Wino mordercy (Baudelaire, 1927)
Translated from French by Bohdan Wydżga
Ha, niema żoneczki! Dusza pijana,Ile chce, pić może. Pić moje prawo,Bom sobie to prawo zarobił krwawo.Nie będę jej krzyków słuchał co rana!
Szczęśliwym, jakby mi królestwo dali:Słoneczko pogodne, wietrzyk balsamy...Chodzę sobie, gdzie chcę... Czas taki samy,Jak w ten rok,... kiedyśmy się pokochali. —
— Pić! Żeby się napić, ledwieby stałoDla mego pragnienia wódki i wina —Słuchajcie, to moja miara jedyna —Ile trumna strzyma! — A to nie mało.
Czy pana na trumny nie stać ogromne?Tożem ja ją na dno zepchnął do studni —Cembrowin dorzucił! — W głowie wciąż dudni...— Wiem, gdzie jej mogiła — ho, nie zapomnę!
Chytrzem ją wywabił... Mówię jej: „Za to,Com naponiewierał, nie bądź mi krzywa;Chodź za miasto — stara miłość odżywa:Będziem się kochali, jak w one lato.
„Przyjdź na szlak, gdzieś nieraz ze mną chadzała“. —Taka nieszczęśliwa, znać, dola trupiaByła jej pisana, — bo przyszła, głupia!— Ot, bez rozumuśmy wszyscy bezmała!
Choć pomizerniała, lecz ładna była,A przeklęte serce do niej mnie parłoJak do wódki. — Ażem chwycił za garłoI rzekł: „Tu godzina twoja wybiła!...”
Hej, tłuszczo pijacka! Czy choć jednemuMyślby przyszła: z wina sporządzić całun —I pić, pić naumór — wódkę, czy ałun?Gdy jest — pić pozwolę z sobą takiemu!
Ha, nikomu?! Gady! Tłuszczo smrodliwaBez duszy, bez czucia, bez serc, bez siły!Czy kiedy choć chwilę wasz mózg opiły —No — czy zaznał, co jest żądza prawdziwa:
Z pochodem przeklętym wężów nudności,Patrzących zielono z flasz jadowitych,Szydzących plugawie z łez z winem pitych —Przy szczęku łańcuchów, chrobocie kości?!
— Otom sam, jak palec — wolny i hardy!Więc jeszcze tej nocy na śmierć się spiję.Słuchać, hołota! Nim północ wybije,Położę swą głowę tam, na bruk twardy —
Bez żalu, wyrzutów — jak pies bezdomny!Wóz, naładowany brukiem i błotem,Najedzie z ponurym na mnie gruchotem —Jak kat prosto na mnie! Ów wóz ogromny
Niech zmiażdży tę czaszkę — łeb bez sumienia —Lub niech przez pół przetnie — porwie wnętrzności.Drwię z niego, ze śmierci — tak jak z Wieczności,— Z Boga czy Szatana — i z Odkupienia!
Comments
Loading comments…