In excelsis (Leconte de Lisle, 1907)

Translated from French by Zenon Przesmycki

Potężniej, niźli orzeł, zwykły chmur mieszkaniec,Ty, człowiecze, wzbijaj się, gdzie światłości sfera.W dole — cichnie, maleje stary ziemi szaniec.

Wzbijaj się! Jasna przepaść lotom twym otwieraSmagane słońca ogniem lazurów odmęty.W dole — glob we mgłach szarych tonie, doumiera.

Wzbijaj się! Żar drga, blednie, strop nieb mrozem ścięty,Zmrok ponury bezbrzeża w opończę swą mota.Wzbijaj się, wzbijaj, zgub się w nocy niepoczętej:

Otchłań spokojna, czarna, bezkształtna niemota,Rozemdlenie materyi w nicość doskonałe,I niewypowiedzialna, zupełna ślepota.

Duchu! ty więc leć w światła jedynego chwałę,Niech mrą w dole nikczemne pochodnie dawniejsze,Ty leć, gdzie Źródło ognia wre i tryska całe.

Przez sny leć, przez marzenia, wciąż lepsze, piękniejsze!By na Szczeble bez kresu drzeć się niezachwianie,Depcz śpiące w grobach świętych bóstwa najmocniejsze!

Zrozumiałe się kończy, i oto konanie,Wzgarda dla siebie, pomrok, zgryzota, co wierci,I wściekłej rezygnacyi geniuszu otchłanie!

Światłości, gdzieżeś, gdzieżeś? Być może — aż w śmierci.

Comments

Loading comments…