Czemu (Norwid)

Próżno się będziesz przeklinał i zwodziłI wiarołomił zawzięciu własnemu —Powrócisz do niej, będziesz w progi wchodziłI drżał, że może nie zastaniesz... Czemu?

Sam sobie będziesz lada słówkiem szkodził,Niezrozumialnem prócz tobie jednemu.Będziesz się bez niej z nią kłócił i godziłI wrócisz, wątpiąc, czy zastaniesz. Czemu?...

Szczęśliwi przyjdą, jak nadomiar złemu,Kołem osiędą ją — chwilki nie będzie,By westchnąć szczerze... — Ah, czemu i czemu?Przyszli szczęśliwi, rozparli się wszędzie.Wszędzie usiedli z czołem rozjaśnionem,Dom napełnili, stali się legjonem!

Przeczekasz wszystkich, to dwóch ci zostanie,A trzeci jeszcze ma w progu pytanieI choć, na zegar pojrzawszy, się sroży,Ty nawyknąłeś już nie ufać jemu...Wróci i znowu kapelusz położyI rękawiczki jeszcze zdejmie... Czemu?

Aż chwila przyjdzie, gdy wyjść lepiej znaczy,Niżeli zostać po obojętnemu;Wstaniesz i pójdziesz, kamienny z rozpaczy,I nie zatrzymasz się, precz idąc... Czemu?

A księżyc będzie, jak od wieków, niemy,Gwiazda się żadna z miejsca nie poruszy,I patrzeć będą oczyma szklistemi,Jakby nie było w niebie żywej duszy.Jakby nie mówił nikt Niewidzialnemu.Że trochę niżej tak wiele katuszyI nikt się jego nie zapytał: «Czemu?»

Comments

Loading comments…