatyczny i milczącyGanges na skraju firmamentuWylewał z urn swój skarb ciekący —W otchłań przez stromy stok z djamentu.

Pan środków, żywiołów, przestrzeni,Nie wiążąc niczem swej swobody —Pod tunelem z drogich kamieniPuściłem oceanu wody;

I wszystko — nawet czarne bryłyByły błyszczące i tęczowe —I wody jasne się toczyły,Ujęte w brzegi kryształowe.

Zresztą ani gwiazdy, ni słońca,Ni zorzy, coby nieba brzaskiemOblała te cuda bez końca:Świeciło wszystko własnym blaskiem!

I dziw nad dziwy (nakaz stylu:Wszystko dla oka — nic dla ucha!) —Ponad przewałem mas wód tyluWiecznie się słała cisza głucha.

Gdym ciężkie rozwarł swe powieki,Poznałem nędzę własnej nory —A w głębi duszy mej kalekiejPrzeklętych cierpień stare zmory;

Zegara grobowe dzwonienieBrutalnie znaczyło południe —A niebo ciężkie lało cienieW ludzkiego bytu mroczną studnię.

Comments

Loading comments…