Do wielmożnej pani I.
Czoło mówcy nie znało kropelki chrztu wcale,Kiedy patriae pater, konsul purpurowy,Cicero, rękę wzniósłszy nad zamęt ludowy,Głosił:
«...że przyjdzie człowiek, w boleści i chwale,Sprawiedliwy — i przez to w koronie cierniowéj.
A ręce obie mówcy, gdy niewiele potem,Blade, przybito gwoźdźmi na deskach trybuny,My znamy, w czyje grały i psalmy, i struny,Lubo milczało niebo błyskaniem i grzmotem.
Tak, to jest Rzym, o pani — nic więcej nie wspomnę!...Tylkobym rad, by piasku garść na globie była,Gdzieby się zdumiewały imperja ogromne,Że tak niewiele ziemi, a tak wielka siła!...Tylko radbym, Europy oglądając kartę,Znać stopy Zbawiciela, swobodniej oparte —A choćby to okupić przyszło świata łzami,Rzekłbym: «On pierw umywał nasze, gdy był z nami».1871.
Comments
Loading comments…