Do wroga (Norwid, 1865)
Ty! prawd pomienie wziąwszy za sztylety,Śmiesz jeszcze mniemać żeś wódz — żeś jenerał;O! niewolniku — stój — cofaj bagnety —Dopókiż będę za ciebie umierał? —
Czyż myśli każdej — każdej myśli prawieUczyć się trzeba ciągłemi ofiary:Patryotyzmu, na bruku w Warszawie —A chrześcijaństwa u krwawych wrót Fary — ?
Czyż nigdy z siebie ty nic, własną siłąNie poczniesz nigdy: boś wszystkozabierał —Cofnij się! wołam, głucha lodu bryło:Dopókiż będę pod tobą umierał — ?
Toć groszem twoim tuczne pułkownikiWłasnych się uczą mordować proroków:A wy nas wodzić śmiecie — niewolniki! —Nie widząc Boga ręki u obłoków.
Niechże wam szron raz roztaje u powiek,Niech rozniewoli się ta ciemna góra;Wrogi! — do nogi broń! — kto jeszcze człowiek —A bryłę lodu na kosy! — i hura! —
1863. C. Norwid.
Comments
Loading comments…