Wino gałganiarza
Translated from French by Adam M-ski
Często w wieczór, przy błysku, co miga czerwono,Gdy wiatr dmie i potrząsa latarnią oszkloną,Gdzieś na przedmieściu starem, w ulic sieci krętej,Kędy kipią ludzkości burzliwe fermenty,Zobaczysz gałganiarza. — Idzie zadumany,Jak poeta, łbem trzęsie, zawadza o ściany,Lekceważy policję, niby swe poddane,I w wielkie plany serce wylewa wezbrane.Składa przysięgi, wzniosłe dyktuje ustawy,Podłych w proch strąca, ofiar podtrzymuje sprawy,I pod niebem, zwieszonem jak baldachim jasny,Upaja się wielkością cnoty swojej własnej.
Tak ci ludzie, dręczeni swą nędzą domową,Strawieni pracą, z wiekiem ubieloną głową,Pod więzią różnych szczątków chylący kark zgięty,Te wielkiego Paryża wyrzuty i męty,Wracają, przesiąknięci zapachem gałganów,W towarzystwie zsiwiałych w boju weteranów,Których wąs zwisa, niby szmat chorągwi starej.— Łuki tryumfu, kwiaty, zwycięzkie sztandary,Stają przed ich oczyma, — o potężny czarze! —I w płomienistej orgji, w słońcu, przy trąb gwarze,Oni niosą śród krzyków tłumu, bębnów wrzawy,Pijanemu miłością ludowi — laur sławy!Tak śród ludzkości płochej roztacza z szczodrotąWino, ten Paktol lśniący, falę swoję złotą,I przez gardło człowiecze o swych czynach gwarzy,Władnąc przez dary, śladem prawdziwych mocarzy.By tych wszystkich wyklętych, którzy mrą w milczeniu,Utopić nienawiści, wesprzeć ich w omdleniu,Bóg, wzruszony wyrzutem, stworzył sen dla powiek,A wino, święte słońca dziecię, dodał człowiek!
Comments
Loading comments…