Do spółczesnych

I pożegnałem kraj, i brzegi znaneOdepchnąłem nogą, jak wioślarz z łodziZiemię odpycha i jak odgarnia on pianęLeniwopłynną i luźną...Kraj, gdzie każdy czyn za wcześnie wschodzi,Ale książka każda za późno!

Nogą odepchnąłem ten brzeg, co pokornieZgiął się pod moim obcasem —I skrzypiał mi on, że jest męczeńskim wytwornie(Ale przeklinał mnie basem).

Oh, wy, którzy śpiewacie krwawo i pożarnieKiedyż zrozumiecie sąd?Żyć wy radzi w dziejach, lecz żaden nie wie,Że cali urośliście w krwi ulewie,Czyści i matematyczni, jak błąd!

Ciemna to pieśń jest, wzamian wy bardzo jaśni —Szkoda tylko, że nigdy nie wiecie,Czemu umysł — mąż mówi: «Zaśnij!»«Zaśnij!» mówi po tańcu mdłej kobiecie.1867 novembris Parisiorum Lutetiae.

Comments

Loading comments…