Jeszcze słowo

Kapilolskich bram już niema,Co dumnie milczały,I stronami wiatr obiemaSzumi na przestrzały.Prysły odrzwia z zawiasami,Czegóż jeszcze zbywa?Gdy purpura łachmanamiJak krew się rozléwa.Równo, wolno — czasem śliskoBruki lśnią koralem —Ależ zato czy nie bliskoPańskie Jeruzalem?...Wolni ludzie, tworzyć czas!Step ludzkości czeka na plan nowy,

I granitu nie brak w sercu mas,Kształtów nie brak, rąk nie brak, głów nie brak,Niechże raz już gmach nowy,Nie okruszyn starych nowy żebrak,Lecz gmach nowy wstanie... Dość jest nas!

Czasów karta jedna się przewiewa,A nic nie utworzyli;Po niej idzie druga — ta opiewa,Że mało uradzili;Czasów karta trzecia, jak liść drzewa,Nim się z pączka wychyli...I smutno, gorzko. — Czemuż to Królestwo boże,To Pańskie Jeruzalem w idei upiorze,Dotykalniejszych na się kształtów wdziać nie może?

Błogosławieni pokój czyniący na ziemi,Albowiem ci synami zwani są bożemi,Podrzutek zaś w dziedzictwo królestwa nie bierze,Ani mu bram ojcowscy pokażą żołnierze.

Palmy, psalmyModłami;Siebie oto rozpalmy,Siebie sami!Potem balsam pokojuMiędzy Mądrość a WiaręNiech wycieka ze słoju —I pomiędzy nowe dni a stare,I pomiędzy mądre a władnące,Jako strumień po lace,I gdzie serce z głową ma granice,Jak łzy czyste, kobiéce.I gdzie starych — wczoraj, jutro — młodzi,Jako promień niech wchodzi!

Niedość zrównać bo smugi,By się zjawił plan nowy,Ani plan mieć gotowy.By wraz powstał gmach drugi.Ci, co w duchu ubodzy.Już kosztują królestwa.Lecz na stepach nicestwaTacy rzadko są mnodzy.

Ludzie pokój czyniący! Weźcie się za dłonie.Fala niechaj obrzuci łańcuch wasz i schłonie,Ale ów, co przepaściom zatoczył granice,I globów ma u siebie przedziwną kotwicę,I, bezforemny, w ludzkie zamknął się maleństwo,I, niedotkliwy, ludzkie wycierpiał męczeństwo —Ten przyrzekł...Owóż czasy niźli się rozwcześnią,Ku wam, czyniącym pokój, zatęskniłem pieśnią...W Rzymie 1848 lata.

Comments

Loading comments…