Taniec śmierci

Translated from French by Bohdan Wydżga

Dumniej niżeli żywi nosi swą urodę —Bukiet, chustkę i wachlarz modnej elegantki;Posiada nonszalancję i ruchów swobodęChudej lwicy-kokietki i ekstrawagantki.

Czy też widział kto kiedy kibić bardziej wciętą?Suknia przesadnie wzdęta z królewskim robronem,Opada w sutych fałdach na stopę, ujętąW wąziutki pantofelek, ozdobny pomponem.

Kryza z tiulu, muskając obojczyki szkliste,Jak strumień, co w swym biegu ze skałą swawoli,Osłania skromnie wdzięki zbyt ostrokościste —Część powabów trumiennych, które ukryć woli.

Głębią swych dołów nęcą puste oczy trupie,A naga czaszka, w kwiecie przystrojona hojne,Kołysze się na suchym, wiotkim kręgosłupie. —— Objawienie nicości — w symbol życia strojne!

Są, co karykaturą nazwać cię gotowi,Bowiem nie rozumieją, zakochani w mięsie,Uroku właściwego jeno szkieletowi —Który mem pożądaniem w najgłębszym swym sensie!

Czy przychodzisz zakłócić potężnym grymasemGody Życia? Lub może żądza jaka staraZe snu cię trumiennego budzi jeszcze czasemI na sabat Rozkoszy ciągnie niby mara?

Czy przy światłach — muzyce — tanecznych wyskokachMasz nadzieję rozproszyć swą szyderczą zmorę,Wierząc jeszcze naiwnie, że w orgji potokachZatopisz żar piekielny, co w twem sercu gore?

Nieśmiertelnego głupstwa wieczne królowanie!Stary potwór cierpienia pleni się i żyje! —Poprzez wygięte twoich żeber rusztowanieWidzę ową żarłoczną, wiecznie głodną żmiję.

Boję się, mówiąc prawdę, że twoje zachceniaJałowe — że daremnie wywlekłaś swe kości —Bo mało kto urodę szyderstwa ocenia.Tylko silnych upaja urok okropności!

Wątpię, by głąb twych oczu, patrzących z ciemności,Skłonić miała tancerzy słać ci dziewosłębów:Czy wytrzymają bowiem bez dreszczy i mdłościUśmiech wieczysty twoich trzydziestu dwu zębów?

A jednak, któż w objęciach nie trzymał szkieletu —Kto nie drętwiał w uściskach tej mary pieściwej?Przeciw urokom śmierci niema amuletu;Kto się boczy, znać mniema, że sam urodziwy.

Bajadero bez nosa, bez ciała drobinki,Powiedz owym tancerzom, którzy kręcą nosem:„Dumni pięknisie, mimo piżmo, róż i szminki —Czuć was wszystkich trupem! Bo śmierć waszym losem,

„Antinousy zwiędłe i łyse dandysy —Wy, odlakierowane trupy-lowelasy:Zawrotny taniec śmierci za mroczne kulisy —W kraj was wciąga, gdzie wieczne, czarne trwają wczasy!

„We wszystkich częściach świata nie dostrzega zgołaŚmiertelna ślepców trzoda — szalona, hulacza —Na złowróżbnem sklepieniu trąby Archanioła,Ziejącej czarnem wnętrzem jak paszcza garłacza.

„W każdem miejscu i czasie Śmierć patrzy na twojeDzikie, śmieszne podrygi, cudaczna ludzkości;Nieraz jak ty się maści, przywdziewa twe stroje —Z twem cherłactwem swe brata ironję i kości”.

Comments

Loading comments…