Do panny Józefy z Korczewa (1934)

Panibo jesteś z takiego klasztoru,Gdzie ścianę z ścianąGdy połączono, to cięcie toporuZa zbrodnię miano.

Podwalin niema, bo deptać je trzeba,Ni schodów wyżéj;Ale poręcze sięgają do nieba,Poręcze z krzyży!

A okna z łez są, łzy z koronek rosyTrójbarwnie szklistych;A zamiast dzwonu powietrzne rozgłosyAktów strzelistych.

A łuki z skrzydeł są serafinowych,W węzły związanych;I stoją, lecąc, lub czekają nowych,Światu nieznanych.

I słońca niema tam ani księżyca,Tylko już świeciW obłokach cichych hostja bladolica:Świeci i leci.

Więc ja, na sądny dzień, pod waszej rąbekSzaty się schronię...———————————A teraz, patrząc, gdzie siada gołąbek,Kulbaczę konie!

Comments

Loading comments…