Był taki, co dziecięciem...

Był taki, co dziecięciem zjawił się na świecieW porę kwiatów, lub, mówiąc prozaiczniej, w lecie,Lecz nie mógł z wałów miasta zrywać róż, z przyczyny,Iż grad je kul rozorał, posiawszy wawrzyny!

Był taki, co młodzieńcem zjawił się na świecieW epoce, gdy się serca nie dawa kobiecieBez złotych ram, a praca bierze czas — i bywa,Że nawet palce zbrudzi (co się nie odmywa!) —Posrebrzy włos przedwcześnie lub zmarszczek dołoży,Których Apollin nie miał, ani Parys hoży —Słowem, Apolla z Delfów nie błyszcząc pociągiem(Mówię z Delfów, bo ten był ze złota posągiem),Wyszło na to, iż, prawdę określiwszy prościéj,Dzieciństwo miał bez kwiatów, młodość bez młodości!

Ten, gdy z przeznaczeń rytmem na planety proguMinął się, tak już nabrał mijania nałogu,Że, gdy go na ostatnią na świecie pociechę— Czyli... herbatę dobrą — zaprosisz pod strzechę(Tu strzecha jest dla rymu), to on zaproszenieOdbierze o dwunastej w nocy......Przeznaczenie!!...1860.

Comments

Loading comments…