Kleopatra — całość

EUKAST. Jakgdyby wczora mówił z bazylogrammatąLub z trzymającym wachlarz z lewej strony tronu,Tak każdy dzisiaj myśli, że czasów zna sekret,I rad pouczać drugich, a najskorzej — wyższych.U Rzymian pono k’temu osobne jest bóstwo,Forum Romanum zwane, którego kapłaniNie golą bród, są sprośni i mający pozórSapiencjiRYCERZ. Tego niema, to błaha jest powieśćFertur bez świadomości, lub jej mając pozór...Rzymianin bogi wielkie zna i jest chędogim,Nie goląc się co trzy dni, jak księdze egipskie;Lecz pospolitej rzeczy (a która świat dzierży)Tknięty afektem, zwłaszcza w chwili znamienitej,Jak Nil wzbiera — wylega populus na forum,Mało się trapiąc, czyli pełni ceremonjał.Rzecz, zaiste, za czasów, jak jest nasz, bynajmniejPogardzenia niegodna, iż jesteśmy w wojnie —Wojna zaś nie jest jako, teorje jakkolwiekSwój ma porządek...KONDOR. Niemniej są królewskie łowy:Skoro chędogi mosiądz trąb (bywało) każęW tętno podjąć i lekkich mam przy koniu ludzi,Posuwistych, jak nowy z papirusa sandał,Pantera drży... sokołów świętych całe stadaLatają mi nad głową, «Diih, dih, dih!» wołając...RYCERZ. Bywa i tak! Lecz w wojnie nie sam jest animusz,Lubo ten miejsce trzyma wielkie oczywiście...Atoli jest przedwszystkiem marszów kunktatura,Grodów kastrametacja, tudzież dyscyplina;Trzy rzeczy, w których bardzo Rzymianin ma góręI porównania prawie z innymi nie znosi...EUKAST. Oh?...KONDOR.  Oh!...EUKAST.  Jakgdyby swoich nie znało się wcaleEgipskich wojowników, których zastęp nieraz

Prowadzi mąż tak duży, jakiemu równegoMiędzy Rzymiany niema! Ci po ojcach idąZ Filistynów kretońsko-syrjackich i czyniąPostrach halabardami; za nimi dopieroOficerowie nasi, każdy z dziadów dziadaDziedzic rycerskiej ziemie, mogący co chwilaZdać urzędowi sprawę z dóbr... ludzie porządni,Nie zaś auksiliary...

Cofnijmy się nieco,Niźli posłuchań przyjdzie godzina i wola:Być godzi się, lecz nie być z urzędu należy...

Każdy coś dzisiaj myśli, że zna czasów sekret!...I każdy jakby mówił z bazylogrammatąLub z trzymającym wachlarz z lewej strony tronu!...

KLEOPATRA. (sama) Pałac ten nie pałacem już, ale namiotem:Monarchini królową nie jest...

...Sfinks jest sfinksem,On, który się uśmiecha w swoje własne ustaI powstrzymuje wyraz twarzy...

...lecz we wnętrzuOn sam tylko jest szczerym kamieniem, nie więcej!...

Słudzy nasi, czy jeszcze są sługami — pytam.

KLEOPATRA. Wiadomości dziś jakie?... Jutro gdzie będziemy?RYCERZ. Księżno, przed której stopą upadam, i, jeśliSłowem jeno, nie czołem, to wedle wygłoszeń,Z wysokości przez usta zaleconych wasze,By zbrojny mąż nie kłonił pancerza na ziemię —Księżno — gdzie dziś będziemy? Rozkażesz, albowiemNiema już dziś, są tylko momenta dzisiejsze...KLEOPATRA. Pięćdziesiąt galer moich doszło Pompejusza...RYCERZ. Pompejusz był.KLEOPATRA.  ..Co słyszęRYCERZ,  ...Wieść, zda się, niemylna,Iż tułów jego pływa, głowa zaś z pierścieniemKonsularnym wybiła pokłon temu, któryJest twoim, księżno, mężem. bratem i monarchą...KLEOPATRA. Te słowa ci przebaczam, żołnierzu!...

...Brat we mniePiastunkę miał, sam będąc pacholątkiem drobnem;Monarchy Kleopatra nie zna — mężem dla niejBył jeszcze ów brat mały, zajmujący w łożuMiejsce gazeli...

...Zaraz! Dokończę mówienia.

Kondor!...Trzeba popytać o gazelę moją,By zwierzę na człowieczych nie cierpiało nędzach,Zaniechane w czas wojny. Królowej EgiptuZwierzę jest symbol święty...

...Pompejusz, powiadasz,Zeszedł? Gdzie, kiedy, jako?.RYCERZ.  ...Głoszą hieroglifem,Umiejętnie pisanym, iż, skoro przypłynąłZ Kornelją, żoną swoją, i synem Sekstusem,Słał posły do monarchy, którego rodzicaNiegdyś gościł był w Rzymie. Lecz rada naroduPrzemogła u świętego ucha monarszego.Dzielnych wysłano mężów, którzy zręcznie z łodziWewiedli Pompejusza na brzeg i, gdy wchadzał,Cięciem ztyłu zwalili nawznak, poczem, głowę

Odrąbawszy i pierścień zezuwszy z prawicy,Rzeczy te dwie odnieśli monarsze...

...Dodają,Iż lud chciał bohaterów tych w tryumfieDo świątyni, lecz wrota zawarło kapłaństwo,Któremu prefekt rzymski, Gabinius, w czas głodu,Syłał zboże...KLEOPATRA. ...Przez Sfinksa! Tych kilku służalcówOszalało...

...Niech każde słowo wieści każdejDochodzi ucha mego bez opóźnień. Odejdź!...

Między sfinksem a mumją naród wychowany!...Biada monarchom...

...Śniadać chcę — sama... z Szecherą...

Nie słyszałeś królowej, iż rzekła ci: «odejdź!.»Lub czyli prośbę do niej szczególną chcesz zanieść?RYCERZ. (przyklękając na jedno kolano) Monarchini! Człek, który w bitwach trwał trzydziestu,I widziano, że zdejmał hełm w niebezpieczeństwie,By poznanym był zdala... człowiek ten przed chwiląNie śmiał myśleć, iż powie królowej, co zaczął...KLEOPATRA. Wstań — mów — —RYCERZ. (z wybuchem) ...wodzowie gardzą radą mą i planem,Raz, że im są Rzymianie nieznani, drugi raz,Że ja, pochodząc z Rzymian, właśnie przeto znam ich —Że ja nie z kasty jestem urodzonych wodzów...Przez Bachusa! Śród wiernych zastępów królowejNiedawno jeszcze liczyć można było przecieDo dwudziestu tysięcy tych Rzymian, co ongiPod Gabiniusem przyszli dla waszego ojca,Egipskie żony wzięli i, jak cedry, służą.Tak, że, cokolwiek jeszcze w armji trwa, to orlęRzymskie... lecz oni z wodzów kasty nie pochodzą...

Księżno! Twoi wodzowie, we trzy ufni rzeczy,W liczbę, w twierdzę i spore marszu oddalenie,Na hieroglifie mają skreślone, gdzie Cezar.O monarchini! Dzisiaj, przed słońca zaciemką,Gdy pierwsza błyśnie gwiazda, możesz być zdradzona!Cezar gdzie? Czyż kto o tem wie, gdzie plamkaMalenieczka na niebie, co, dojrzana ledwoOkiem wielkiem gazeli, juże spadła na niąDwoma ciężkiemi skrzydły sępa, który zleciał,Jak oderwany kawał granitu z gór nagich?Cezar ma ośmset jazdy, pieszych trzy tysiące,I żadnej twierdzy... prawda... My — we trzykroć tyleżI niezdobyte mury, gdzie oblec go możem...Ale Cezar oblegał nieraz oblężony!...Ale Cezar nie sprawia szyków, jak generałEgipski, według stylu, i, bywało, garstkąLegjonu przeciął drogi siłom znamienitszym,Zamieniając je w jedno, równe swemu, skrzydło,Na które od słabszego potem wpada flanku,Twarz w twarz, na krótkość miecza, z gromem i z błyskotem,Jakby tam sta tysięcy wiódł za chmurą kurzu,Piasku, zamętu, koni rżenia – i Victorii...

Niech ochłonę...KLEOPATRA. (na stronie) ...ten człowiek, o czemś wielkiem mówiąc,Stawa się wielkim!

Słucham, co dalej masz zwierzyć.RYCERZ. Dalej, o bezpieczeństwie świętej twej osobyGdym rzekł coś, wszyscy wodze przyjęli mię śmiechem.«Jemu, co z kasty nie jest niedotkliwej» — rzekli —

«Wydawa się, że króle są, jak prosty rycerz»,I nuż podrwiwać, dzwonić na tępo mieczamiO stół, by szkło fenickich kielichów się tłukło...Ja przemilkłem...KLEOPATRA.  ...Zaś plan twój.. na dziś?...RYCERZ. ...Monarchini!Co między sobą króle poczną, lub co leżyUpowite we fałdach na kolanie bogów,Tego się wywiadywać nie jest rzeczą moją.Alić w rycerskiej sprawie i męża rozumemTrzeźwego istnie widzę, że stąd trzeba nieco.Przed nocą dziś się cofnąć, zostawiwszy znaki,Jakoby dwór królewski na miejscu zostawał,A odchodziły wojska... taki dając pozór,Lecz czyniąc wodwrót, czyli, wojskiem kryjąc wojskoPrzez dwa stosowne ruchy. I dwie przeto rzeczyOtrzymać, ważne na dziś: czas i bezpieczeństwo.Czas przeto, iż nie wiemy, po śmierci Pompeja(Z którym jednakże flota działała egipska).Jaki sprawa kierunek weźmie... Żeglarz żadenNie powrócił, bynajmniej — nie wiemy nic zgoła!KLEOPATRA. Znaczące jest, co rzeczesz.RYCERZ.  Co do bezpieczeństwa,Ani się o królowej mówi, której ramięOparte jest o bogów ramiona, ni wcaleO dobrem wojsku, które zna niebezpieczeństwo,Ani o generałach dobrych, mówię, którzy,Z wodzów kasty od dziadów dziada że pochodzą,Więc rozumieją dobrze wojenne ćwiczeniaI rzeczy słuszne czynią...

...Mówi się pogłównieGwoli prawdzie, gdy działać nie można natomiast...KLEOPATRA. Pojmując i przyjąwszy rzecz, królowej łacnoDać wam, rycerzu, sygnet na bieżące trzy dni...

Kogobyś zaklął, skłoni się; co każesz, spełni —Jak długi Nil po brzegach obu... Czy jednakżeMyślisz, że cię zakryje pierścień przed zazdrością?............

Eukast! Bandelety Izydy i berło,I ksiąg dwoje hermejskich z końca...

Przystąp — usłysz!

«...Tedy obmyślił kastę wszelkiemu bytowi:Albowiem ptaszek mały jest zarówno pięknyJak krokodyl.— — — I owszem: spostrzega się codzień,Że, po jedzeniu skoro krokodyl odpocznie,Na piasku śpiąc i paszczę mając niedomkniętą,Ptaszek drobny mu zęby wykała swym dziobem,Kasta albowiem wróbli inna jest, a innaIbisów krzywodziobnych, inna krokodyli,Te zaś pomiędzy sobą rzadko mają zawiść.Święty jednak krokodyl drugiemu świętemuZajrzy, bocian zawiści bratu bocianowi.Tak, zazdrość jest pomiędzy tymi, którzy nie chcąNic ze siebie uczynić trudem osobliwym.Lecz naśladować rzeczy, przez drugich poczęte,I uwłóczyć ich sprawie...———————Tak, z ogrodu kiedyKradnie owoc ogrodnik leniwy drugiemuOgrodnikowi, radby swoje własne śladyNóg swoich zatrzeć nogą swą, jakby nieswoją,I trop swój. jako tego, co okradł, podeptać...— Stąd i przeto jest kasta. aby jeden człowiek

Śród zazdrosnych oparł się o zazdrość szerokąCałej kasty...»

Rycerzu! Jesteś z kasty wodzówRYCERZ. Wielki jest Hermes, wielka Egiptu królowa!...KLEOPATRA. Sfinksa dotknij i odejdź!

...Śniadać mam — z Szecherą.

EUKAST. (podchodzi ku drzwiom głównym i woła) Kondor! Służba!...KONDOR. (w głębi)  Szakal! Her!

EUKAST. (zamyślony i sam do siebie)Egipcie!Nilu!... Słońce!... Jakże się rzeczy odmieniły!Królowie po południu śniadają! Coś wszystkoToczy się kołem, nawspak zakręconem OngiByłoż co, jak monarszy czujnego żołądek,Który ze słońcem równo szedł, by słońce wtóre?KONDOR. Stołonośców zamkowych że pod ręką braknie,Używam tych od lektyk drabów...EUKAST.  Niech przynajmniejOwi, którzy dotknęli mumii, pozostanąU drzwi. Jakkolwiek baczę, że nierówni wzrostem,Lecz dziś pono się wszystko równa arcyłatwo.

Ongi inaczej było!... Dziś w zamężcie idzieCórka rybaka do dom kościelnego sługi,Co, strzegąc obelisków lub kadzenie paląc,Jako żyw nie ułowił i płotki na wędę!...Pisarza syn żeni się z ogrodnika dziewką.Stan pomieszano wszelki bez ceremonjału.Coś za wiele w Egipcie jest inteligencji!...Aż stąd przyjdą wyrodki... I już poczęły się,Już są... Czasy dawnemi kasty, jako schodyDo Świątyni z granitów, lub z porfirów stopnie,Twardo miały granice swoje określone —Ksiądz z księżną, pisarz żenił się z córą pisarza...KONDOR. Mumifikator, który wnętrznoście wydziera.Żenił się z wnuczką cieśli, robiącego trumnę...EUKAST. Syn rolnika zostawał rolnikiem. Bywało,Że tym porządkiem już się rodziły półbóstwa.Sam znałem był matronę rodu książęcego,Poślubioną księdzowi, co powiła dziecięDo czestnego podobne kota; inna dałaCórkę, mającą boskie krokodyląt formy —Widoczna łaska niebios...KONDOR.  ...Przez Izydę,Skłócono rytm muzyki, zaś muzykę zmienićTo — obyczaje...EUKAST.  Król Aulet słoneczny,Rodzic księżnej, ostatni wielki Ptolomeusz,Cóż cale życie robił?... Nie grałże, bywało,Dnie i noce na kobzie? Cnotliwy monarcha!...Pomnę, gdy w dzień ostatni z pachnącego łożaPalec ku mnie wyciągnął. przykląkłem strwożony,Ziemię całując — biło mi serce... On rzecze:«Chór kobziarzy i miech mój — podaj!» Wołam chóruI złotą kobzę ciągnę choremu królowi.Ale żądać już nie mógł, tylko się zanosił,Że do dziś słyszę, zda się, jak pożądał wybrzmiećNieśmiertelny dech jego — i nie mógł — i ustał...KONDOR. Gdyby przez życie całe więcej nie nie wskórał,Jużby na piramidę zasłużył!...EUKAST. (spostrzegając Szecherę, o kiju wchodzącą) ...Oto jestOna, jeszcze dawnego stylu Egipcjanka,

Starożytna Szechera, wiedząca o wszystkiem,Cokolwiek się gdzie stało — milczkiem uśmiechliwa,Baczna, choć słów nieskąpa... O niej król był mawiałTę treść, nakamiennego hieroglifu godną:«Sowy są, aby w nocy widziały». Szechero!Dzień wam szczęsny...SZECHERA. (półgłosem) ...U sfinksów zewnętrznychZostawiłam dwóch młodych chłopców z kasty ludu,Ku którym dziś królowej łaska zajaśniałaEUKAST. Gdy powołani będą, przejdą przez podziemia —SZAKAL. (nadchodząc pośpiesznie — do rozmawiających) Słońce u dziewiętnastej kolumny przysionkuZajaśniało, przybliża się sandałem złotym,Lada chwila skłonimy czoła — —HER.  ...U kolumnyJedenastej królowa, przystawszy na chwilę,Sobie samej coś rzekła, łzę otarła jednąMgłą chusty i przez ramię tę chustę cisnęłaPoza cień kroków swoich...EUKAST. (do całej służby, stosownem półkolem grupującej się) ...Córka Ptolomeów wchodzi!

KLEOPATRA. (kończąc czytanie) Ludzie! Przypowieść stara egipska się pełni,Ucząca nas, że zamki monarchów, i grody,I domostwa, są tylko zajezdnemi wroty,Groby zaś mieszkaniami istotnemi. Tak jestOczywiście i z gmachem tym na oko świetnym!Kleopatra z wami trwa w Egipcie, i w prawie,I w sercu: nikt się przeto lękać nie ma przyczyn,Ani się wieściom, mylnie szerzonym, poddawać.Wszelako, gdy cień pierwszej kolumny przedsieniaPołoży się długością wschodów, wynijdziemyZ miejsca tego.. na pozór zostawując znaki.Jakbyśmy, dwór nasz i wy, nie cofnęli kroku.Czasu więc, gdy cień, ległszy na schodach, dosunieDo progów tych, służebne podepną mi szaty.Podadzą pas rycerski, też misiurkę z czepcem,A biały mój, najlżejszy uklęknie dromaderÓw, o którym raz rzekłam, że jest strusiem piórem,Poruszonem na wietrze palcami dziecięcia —A to mówienie ryte jest na obelisku...

Zeszły lub zeszła!... Ciebie pozdrawiam w braterstwieNicości.

...Syryjskich nie chcę śpiewaków — są miękcy.Nie chcę rozmów hermejskich — są ciężkie! Chcę życia,A mam za towarzysza ciebie —

— nicość cichą!Któraż z poddanek, licząc osiemnastą wiosnęI słynną będąc wdzięki swojemi, tak śniada,Jak Kleopatra?... Wzamian oddalone dwory,Miasta i chaty baśnie wymyślają o niejDla ucieszenia uszów, przypowieściom skłonnych.

Manek arabski przyszłe długą karawanąZwierciadło, osadzone rubinem, i zwitekZ logogryfem miłosnym!... Judzki Herod rudyNadeszłe w skrzynce wonnej liść lekki papiruZ napisem: «Serce niewiast»! Emirów niemałoDrobnych i aż od Pontu książąt długowłosychDwuznacznemi pośpieszą mię afekty raczyć —

Z kast nawet niskich chłopcy próżne i ochoczeWespną się ku lekkiemu Kleopatry sercu!...

Śmiej się im w parze ze mną — z niewiastą umarłą,Która istnego męża nie widziała nigdy,Lub w błędzie jest, mniemając, że widzialnym byłby!

Miałażbym serce, które uroiło sobie,Że kochać można wielką miłością na zawsze!Lub jestże to tytańskim przeciw niebu szałemIdeał czuć, co nie był uciosany w kamień?...

Poślubiona dziecięciu, które łoża częściąUdarowałam, jakby maleńką gazelę,Lecz pozbawiona brata, gdy ów mężem stał się,I nie znająca przeto żadnego z nich obu!...Niemniej ojca, albowiem gościł na wygnaniuU Pompejusza tego, co idzie tu zginąć;Matki, bo onej pamięć we mgłach gdzieś niknęła;Siostry, bo stała mi się spółrywalką tronu;Towarzyszek, przeto, iż ptolomejskie imięKleopatry nie znosi równych sobie dziewic...Nigdy — nigdzie — nikogo przy sercu...

...prócz ciebie,Larwo niema — do kogo należąca, mniejsza!...

Zaprawdę! Sądom, sędziom podziemnym starczącePosyłam za umarłych zadośćuczynienie —I jasno ci pogląda w czaszkę, o umarłaLub umarły, ta, nigdy co nie była żywą.Moglibyśmy uścisnąć się, jak znani dawno,Jak z tejże bezserdecznej kasty pochodzącyChoć o tobie podobnież może, jako o mnie,Niestworzone gadają rzeczy powieściarzeI ta, która się zowie historją, ta dobraStaruszka... już, co baje, niespełna pamiętna,Czci godna i osobnych dla wieku jej względów.Szechero, jestem smętna, jak nowowyrytyW granicie grób, na kogoś czekający — — Pragnę!

Nie! Tego nie chcę wina — idzie tu przez morze,Siły nabiera, tracąc natomiast kwiecistośćJedną poziomkę, właśnie zerwaną z kroplamiRosy, przenoszę nad ten ociężały nektar.Wody pragnę, co granit ma za dno i nieboLeżące, jak w zwierciadle! Lub, czego chcę, nie wiem...

Szechero, przystąp bliżej, podsuń sobie dywan,U nogi królewskiego stołu misę postaw,Złotą misę... Zabierzesz ją w podarku do dom,Skoro mi wszystko zgadniesz, o co pytać będę...Szechero!...SZECHERA. (usiadając u stóp królowej) ...Na dnie wszelkiej misy prawdę widać.KLEOPATRA. Zgaduj, jaki królowa dziś spotkała omenSZECHERA. (patrząc przed się, powoli) Ona wyszła, ażeby poznaną nie była,W stroju mieszczańskiej kasty — szła opodal łanówFaraońskiej pszenicy, lecz cały ją obszarPoznał i każdy z kłosów pięknie się jej skłonił.KLEOPATRA. Nie cały obszar poznał ją...SZECHERA.  ...Kłos jedenNie mógł jej poznać, rzęsy mając ocienioneSkrzydłami dwóch motylów, co igrały na nim...KLEOPATRA. I nikt więcej?...SZECHERA. ...I jeden młodzieniec — AbdalaGanimedjon, żniwiarski syn, z BelzerowegoPokolenia, szczególniej gładki na obliczu,Który z glinianej bani dawał pić dziewczynie.KLEOPATRA. (na stronie) Na jego lica blaski widziałam, nieznaneSercu i oczom moim, blaski tajemnicze...

Czy więcej nikt królowej nie uznał?...SZECHERA.  ...I jedenMąż dorodny, nioosący mały ciężar w chustce,

A który, jakby wielbłąd biały, posuwiściePrzeskoczył cień królowej, leżący na piasku...On jest syn nurka, Faleg-Mun; stoją obydwaU podnóża zewnętrznych sfinksów...KLEOPATRA. (na stronie) ...W oczach, w uściech,W rozegrzanem obliczu i włosie rozwianym,We wzdętych piersiach — czucia widziałam nieznane...

Eukast! Niechaj ludzie ci staną obydwaPrzed królowej obliczem! — Szechero! Thot tobieWzrok dał, jakiego rzadko dziś na dworach.SZECHERA.  ...DworyWysokie są, jak skały, na których zaledwoCedry trwają — podlejszy i czulszy krzew niknie.KLEOPATRA. (do służby) Wazę złota, na którem nowo jest odbity runek, chcę mieć pod ręką...EUKAST. (w głębi)  Mun-Faleg,Starszy od chłopca, pierwej od Abdali wchodzi.

KLEOPATRA. (do Szechery) Spytaj, czemu nie uznał królowej...SZECHERA.  ...NiewszystkoWieszczemu oku dane jest czytać — dlategoMasz się sprawić, Mun-Faleg, jeśli o poranku,Niewielkie uwinięcie gdy niosłeś z pośpiechem,Królowej zaś cień leżał na piasku, ty rączo,Jak biały wielbłąd, cień ów stopą potrąciwszy,Nie uznałeś w nim wielkiej królowej Egiptu —FALEG-MUN. Mądra Szechero, której wiadome są treści,Mało rzeczone głosem ludzkim, powiem tyle:Dzisiaj jest dzień, gdy wreszcie wykupiłem skrzynkę,Zawierającą rękę ojca mego, nurka.Na wieku skrzynki onej pendzlem jest pisane,Jak spory rekin chwycił rodzica za ramięI jak się ja rzuciłem z nożem i odjąłemStarca — ja, Faleg-Mun, szczery syn jego...Wszelako, on niewiele potem dłoń utraciłI stradał moc rzemiosła swego, jednoręki!I sporo trzeba było czasu, aby spłacićBalsamowanie, które służy w życiu przyszłem.Szechero! Cienie, ranną światłością rzucane,Są długie, u piramid i u stopy królów,A żywot ludzki bardzo jest krótki, a rękaOjca mojego jest ta, którą błogosławił,Gdy pojmowałem żonę i chatę spokojną.Zaś dzień, w którym odniosłem ojcu ciało jego.Weselem upoił mnie, syna..KLEOPATRA. (na stronie, wpatrując się w twarz mówiącego) ...Właśnie — właśnie,Ten sam uczucia promień nieznanego widzę —

Odejdź! Królowa cieszy się, że ty... masz ojcaI że chatę masz swoją... spokojną...EUKAST. (przypominając Kleopatrze)...KolumnaDotyka cieniem schodów...

EUKAST.  ...Oto jest AbdalaGanimedjon!...KLEOPATRA. (do Szechery) ...Mów jemu, co zechcesz. Szechero!SZECHERA. Ganimedjon, Abdali synu! Dzisiaj rano,Skoro żniwiarce do ust amforę chyliłeś,Przechodziła osoba królowej... i ty jejZaniechałeś należną czołobitność oddać.Mów szczerze — jak zdarzyło się wszystko?GANIMEDJON.  Szechero!Przez Apisa! Było tak, iż na tle różanemPorannych niebios, w kłosach do kolan Melmeja(Przyszła moja0 stanęła, wołając: «Pić daj mi!»Zaczem, amforę prawem podparłszy ramieniem,Chyliłem ręką lewą gliniane jej wargiW usta Melmei, która ku mnie nie patrzyła.A skoro ja patrzyłem na rzęsy jej... (iż ma

Czarne rzęsy, choć blade, jak żyto, warkocze)Być może, iż królowa świata przechodziła...KLEOPATRA, I tyś królowej świata naówczas nie widział?Ani poznałeś cieniu jej, porzuconegoNa twarz Melmei... ani cieniu piersiKrólowej, co upadał na Melmei ramię —Cieniu, który się kładzie u jej stopy?Patrzaj!Chłopcze, patrzaj... ty jesteś prawdziwie zbrodniarzem!Melmeja także nie jest na wzorowej drodze,Gdy ma warkocze blade, a rzęsy z hebanu(Przeciwieństwo, wyraźnie fałsz znamionujące!).Chłopcze, dlatego tobie nic królowa nie da...

Cóżby ci ona mogla dać więcej!...

...weź tylkoZłoty ten pieniądz — widzisz — z twarzą Kleopatry,I rękoma go uczep na Melmei piersiach,Tak, ażebyś znał odtąd królowej oblicze...SZECHERA. Pięknie się skłoń i odejdź...

KLEOPATRA. (wstając od stołu). Poddanych mam, którzy,Mają ojców, i synów, i oblubienice,I wnętrza chat spokojne...

Pono cień kolumnyWypędza mię z pałacu ojców?!

Pas, hełm, dzidę!Biały mój wielbłąd niechaj uklęknie, jak łabędź!

Teraz ten chłopiec i ów nadobny mężczyzna,Świecąc kruszyną złota między gwarnym ludem,Pole dadzą szczególnym przypowieściom o mnie,Miasto poda je miastu, zwiększając i barwiącI z Kleopatry serca czyniąc Nil miłostek,Wielkim pomiatający kałem...

Pragnę!... Daj miPerłę jedną winnego grona...

Dopnij sandał!

Błogosławieństwo woli królewskiej nad wami!WSZYSCY. (i za sceną — w okrzyku) Wielkie jest Ptolomeów imię! I jest wielkaKleopatra, jedyna Egiptu królowa...

EUKAST. A co teraz?SZAKAL i CHŁOPCY SŁUŻEBNI....A teraz — co?!...EUKAST.  Mądra Szechero!Oto twego wieszczego umu czas...WSZYSCY.  ...Cóż będzie?EUKAST. Cóż z tego będzie?

KONDOR. (zbliżając się do stołu) Zdanie moje jest poziome,Lecz obowiązujące: primo — skrzepić ciało,Ażeby się zmocniła dusza...WIĘKSZOŚĆ GŁOSÓW.  PrzezacnegoŁowczego słowo niechaj pochwalone będzie!KONDOR. Secundo: było w mowie królowej rzeczone,Aby zachować «pozór», z czego istny wniosek,Że tu rzeczywistego pola walki niema.Tak naprzykład skoro się owy weźmie pasztet,Który ma formę pawia, i skoro się z wnętrzaFormy onej odejmie treść, a kształt zostawi,Pozór ptaka nietkniętym może jaśnieć wdziękiem.

Niech popiję dla głosu czystszego...SZECHERA. (która dotąd upowijała w chusty misę złotą)  Co czynię,Śpiesząc, bym dar królowej w moje wniosła progiI nie dała się złupić żołdactwu bez wodzówLub rzymskim zwiadom, — starczy za całą odpowiedź:Błogosławieństwo z wami!

HER. (nadchodząc zpowrotem przez drzwi główne) ...Widzieć trzeba byłoPtolomejkę, gdy wstawał dromader, a onaRosła na niebo hełmem i swą krótką dzidą.Lud dalej w drżących grupach — przed nią, za nią jezdni,Dzwoniący rynsztunkami. Cezarby się uląkł!Rzymianie pierzchną — spełzną Rzymianie. jak tumanKurzu, strachem bladego, co za wojskiem upadł!Domowej wojnie z nimi koniec się położy.Oto co, za próg ledwo wyszedłszy, wciąż słychać,I co lud, i co mówi postawa widoku.KONDOR. (u stołu) Dobrych tłumaczu nowin, posil się u stołu,EUKAST. (do Szakala i służby) Szechery wieszczej wcale słów nie lekceważę.Co droższy sprzęt, uważnie składajcie mi w kosze.Nie wy, lecz ja dworowi odpowiadam za nie...

HER. (u stołu) I będzie znowu Egipt, jak przez wieki wszystkie.KONDOR i INNI. Będzie i będzie — wiwat!HER.  Przejdziemy i morze,I Tyber... (trzeba wiedzieć, że Rzym jest nad rzeką).KONDOR. Ależ! Co to za rzeka! Jedenby krokodylWypił...HER. I, lubo z kasty wodzów nie pochodzęPrzyznam się, że bynajmniej nie byłbym zdziwiony,Gdybym miał do czynienia sam na sam naprzykładZ wielkim, jako ów wielki Pompejusz... bezgłowy!...EUKAST. (do swych podwładnych) Dla «pozoru», te, co są jeszcze w rękach, sprzętyI zastawienia stołu niektóre — a mówię,Iż niektóre — opuścić należy. ZalecamTudzież usunąć mumję... Święty to obyczajEgipcjan starożytnych, lecz niezawsze wszyscyZrozumiewać umieją go... Czas się odmienił.

HER. (u stołu) Z ludów świata najstarszy, wprost od bogów idąc,Niepodobna, ażeby innych w karby nie wziął...KONDOR. (u stołu) Myśl mi przyszła. że, jako kasta jest do kasty,Tak Egipt do Etjopjan, do Poncjan, do Rzymian...EUKAST. (z ostatniemi koszami i służebnymi chłopcami cofając się)Błogosławienie z wami!HER. (u stołu) ...Myśl, co po wielekroćW głowę mię uderzała, gdy na wyspie byłemDalekiej, gdzie fenicki sprzedał mię podróżnikDla dziwnych wdzięków moich o wiośnie żywota...Tam poznawałem ludy zamorskie i inne,Tam uczyłem się sensu kapłańskiego. Dzisiaj,Jako przez sen. albo przez mgłę, sobie przypominam...KONDOR. Skrzep ciało kroplą... i mów!HER.  ...Tamże jedno pokolenieUznało mię za boga... jak przez mgłę...

KONDOR.  ...KolegęPozostawić w niejakiem dumaniu jest grzecznie.Lecz widzę, że Eukast i inni spełniliGłówną część obowiązku, uchraniając rzeczy,Których kosztowność mogla na szwank je narażać.Nieopieszalej zatem pocznę, gdy niektóreSam uniosę...

...Szakalu pilny, zostawuję-ćBłogosławienia moje...

HER. (oparty na stole) ...jak przez mgłę dym, parę...SZAKAL. (do pozostałych dwóch chłopców służebnych) Łowczy wielki może spostrzec, iż zaniechałObjąć tej złotem gęsto nabijanej czarki,I owej, mówię, płaskiej ze srebra podbutli,Tudzież fraszek podrzędnych... Bądźcie pilni, chłopcy!

HER. (u stołu) Wszystko... jak przez papierek... cienki...

CHŁOPIEC PIERWSZY. (zbliżając się do Hera)  ...Czy nie lepiejUsunąć mu z pod palców kubek...DRUGI CHŁOPIEC.  ... i podstawkę —OBAJ CHŁOPCY RAZEM. I dwa błogosławieństwa zostawić. Uchodźmy!

PIERWSZY CENTURJON. (obzierając się dokoła) I tu jeszcze nikogo!...DRUGI.  ...Istotnie, że musiałPrzez szpiegów mieć plan gmachu całego.Gdzieby się oprzeć mogło kilku ludzi wszystkimSiłom załogi naszej. Takiego ot stosuZłożonych tak granitów się nie lekceważy!...Musieli go poprostu obeznać pierw z miejscem...PIERWSZY. Kiedy, kto — jeśli chwili dotychmiast nie było.Żeby królewskich posłów mu przedstawić?... JeśliPosły królewskie — uważ! — włóczę pod mą strażąBo czasu nie miał Cezar zsiąść z konia i mówić...Bynajmniej! Nikt mu żadnych nie donosił zwiadów:Obrócił koniem, palcem załogę rozdzielił,Od dwóch stron kazał w gmach ten wnijść. My z Fortunjusem,Jako widzisz — on, z jednym liktorem... wiesz lepiej.Co i którędy począł...DRUGI.  ...Jak we własnym domu,Na pierwszy schód przysionka zesunął się z konia,Ręce obie za biodra zarzucił leniwo.Liktor Toraks szedł przed nim... on, stopień po stopniu,Między jednakie sfinksów wstępował profile,Krokiem równym przemierzył krużganek i salę,I znów krużganek wnętrzny, aż, gdzie wody szelest,Spadającej do wanny z porfiru, dał wiedzieć,Że się jest w łaźni. Cezar nie postąpił dalej:Przyjmuje kąpiel, może Kalligjon mu czyta!...DRUGI. Tymczasem zbiegów kilku lub marnych włóczęgówW gmachu nieznanym zamach wykonaćby mogłoNa wielkie czoło, które jest fastigium Rzymu!

OKRZYK. Górą szósty italski legjon!...Konsul górą!...HER. (przebudzając się u stołu) Przez Amenti!... Cóż stało się!...PIERWSZY CENTURION. ...Nareszcie jedenMieszkaniec gmachu tego!...

...Ktoś jest? Chodź tu, spowiedz!DRUGI CENTURJON. (obzierając dokoła) Czy nie z desek tej mumji wyszedł niespodzianie?...HER. (pokazując na mumję, w głąb sali usuniętą) Właśnie z nią schadzkę miałem w tem samotnem miejscu,Zdala od natrętnego świata... Moje imięJest Her, zaś jestem w gruncie to, co Grecy zowąSofos — siedm lat milczałem...PIERWSZY CENTURJON. ...Za lat siedm abstencjiUracz gościnnie Rzymian! Z jakiej partji jesteś?Z kim trzymasz: z Arsinoe, z królem, z Kleopatra,Z Emiljusza Lepida pełnomocą — alboPompejuszowi może służyłeś?...HER.  ...Sapiencji!..DRUGI CENTURION. Trza go wziąć na tłumacza zwiadom...HER.  Partji korzeńPowstaje z nietrafnego się wytłumaczenia.PIERWSZY CENTURJON. (na stronie)Nieźle mówi po grecku...

Ten gmach pod znakamiPtolomeów dlaczego niezamieszkan stoi?HER. Zamieszkanym jest w duchu... znaki są pozorem,Jak wszystko na tym świecie... Wedle przypowieściArchi-egipskiej gmachów mieszkalnych tu niema,Lecz są gościnne dworce — grodami zaś groby!FORTUNJUS. (wchodzi, wkładając miecz do pochwy) Konsularne insygnja zatknięto — posłowiePtolomejscy wnijdą tu i staną. Ten człowiekKto jest?...CENTURION. ...Bezbronny jeniec...FORTUNJUS.  ...Wziąć go za kohorty.

KALLIGJON. (do Fortunjusa) Zdrowia!FORTUNJUS. Wzamian — —KALLIGJON. ...Godzi się przyznać, że, jeżeliPałace podrzędniejsze są tego wytworu,Cóż musi być w Serapjum?!FORTUNJUS.  I że rzymski wielkiPompejusz u swojego znajdzie przyjacielaMiejsce, by oprzeć głowę...KALLIGJON.  Dla mężów, którzy sąGodni nazwania tego, sama nie-FortunaJest tylko przeciwmarszem albo odpoczynkiem.FORTUNJUS. Tak to brzmi!... Niekoniecznie się sprawdza zarówno.A dowodem: że, gdyby tak wiodły się rzeczy,Nie byłoby na świecie tragedji...KALLIGJON.  Tragedja!Zaiste, że jest boską i że jest obrzędną,Jak była na początku swego na świat przyjścia.Zawsze ona wyjątkiem, piorunem Olimpu!Wszelako i tragiczność ma swój wątek...FORTUNJUS.  Kiedyś,W Tuskulum w cichej z bukszpanów aleiPrzedyskutować trzeba ten przedmiot...

...NareszcieNiechże już z podarkami swemi posły oweZnudzą Cezara — ławy niech zajmą u wnijścia...

Rzadko miejsca, polami bitw zajmowanego,Któreby się dawało zużytecznić składniej:Zaiste, że nieledwo trybunalnie możnaW takowym się rozłożyć gmachu...

LIKTOR. (od wnętrznych drzwi sali)...Konsul — tędyPrzechadza!...

KALLIGJON. (w zbliżeniu do Cezara) ...Główny z posłów zwie się Achillesem.CEZAR. (na stronie, jakby z półuśmiechem) Się zwie! — — —

ACHILLES.  «...Ptolomej, król i prawoistnyNastępca Auleta egipskiego, władca,Mocarz i pan, a ludu rzymskiego przyjacielI Pospolitej Rzeczy rzymskiej osobliwyMiłośnik: konsulowi, wodzowi, gościowi —Pozdrowienie! —

Jakkolwiek bogaty jest Egipt,

A serce władcy jego wylane dla braciWładców, jednak wewnętrzne tu i tam niesnaskiCzynią, że godne trudno wymieniać podarki:Przeto król idącemu w pogoń za przestępcąPierścień jego i głowę posyła, by winnyOddała pokłon...» — te są wyrazy monarsze —

KALLIGJON, FORTUNJUS, CENTURJON i LIKTOR. Eheu! Pompejusz Wielki. — Zaprawdę, że on!CEZAR. Bezecni!... Precz ode mnie! Darów tych i okiemCezar nie tknie — nie może tknąć RzymianinKiedyżKróle i władze wasze, jeśli nie wy sami,Pojmiecie, że Rzym wcale się nie mści — on karze!Cezar — że się nie bije... że on walczy tylko,A konsul, gdyby miał się mścić, to chyba zemsty!Wy, uszedłszy stąd żywi, świadectwem będziecieSłów rzeczonych...

...Tak smętny jestem, jak był wielkim Pompejusz!...ACHILLES i SPÓPOSEŁ. (widząc Cezara milczącym) ...Ci, co treści odnoszą i rzeczy,Jako im są zwierzane, znać mają powinnośćWyrazy, monarszemu przeznaczone uchu...CEZAR. (nie obracając profilu do posłów) Rzym pogardził, wódz grozi, a zapłakał Cezar!

KALLIGJON. I to ten sam Pompejusz, u którego, pomnęJak dziś, widziałem ojca egipskiego króla,Wygnanego do Rzymu...FORTUNJUS.  ...i to ten sam, który,Gdy z Mitrydatem walczył, a zdradą mu chcianoUłatwić tryumf, zdrajcę, poradnika swego,Skazał na śmierć...KALLIGJON. To ten sam, nasz wielki przeciwnik,Za którym goniąc, doszliśmy do kresu, odkądJego i Rzymu bronić przychodzi... TragedjaI wojna, ręka w rękę, jak dwie taneczniceObrzędowe, solennie do przeznaczeń wiodą!...

KALLIGJON. Konsul — co każe?...LIKTOR. Miejsce lustralną zmyć wodąI zarzucić lwa skórą.

Wskazał, że nie przyjmieSprawy żadnej, prócz ważnych z obozu doniesień,Głębokiej życząc sobie cichości dokoła.

KALLIGJON. (rozwijając jeden z papierów do Liktora) Lamp potrzeba!...

Cóż powie Rzym za dni niewiele?!FORTUNJUS. Zwłaszcza, iż smętne wieści dochodzą drogami,Których żaden wódz dotąd nie potrafił przejąć.KALLIGJON. Szczególna rzecz, a istna...FORTUNJUS.  ...Przedostatniej nocy,Gdy nie mieliśmy chłodnych ścian wokoło siebie,Lecz pustynię i skóry namiotów, sen dziwnyUpadł na mnie. Wydało mi się, że z konsulemSzIiśmySzliśmy pośród zawici, trzęsącej gwiazdami,Nawoływania słysząc w powietrzu, Gdzie niegdziePrzeginały się palmy włosami na piasekI brakło tchu... A konsul do mnie: «To początek.I taki bliski końca!..» Zbudziłem się, słyszącSzczekanie gdzieś szakala i chromy chód hien.

FORTUNJUS. (do Liktora) A ty — snu czy nie miałeś?LIKTOR.  Miałem-ci, wybornySen, tak, że mi się zdała noc cała jak chwilka.

FORTUNJUS. (do Kalligjona) Tego gdy życzę sobie, radbym tobie niemniej,Lecz wiem, iż czuwać będziesz...

KALLIGJON. ...Vale!

SzczególniejszaDoba! Imperjum zewsząd pod ręką się pełni:Od Pontu do Hiszpanii, od wysep BrytańskichDo tego stołu: na zdłuż i na szerz — nietylkoSens stanu, lecz i siły są w grze tajemnicze.Nieraz śmierć robi tyle, co żywot, a życieŚmierci się równa... Nieraz dnia jednego wątek,Za lat sto lub na sto lat pracując, zawieraPierwociny ogromnych na świecie wydarzeń...

Jemu śni się, mnie trzeźwa dawa sny rozwaga.

CEZAR. Fortunie... która zowie się i pomścicielką!...

CEZAR. (wyciągając się w polowem krześle) Stanęliśmy w poczęciu wtórego rozdziału...KALLIGJON. (czyta) «O egipskiej potrzebie: paragrafJedenasty — księga pierwsza»CEZAR. (dyktując) «CezarZ dziesięcioma nawy rodyjskiemiI z azjackim posiłkiem prowadziłTrzy tysiące dwieście mężów pieszychI osiemset jazdy. A tak we trzy dniSzedł na Aleksandrję... .......... znał naturęEgipcjan, iż są zepsutymi,I, jak mało ufać im się godzi,Zatykając ówdzie rzymskie orły...»CENTURJON. (od drzwi głównych, zadyszany) Fortunjus! Kallig!... Który z dwóch nadbież-no, proszę,Bez konsula tej sprawy rozstrzygnąć nie można...CEZAR. (obracając się twarzą) Konsul jest tu w osobie — co rozstrzygnąć winien?...CENTURJON. Zupełna osobliwość! O wnijściu księżycaLekka łódź posunęła się do brzegu — straże,Znak odebrawszy pewny, podały go innymI dopuściły przejścia przez łono obozu.Mąż silny (co bez wyższych zleceń zda się nie być)Uniósł z łodzi osobę, starannie owitąJak się penatów nosi posążki, lub jakoPółbóg nimfę z kibicią, niedotkliwie skłonną,Albo jak nurek perłę w muszli — i tę postaćPrzeniósł aż tu pod zamek, tak szybko, że przebłyskZłotego jej koturna, wspartego na dłoniUnosiciela, wydał mi się, jak meteor...Tą osobą jest sama królowa Egiptu,Zaś dokonanej sprawy szybciej — nie widziałem.Zda się, że już nadchodziCEZAR. (wstając i robiąc krok ku drzwiom głównym, do Centurjona z półuśmiechem) Nie byleś pod bronią,Kiedyśmy przechodzili Rubikon...

KLEOPATRA. Konsulu!CEZAR. ...Klęknąć tobie pozwalam, królowo!Nie z tytułu, bo całej nie objąłem władzyW Egipcie, który posłów nie ma i jest zbrojny.Ni teraz czas, ni miejsce właśnie trybunałów.

Lecz — przebacz pani — wyznam przy prawdziwym świadku

Traf, dla którego widzieć cię skłonioną chwilęNa miejscu tem, pokrytem grzywą lwa, życzyłem.KLEOPATRA. Byłaż tam pierwej przepaść?...CEZAR.  Miejsce to zakląłemDla Fortuny, która jest pomścicielką razem,

Jak patrycjusz, jak kapłan!... Szczegóły na później...Przypuśćmy, że tam wielkiej wartości naczynie,Że cudna grecka waza rozbiła się pierwejI że tę stratę odnieść chciałem do nagrodyTrafu trafem...KLEOPATRA. ...A ja ci nie przynoszę darów!I nic godnego nie mam z sobą. Wszakże — otoW kolcach mych słynne owe dwie perły na świecie,Które «nierozłącznemi» nazywają. Wybierz.Jeżeli zdołasz, jedną i miej ją w agrafiePurpurowego płaszcza, by ktoś dostrzegł kiedyś,że Kleopatra, ucho ku twym kłoniąc słowom,Zapomniała łzy ciężkiej i białej, łzy morza!CEZAR. Inne wszystkie, o księżno, łzy we faldach togiKonsularnej, na piersi pochować rad jestem.KLEOPATRA. Więc moją pierwszą będzie ta, którą wylałamNad zgonem, o Cezarze, przeciwnika twego.Tak jest!... Wielki Pompejusz mego ojca gościł,Za jego dni wygnania, w Rzymie. Dla mnie ojciec,Chociażby nie miał uczuć, ojcem był i królem,Poprzednikiem korony mojej... Jam uklękła,Konsulu, by spowiedzieć, że ku osobistejPompejusza i żony jego straży dałam wprawdziePięćdziesiąt galer zbrojnych... Lecz cóż pięćdziesiątGaler przeciwko twojej, Cezarze, Victorii?...CEZAR. Zwłaszcza, że moich było dziesięć ze mną...KLEOPATRA.  Z tobą!CEZAR. (wzbraniając Kleopatrze dokończyć zaczętego sensu) Racz mówić dalej...KLEOPATRA. ...Wojny ja nie podzieliłamCałą armją i flotą...CEZAR.  ...A druga łza twoja,O królowo i córko króla poprzednika,Którego Pompej gościł na wygnaniu w Rzymie?...KLEOPATRA. A druga moja łza?... Pozwól, Cezarze, chwilę,żebym mogła przypomnieć sobie. Ah, dziś ranoMój, czy twój, żołnierz — nie wiem (bo wszyscy żołnierzePoniekąd są twoimi) — człowiek monstrualny,Zabił gazelkę moją i zjadłCEZAR.  Eheu!...KLEOPATRA.  Ty powiesz,Że więcej miljon gazel mam w moich pustyniach?Lecz ta nawykła była poglądać mi w oczyŹrenicami, jak wielkie dwa kamienie drogie,I drżała nie przestrachem n mych stóp, lecz drżeniemDelikatności czlonków.członków. — Patrz, Cezarze, zawszeTaka uważna, jak kwiat, co, się rozwijając,Wlepione ma spojrzenia w słońce...

Że orłom dobrze w górnem szybować powietrzuLub spaść, jak grom, na łup swój, to czyliż dlategoŻołnierz mnie ma gazelkę zabić?... I tę, któraTak mi wyobrażała egipski lud, jak onBywa obrazem Rzymu!...CEZAR.  Sfinksów królowo! Ty, któraDziewięcioma języki mówisz, mów po rzymskuAlbo helleńskiej mowy użyj...KLEOPATRA.  ...Ten egipskiLud dobry jest, gdyby go zostawiono sobie.Co tem łacniej, iż nie chce on panować drugim,Rad przestawa na swojem, nawykły do Nilu,Prosty, jak trzcina jego, skłonny i nadbrzeżny,Z bogów wyszedł przez swoją starożytność wielkąI w bogi wraca znanym mu losów porządkiem.Co piękniejszego i co pyszniejszego więcej?Cierpliwy jest tak wielce, że, choćbyś go ścinał,Poszle ci wzamian uśmiech wstrzemięźliwy tyle,Co uśmiech sfinksa... Zdeptać go możesz kaligą

Rzymską, on się u posad rozpłaszczy, jak piasek,Lecz piramidy szczytem dotknie konstelacyj!CEZAR. Duma jest długim trudem godności — i wcaleNie nabywa się ona żadną chełpliwością:Lud twój nie ma jej, właśnie dlatego ma pychę.Z dziadów, z kości, z popiołów, lecz nie z odetchnieniaWolnych piersi, To źle jest być więcej, niż pierwszym,Lub nie myśleć, że pierwszym trzeba być w czemśkolwiek.

Nie wy pytacie jedni, co ma Rzym do ludów,Które się na swych starych zatrzymują prawach...Cezar odpowie, że nic... i dlatego właśnieRzym ma zwyczaj przyznawać ludom ich istotę,Często ją własnych orłów osłaniając pierśmi.Jest wszelako inaczej, skoro gdzie w pustyniOsobników się coraz kilka ubezczelni,Wpatrzonych tylko w siebie i, co chcą, robiących,Nad rzeczy miłość stawiąc intrygę i pieniądz.To jeżeli Rzym króci, jeśli równa prawem.Łagodzi stylem — właśnie, że osłania ludy,I właśnie, że przeciwko prawu ich nie idzie.

Ucz mię, proszę królowo, jakiemi drogamiPostępować ma godny Rzymu obywatelTam, gdzie monarcha gościa zabija podstępem...Ale on nie nie winien! Zrobił to z poradyMinistra, który był mu niezbędny, zaś owyPostąpił tak przez poszept żony, która wreszcieEunuchowi swojemu przyrzekła to spełnić!...Ty zaś, szlachetna pani, stąpając po ziemi,Uczynionej tak śliską, powtarzasz mówienieNieświadomych: «Dlaczego Rzym ludy ogarnia?»Cezar, czy myślisz, księżno, że konsulem byłbyLudu, który tak oto nie chciałby być ludem?Raczej przebyłby może oceanu przestrzeń,Jak Leander, ramiony własnemi ku wyspie,Zapowiedzianej wieszczów szlachetnem marzeniem.

To nie jest łatwo stawać się podobnym bogom!...Trud to jest właśnie z tego duży, że codzienny.Łacniej, królowo, stokroć wygodniej zaiste,Arcykapłańskie raz w rok wziąwszy bandelety,Podjąć nóż i ofiarne bydlę jakie ubić,Pokłony za to mając rzesz olbrzymich ludu.Tu jednak, pani, widzisz, co posiada Cezar,Jak on szuka miękkiego w świecie przestawania.Podróżne krzesło, skąd się rozsądzają sprawy,Skórę lwa i purpurę, czasem miecz, albowiemNawet i miecza wniosków niezawsze on słucha.

Wielką sensu powagą i ciała Rzymianin,Jak planeta, wywiera działanie, nie gromem!...Jemu grom sam upada w przestankach, jakobyU wytwornego w dykcji pisarza heksametr!Pisałem i ja rymy, wdzięczna Kleopatro,I wiem, jak się dać pojąć... i zapewne żadnaZ gazel twych równej mowy pogrzebnej nie miała,Jak ta, którą skończyłem...KLEOPATRA.  Cezarze, o więcejMoich łez już nie pytasz, a patrz: takie szybkieI jedna się za drugą wnet doganiające,By po raz pierwszy męża istotnego widzieć!

Jakże biedną i biedną była Kleopatra!...CEZAR. Pani, widzisz po ziemi migocącą światłość?...To jutrzenka...

KLEOPATRA. Już?...CEZAR.  Konia mego słyszę rżenie —Legje się budzą... Wprawdzie śpieszyć się jest rzecząPolitowania godną, lecz i czas ma prawa...KLEOPATRA. Cezarze! Po raz pierwszy słyszę to mniemanie.CEZAR. Pani, nikt się nie śpieszy ustawniej, niż dzieciI ci, co nigdy nigdzie wczas się nie znaleźli.

Chłód ranny niech mi prawo da, bym twe ramionaPurpurą odział, ramię, bym cię poprowadziłPrzez obóz mój, królowo!KLEOPATRA. (przyjmując usługiwanie)Na ramieniu człowieka oparłszy się, czuję że się oparłam o świat —CEZAR.  — To konsula ramięOpowiadasz tem słowem, o szlachetna pani,Nie Juljusza Cezara...KLEOPATRA. (opóźniając krok umyślnie)  Ta światłość jutrzenna,Latająca po ziemi, jak błyskotne fale,Wstrzymuje mię... Czy nigdy wschód mniej pięknym nie był?Czy to jaki dzień wielki słońca dziś? Czy ty, Cezarze,Czujesz zarówno palec różowy jutrzenkiNa źrenicach?...CEZAR. W obydwóch perłach twych zausznieWidzę jak się zwierciedlą: zorza i świat cały.KLEOPATRA. Cezarze, takich pereł, wiesz, że jest dwie tylko!

EUKAST. Przez Hermesa! Rycerzu, mądry kapłan jeden,Z kapłanki urodzony, którego ja jeszczeDziada, kapłana, znałem, powiedział te słowa:

«Z Cezarem do Egiptu przyszedł czasu genjuszI w zodyjaku mnogo przyśpieszył» — skąd idzie,Że wszystko pod rękami wydąża i bieży.Wazy dwie wczora ja sam — słyszysz, sam ja zbiłem.Toczyły się się tak w palcach... Dwie wazy! Ja, staryI w służbie stołu biegły!RYCERZ.  Do jednego królaRzymskiego, który zwał się Hostiljus, FortunaW nocy wchodziła oknem. Niepodlejszym Cezar!Straże coś podobnego, bywało, w księżycuWidywają u jego namiotu, gdy czuwa.Jakoż dni temu jeszcze kilka oblegany,Oblegających obległ w tych uliczkach ciasnychI pod stróżą latarni morskiej, tak obronnej!...Siedemdziesiąt pięć galer pobił, nic nie mając,Sam nieledwie noc całą na falach własnemiRękoma z piany ciało ratując jak nurek.Natomiast król, doparty do Nilu, na wiekiŻółtą wię wodą upił...EUKAST.  Uśnie on w balsamach,Które cały nekropol znosi. Sam widziałem:Pobożność wielka pełni się...RYCERZ.  Ledwo to CezarSpełnił, alić niemało i dziś weszło wozów,Naładowanych łuki, kołczany i dzidy,Tudzież okrytych pianą rumaków bez siodełZ pola walki, co ledwo cztery trwała godzin.Zaś mąż, który nie widział Partów kawalerji,Niech, proszę, milczy o niej...EUKAST.  I jeszcze nakoniec(A tuszę, że-ć nakoniec!) dziś legiony wyszłyNilu brzegami w strony oddalonych pustyń...Co wam lepiej wiadome jest — i czynię błędnie,Mówiąc o tem.

KALLIGJON. (do Rycerza) Zdrowia wam!...RYCERZ.  Powzajemnie!AELIUS CINNA.  Zdrowia!

Zdało mi się przed chwilą poić się muzyką,Teraz wonią kadzideł... Czy to dzień teoryj?...RYCERZ. Zwykłe pytanie świeżo przybyłych w te kraje...EUKAST. (na stronie, z głębi sceny)Nasz cały Egipt jedną teorją jest zawsze!CINNA. (na stronie) Praktyką — Rzym...RYCERZ.  Galera królowej EgiptuPoruszyła się w porcie, skąd masztowe liny,Przepojone woniami, zabrzmiały w powietrzuI doniosły tu zapach, gdy trzy ławy wioseł,Urobionych na wzorze narzędzi muzyckich,We falach zwisłe, akord wydały, i owyKręgami ich dopływa ucha...CINNA.  Te dziwnościW oczach moich bynajmniej nie przenoszą wdziękówPortyku tego. Myślę, iż miejsce jest dobreDo odbierania hołdów, rzeczypospolitejNależnych od narodów, lub ku temu, abyPompejuszowym cieniom sprawić stypę... Chciałbym,Chciałbym, mówię, ażeby zbyt nie tracić czasuI abym mógł co rychlej odpłynąć z listami,Jedną może uwożąc ciekawość z Egiptu,To jest, że krokodyla radbym mieć żywegoDla wodnych igrzysk...

CEZAR. Pani!KLEOPATRA. Cezarze! Widzę, iż mamy przynajmniejTen sam chwil naszych rozkład...CEZAR.  Gdziekolwiek i kiedySpotkałbym cię, czarowna królowo, zarównoByłaby to harmonja jedna więcej w świecie.Na polu bitwy wczora o tobie myślałem —KLEOPATRA. List twój zowąd u piersi noszę. Czy podobna,Że tak niedługo trwała walka?.. Racz, konsulu,Opowiedzieć, opisać, ty, którego stylusRówna się zwycięskiego miecza rękojeści!CEZAR. Czyliż natychmiast z pola działań ta ciekawośćNie była uprzedzoną? Rzecz stała się prosto:Stanąłem na czas... okiem rzuciłem... i zniosłem!KLEOPATRA.  Piorun, gdyby o sobie rzekł, małoby dodał.CEZAR. I dlatego jest bóstwa posłem — albo przetoWczesny, iż służy niebu.

Epoka ta w niczemNie cierpi odwłok. Wszystko, cokolwiek się dzieje,Pochyłościami zbiega da kresów...

NależyWielkiego many uczcić, listy słać do Rzymu,Należy...KLEOPATRA. ...chwilę spocząć...CINNA.  Zaiste, czas nagli...

CEZAR. (do Kleopatry) Ah, spocząć?...

Na półwazie z alabastru u mnieW sypialni listy moje leżą... W nocy miałemKu temu czas...

CEZAR. Dyktować pozwól mi, królowo,Treść, co obchodzić winna senat, acz niewieleDla potocznego sensu może być zachwytną —

Imperjum obszar, ciągła zmienność społeczeństwa,Obywateli rzymskich dalekie zasłaniaNa długie nieraz lata lub nieprzewidzialne,Wyczekują w ustawie małżeństwa rozszerzeń.

Legat, lub pełnomocnik czy właśnie dlategoUmierać ma w niektórych swoich atrybutach,Iż, wyrażając prawo, a przeto tembardziejMocen niem będąc, żenić się nie może w miejscuPełnomocnictwa swego i stosownie do prawLudu, któremu małżeństw Rzym nie przepisuje?

Zdałoby się, że, jako prowincji istotaObyczajowa wolną jest. tak i mąż każdyLub niewiasta, bez względu na miejscowe śluby.W mieście Rzym i w obrębach jego pierw zawarte,Żenićby się i zamąż chodzić mogli znowaNa prowincjach i wedle właściwych im ustaw.

Azali legat, w Gallji lub Germanji z żonąRzymską i prawowitą będąc, ma od Gallów,Ma od Germanów branym być za bezżennegoDla Gallji, dla Germanji? Lub odwrotnie, czyli,Skoro nie towarzyszy mu żona, on samymŚród ludów tych ma zostać poza społeczeństwem,Jak tymczasowy jakiś przychodzień — co arcyRzeczpospolitej szwanku wnosi na powadze?...CINNA. (przerywając) Przeciw takiemu Julji prawu, o konsulu.Ja powstałbym —CEZAR. To będziesz, o Cinno, jedynymLub jednym z powstających...KLEOPATRA.  Dwadzieścia tysięcyZ armji rzymskiej, co przyszła ojca mego poprzeć,Poślubiło egipskich cór tyleż tysięcy.Lecz, jeżeli królowa, przyjaciółka luduRzymskiego, ma w tej mierze swe okazać zdanie,To ja proszę cię, Cezar, daj mi ten pargamin.

Gdyby te kwiaty były z Gallji lub z nad Renu,Pomyślałyby teraz, że śnieg upadł na nie!Ale egipskie słońcu ufają...

CEZAR. (do Kleopatry) To byłoTylko postscriptum...CINNA.  Konsulu!...Rękę przyjm — i odprawę królowej wziąć pozwól.KLEOPATRA. Lwa ci dać poleciłam na złotej obroży,Przyjm i jedź zdrów —

Weź także i ten róży listek...Siły obraz i obraz słabości zarazemNiech ci przypomną Egipt!CEZAR.  I śmiertelnych... Vale!

KLEOPATRA. Cezarze! Między ludźmi, co się rozumiejąPodobno jest rzecz jedna straszna — cień nieprawdy!Więcej nic!... Znać to lepiej ode mnie winieneś,Która, wciąż będąc tylko nieletnich małżonką,Niezrozumianą byłam pierw, niż obojętnąZa prowincję i pamiętać o nich (w piśmie, któreCisnęłam w oczy kwiatom) nie chciałam ci ustyNiewieściemi dziękować. Tam są kobiet serca,Istot, które tę mają przeraźliwą wyższość,

Że się rzucają całe w prąd żywota pierwej.Niż podobieństwem bywa, by znały, co czynią.Mąż jest poniekąd zawsze mężem stanu, alićKobieta, jak ochwiany posąg, w ręce spływa,Gdy on, jakkolwiek kochał nie zaraz przepada,Gdzież jest ów, o Cezarze, co, dostrzegłszy promieńŚwiatłości serc, wraz za nim poszedł aż do końca —Ufny, że być nie może na nic taka boskaRzecz, taka boska... Bo miłość boska jest...Cóż myślisz, lubo i sam podobny do bogówCzy oni zapalają miłość bez światłości?I rzecz najwyższą, którą czynią, uczyniliNiedość poprawnie, arcyułomnie, niecało?I czy nie jest wyższością to rzucenie sobą,Zaledwo się trzymając na piersiach strun liry,Jak niegdyś poetessa jedna z pierwszych grecka?...

Powiedz. Juljuszu!... Ty, coś bez uznań senatuPrzeszedł Rubikon koniem wpław, przed tablicami,Na których wcześnie śmiałym groziły przekleństwa...W walkach czy nie to samo jest — i nie to samoPo zwycięstwie, gdy umysł oddawa się spocząć?W chwilach wielkich, Cezarze, zawsze się przepada!...Lecz kobieta nad wszystko jest chwilą!...CEZAR.  HeroizmPodobno że jedynym prawdziwym spoczynkiem.Alić on sam to tylko jest dziewictwo woliI myśli!...KLEOPATRA. ...Słyszę ludu okrzyk i stąpanie.

CEZAR. Kazałem dziś legjonom iść w marsz — a gdzie? CzyliżWiemy, tak częstoliwie kart nie mając w ręku?...OKRZYK. (niewyraźny z za sceny)«Górą kapitoliński legjon... Cezar górą!»CEZAR. Kazałem iść legjonom od rana. Gdzie? CzyliżPotrafiłbym na piaskach wykreślić nieznanych?

Nie wiem, gdzie poruszyłem orłem... Wiem, że leci...Żadne mu pióro w skrzydłach nie drży... PomyśliłbyśŻe odpoczywa... Wiedzieć? Czyż tak wiele można!Czyż wszędy są poszlaki dróg?... Ani my znamyStoków Nilu, ani, gdzie ocean szerokiWaży się wód ciężarem... Nocyj nieco drobnychZaraz zrobiło ludzi maleńkich hardymi,Zrobiło ich bez onej ducha wspaniałości,Która jest miła bóstwu, iż od niego idzie.Starcy egipscy patrzą w konstelacje niebios,Ja z Europą w dziejów głębokość poglądam.KLEOPATRA. Cezarze, chodź... Niech sferę rozwinę przed tobąOdpowiednią i piersi twej i twemu czołu — —

(mają się ku odejściu)Jedną przestąpmy deskę od progu na statek,Który purpury nasze dwie zamieni w żagle,Ciskające je pod gwiazdy co noc, jak rzecz lekką.Poglądać tam spokojnie, gdy wiatr niemi igra,Amarantowych płaszczów miotając fałdami,Jest to zarazem patrzeć i w niebo i w serca...CEZAR. (podchodzi pod jedną z kolumnad wnętrznych i woła głosem znacznym) Kalligjon... pisma! — Toraks, miecz mój i hełm!...

Płyńmy!Pokażę-ć, gdzie się kończą te imperja świata,I zadziwiona będziesz, że tak blisko...KLEOPATRA.  Płyńmy.

JEDEN OKRZYK. Wielka jest Ptolomeów córa!WTÓRY OKRZYK. Górą Cezar!

FORTUNJUS. Końcem końców dwie tylko legje pozostały!...Na całe miasto!... Mówiąc ściśle, i latarniMorskiej czem osadzić nie było...CENTURJON.  FortunaKonsularna pogłównie służy za kohorty.FORTUNJUS. Cinny z listami odpływ (które nic nie mówiąO stypie Pompejusza, ni spocznieniu manów)I wyruszenie równie przedwczesne CezaraDwoma są zdarzeniami mało fortunnemi.CENTURJON. Wieść sieją, iż najskorzej wyszły legjon wcaleOchoczym nie był...FORTUNJUS. Skądże wieść mogła już dobiec?CENTURJON. Na skrzydłach fatum!

Oto dawny nasz, co ongiPod Gabinjusem przybył prostym legjonistą,Rycerz... nowostworzony...FORTUNJS.  Co brzmi ciekawego?RYCERZ. Uczta ludu po całem mieście, gdzie królowaPrzechodziła dziś stopą swoją... A jednakżeI stos na bliskim placu...FORTUNJUS.  Kornelja PompeaNiezbyt rada na powrót cezarowy czekać...RYCERZ. Będzie to więc prawdziwie na sposób egipski:Spopielenie pozgonne i huczna wesołość!

CENTURJON. Stoły, zda się, już kwitną napitkiem i jadłem...

EUKAST. Królowej słowa brzmiały: «Gdziekolwiek stąpiłam,Niechaj wesołość będzie! Podskarbi ku temuZaliczy». Poczem jeszcze, głowę obracającZ nad ramienia Cezara, rzekła: «O Eukast!Zrób mi, proszę, szczęśliwych sporo w Aleksandrji,O co, gdy wrócę, spytam sama. Czy rozumiesz?»Wyraz ostatni w uchu nieustannie słyszę...

Jakoż przyznaj, że lud jest usługiwan śpieszniejOd wielu książąt z kasty kapłańskiej...KONDOR.  «... Rozumiesz?»Słowo to rzeczywiście ma swoje znaczenie.To tak, jakby powiedział kto: «Weź się do rzeczyI nie przebieraj wiele, jedno i na prawoI na lewo, gdzie kogo zdybiesz, uszczęśliwiaj!..»Alić znaczenie wtóre tego słowa uczy,Że zdrowej kuchni folgę dać trzeba i winu...SZECHERA. (tam i sam przechodząc, rzuca Eukastowi półgłosem)Melmeja chór żniwiarek nowopoślubionych,Ganimedjon zaś chłopców chcą prowadzić...EUKAST. Myślę,Że nie byłoby także przeciw zbudowaniu Mumifikatę piękną sprawić wszystkim trupomSzczęśliwych, to tej nocy zasnęli...KONDOR. (chcąc w głąb sceny odejść)Maksymą,Maksymą jest: z każdego stołu uszczknąć nieco,By istnie poznać kuchnię, to jest «sine qua non»,Jak powiada sekretarz cezarski...EUKAST. (zatrzymując Kondora i Szecherę)  Zasiądźmy!Pojrzmy na lud, ucieszmy serca, o SzecheroMądra... i ty, Kondorze wstrzemięźliwy! Poczem,We trzy głowy, zebrawszy sens, uradźmy wszystko,Nietylko tu albowiem szerzy się wesołość,

Ani u świętych progów jednego z pałaców,Lecz, jak piorunu iskra, po mieście już przeszła!...KARPON. (przeciska się przez tłum i podchodzi do przodu sceny) Wytwornie rzekł wielebny Eukast! To przeszłoJako piorun po całej Aleksandrji... WłaśnieOczyma was szukałem... Dozwólcie, niech spocznę...

Biegnąc i biegnąc ciągle, ostrzyłem ciekawość.Tłum coraz większy — alić coraz to mniej ludziSpotykałem świadomych, jak wy, Eukaście!Wy, łowczy dworu, lub wy, Szechero głęboka...Głoszą jedni, że młody król ma wkrótce ślubyZawrzeć z monarchinią, i skwapliwie patrząKu tarasom, gdzie niańki swemi wachlarzami Bawią infanta...EUKAST, KONDOR, SZECHERBA etc.— Króla Auleta testamentNiech pochwalonym będzie: po synu drugi syn,Po jednym bracie-mężu ordynkiem następnyMąż-brat dla Kleopatry łona jest przepisan...Jako na wieczystego aloesu liściach,Któremi się umarłych serca upowija,By przeniesienia w inny twór oczekiwały:Wiwat... oto wieść...KARPON.  ...Inni gadają, że CezarKleopatrę uwozi do Rzymu. Wstyd słuchać!Inni, że taka wola królowej, by miastSprawiło bachanalję na cześć cudu, któryStał się w owym pałacu, skąd do AleksandrjiNa wielbłądzie zjechała białym... że tam dziwyO jednej nocy dziać się miały — tak, legjeI Cezar nie wiedzieli, co począć z przestrachu.Wyznać muszę, iż temu gwoli przyczynił sięNiepomału urzędnik dworu, człowiek łebskiI dobry patrjota, co był jeńcem rzymskimNa polu bitwy...EUKAST. Dworski?!KARPON.  Niejaki Her...EUKAST, KONDOR, SZECHERA.Proszę!!!KARPON. Ten skwapił dwóch poetów i ma ich przy sobie:Greka, który mu pisze «Herejdę» i głosiŻywot rycerza tudzież glorję czynów jego —I wtórego, co, staroegipskiem narzeczem dziejeStawiając wielkiego Ptolomeów państwa,Bawi niemałe tłumy na przechadzce walnej.KONDOR. Przez krokodyla, zawsze miał on coś w zanadrzu,Ten nasz Her...EUKAST. Już mniemałem, że na wieki przepadł,Stawszy się dotąd może szczęśliwym chrabąszczemLub żórawiem...KONDOR. (kwapiąc się ku odejściu)Mniemanie moje, Eukaście,Po rozważeniu sporem jest treści następnej:Skrzepić ciało, zaś rzeczy, jak są, pozostawić,«In statu quo», co z rzymska wyrażam, albowiemSkoro lud, uprzedzając zlecenia monarsze,Pełni je, więc jakoby z natchnienia to czyniI «prorokuje» — jest to wyrażenie judzkie,A niemniej akuratnie rzecz określające.Nadto — po grecku — dodam to jędrne zaklęcie:Przez Bachusa!SZECHERA. (zagadkowo i poważnie)Dopóki płynie woda żywaZ piersi źródeł, niema co przesłaniać jej chustkąKu wycedzenin czystszych kropel... i, jakkolwiekŻrzałą myśl klo wypowie i językiem jakim,Nienaganionym będzie mówcą.EUKAST.  Przez Hermesa!...Nikt mi lepiej nie wraził w czoło całej pięści!Oto prawdziwa jeszcze Sybill egipska!Zapomniano już równych... dla kogóż?? Dla owych

Nieogładzonych Greków, brodatych i bladych,Którzy się filosofos zwą!... Lecz wątpię, żaliDorośli, aby sowy, w szczeblowaniu bytówCokolwiek wiedzą, wziąwszy nie zinąd, jak od nas,KONDOR. Tandem jest uradzone, Eukast, Szechero,Karpon i my, w myśl słowa królowej Egiptu,By, szczęśliwymi stając się, nakłaniać innychKu tejże treści, czyli uzupełniać misję.Z placu jednego w drugi wzierajmy z pilnościąI od jednego uczty stołu do następnychOko miejmy... aż chwila otrąbienia przyjdzie,Rzecz, do której jeżeli przywiązuję wagę,To, iż trębacze mnie są, nie komu, podlegliI że zleciłem mosiądz trąb chędogo trzymać.

WOŁANIA TŁUMU. (w głębi sceny)...Górą harfa EgiptuKARPON.  Chór jeden!.. NiebawemZ drugim nadejdzie i Her w zupełnym pancerzu,Jaki, odkąd był jeńcem, dla pamiątki przywdział...HARFIARZ. (u przodu sceny — śpiew)

Niech sobie obce ludy mają mnogośćSycących potem skibę pracowników,Przestawa Egipt na jednym i starym,Który po dziś dzień służy, jak sługiwał, —Na ogrodniku swym przestawa Egipt:Na świętym Nilu.

CENTURJON. (przy jednym z bocznych stołów) Co więcej, że samemu służy Egiptowi!...GŁOSY TŁUMNE. Wiwat harfa Egiptu! — przez Hermesa, wiwat!...HARFIARZ.

Niechaj zwycięzcy porywają ludomPanny, z białego idące marmuruDo widzów, którzy są Pygmaljonami...I niech przynoszą je do swoich stolic;Stalsze ma Egipt pomniki dziewicze.Ma piramidy!

FORTUNJUS. (przechodząc około stołu, do Centurjonów) Kibić których pomaga do westalskich zalet!...TŁUMNE GŁOSY. Górą patrjotyczny nasz wieszcz!... Uciszcie się!...HARFIARZ.

Niebo dał Egipt oku zdziwionemuI ziemię odkrył, i umysłów płytkośćU tych, co zinąd naukę czerpali...Wreszcie, ażeby dobytek wszechskarbówNa pokolenia utrwalić balsamem,Pismo wynalazł!...

RYCERZ. (u stołu Centurjonów) Zaś tem hermetyczniejsze, że on sam je czyta!...TŁUMNE GŁOSY. Skończył śpiewak, gdyż pieśni końca nie byłoby,Za cel mającej cuda Egiptu, więc świata!...U STOŁU CENTURJONÓW. Górą legje, od wysep Brytańskich do Nilu!Niech żyje boski Julius!HER. (ku przodowi sceny) Wieszcz, co prawdę głosiłLudowi, dla bogactwa treści słusznie przymilkł,Lecz nie sam on ze źródła popija świętego —

Psymacha uczniu, weź go dytyrambem swoim,Z Homerem równo stawiając...LIRNIK.  Uciąć z tego wolęJeden więcej Herejdy zarys...

Hera śpiewam!— — — Nie Muza, ni treść są przeciwne,Lecz zaziębienie gardła...Hera śpiewam, który

Długą niewolę cierpiąc, ćwiczył się w sapiencji...Ani podołam więcej, tak mi gardło skrzypi...HER. Nie śpiewaj Hera, uczniu Psymacha!... Daj pokój!Raczej skrzep wycieńczone długim znojem członki!Dość czuwałeś...KONDOR i INNI. (rzucają się ku Herowi) Zaiste — nasz Her!! Herze, salve!HER. (półgłosem) Nie noścież mię w tryumfie!Bądźmy incognito, Przysiądźmy na ustroni...GŁOSY W GŁĘBI. Górą chór pasterski!STAMTĄD I ZOWĄD OKRZYKI. Pasterski chór, nad wszystkie chóry dawny, wiwat!Idą kobzy, opodal żniwiarkowie młodziI panny ze sierpami, rzuconemi w ramię,Jak zaniedbane jakie księżyce na nowiu...MŁODZIEŃCY W TŁUMIE. Sierpy, czemu wy, plącząc się w jedwab warkoczy,Stępiłyście swe ostrza?...OGÓŁ GŁOSÓW. Słuchajmy śpiewania!

CHÓR MŁODZIEŃCÓW.

Zato, że chłopcom pokradłyście serca,Nie nie umiejąc poczciwszego zrobić —Zato, że chłopców poczarowałyście,Rzucając na nich z zasadzek jabłkami,A do rozpuku po sieniach się śmiejąc —Niebawem wszystkie, jednym długim chórem,Pójdziecie wdzięcznie Dianę przeprosić...

Pójdziecie, kosze wyplatane niosąc,Śpiewać i świeże ofiarować placki...CHÓR DZIEWIC.

Któż temu winien, że chłopcy widzieliWieńce u okien chat.. i kto ich prosił,Żeby zbierali jabłka latające,Które z ogrodów ciska wiatr, jak zechce?...

My poniesiemy objaty Dianie,Skoro pójdziemy zamąż — i nie pierwej!EPOD.Kogut na straży, w hełmie koralowym,Da znak, że trzeba wstawać nowożeńcomDo pracy, wespół podzielanej odtąd,Do pracy tylko, i do pracy zawsze...CHÓR DZIEWIC.Koguta niema w żadnej u nas chacie,Tylko gołębie i tylko turkawki.EPOD.Kogut, na jednej czuwający stopie.Zapowie, że się odmieniły wczasyI niekoniecznie zawsze bywa radość...CHÓR DZIEWIC.Pogoda wraca po ulewnym deszczu.CHÓRY RAZEM.Gołębie wzlecą i pary turkawek,W tęczy obetrą mokre pióra swoje...

HER. W życia wiośnie, gdy byłem na dalekiej wyspie(Gdzie mnie dla wdzięków moich sprzedał Fenicjanin)Między Cyklady, znałem jednego poetę,Który ówdzie wygnanym był i kreślił jambyPasterskie arcyudatne — wszelakoZawsze do wojennego rytmu czułem pochop...KONDOR. Zupełnie, jak ja!...EUKAST.  Eheu! Teorje zniknęłyKlasyczne, owe szczeroegipskie, naprzykład:«O krokodylu, łzami zalanym z miłości,W dwudziestu siedmiu strofach, z chorały i gesty».Któżby to dziś potrafił?...

PIERWSZY CENTURJONÓW.  ...Hej, bracie centrujo!Cóż tak za żniwiarkami poglądasz przez palce,Jakbyś w oku domacał źdźbła lub rosy zimnej?DRUGI CENTURJON. Spłynęła mi w garść kropla, podobna do owej,Którą na wiatr zrzuciłem nad brzegami Tybru,U progów jednej chaty, skoro weteranomRozdawano lemiesze i grunta...PIERWSZY CENTURJON. Zaiste,Coś dziwnego ma w sobie brzęk sierpów... ma w sobie

Coś, czego ani tarczy nie przygłuszysz drżeniem,Ani kubka i kości, kolego, mehercule!

OBWOŁYWANIE. Koniec uczcie! Na placu tym, placu królewskimTrąbienie wtóre...GŁOSY W TŁUMIE. Nikt z nas nie słyszał pierwszegoDzięki śpiewaniom i graniu...OBWOŁYWANIE. Za trzeciem trąbieniemCisza stanie się, jako w powszedniem mieszkaniuPrawowiernych Egipcjan, alias w grobie...

FORTUNJUS.  Głoszą.Że na przedmieściach był już dosłyszany okrzykLegionów... Kupcy, zsiadłszy z wielbłądówRozpowiadali, że ich na puszczy doleciałPowiew balsamu, z graniem pomieszany dziwnem,Z czego królowej okręt «Talam» zgaduje się.Aleksandrji to przymiot lub wada, że wszystkoUprzedza się mówieniem skorem albo wieszczem

CENTURJON. (nagle powstając) Alić tego nie podał głos do wiadomości,Że się dopala — widzę — stos Pompejuszowy.DRUGI CENTURJON. Przez Herkulesa!FORTUNJUS. Patrzcie! U kolumny ówdzieOstatni odbłysk wzięła jeszcze na oblicze,Jeszcze zwróciła głowę... To Kornelja!.. Ona!PIERWSZY CENTURJON. Wraca, przechodzi tędy...

FORTUNJUS i CENTURJONOWIE (wygłaszają) Salve!...KORNELJA. (podnosząc ku nim rękę)...Przez was bioręUszanowanie rzymskich wojsk dla cieniów męża.Choćby jeden się skłonił orzeł, to wystarczyTemu, co był prawdziwie Wielkim...FORTUNJUS.  Pani, niech żałobaNie będzie ci nad siły!KORNELJA.  Pompea spomoże.Gdyby Kornelji przyszło omdleć!...

KARPON. (w reszcie tłumu rozchodzącego się)  WonnościamiPowiał około przedmieść wiatr i już są ludzie,Co widzieli tych, który dosłyszeli okrzyk(Jest wieść, jakoby w legjach był bunt...)FORTUNJUS.  Kto ją pierwszyUsłyszał, niech zaniesie jawnie przed trybunał.KONDOR. Ostatnim byłby!... Otóż i trzecie trąbienie —

FORTUNJUS i GRUPA RZYMIAN. Ten lud szuka piersiami woni, którą «Talam»Liny purpurowemi rozbrzmiewa w powietrzu.A ówdzie wdowa, męża wielkiego żegnając,Szuka przedłużyć arom smolnego łuczywa...EUKAST i GRUPA EGIPSKA. Wcale zwątpienia niema o weselnych godachI, że wrychle królowa będzie poślubioną:Infant-brat cały jest pstry od złota i cacekA dworskie damy naprzód próbują, jak tańczyć.

GRUPA RZYMSKA, Wielki mąż pozostawia po sobie śród JudziJakoby cień, leżący na wszystkich ich myślach,Który budzi się, wzmaga, blednieje lub wstawaZ następstwami wypadków, idących za śmiercią,Same zdarzenia, mając pieczę o pamięciOpłakanego, wznoszą swoje ręce nikłeDo pochylonej wdowy!...GRUPA EGIPSKA. Testament Auleta,Nakazujący córce iść za swego brata,Po raz drugi tem święciej będzie wypełnionym.Jak mumja jedna ciągła, nasi monarchowieZachowują tenże sam porządek od wieków!GRUPA RZYMIAN. Śmierć jest silna i strzały Diany są szparkie,Lecz pospolitej rzeczy miłość uprzytomniaMężów wielkich i dobrze sprawie zasłużonych,Poszukiwać ich radząc w ustawach i w życiu,Nie zaś w mumifikacji cedrowym balsamie!...GRUPA EGIPSKA. Zdałoby się, że ludu śpiew wracającego —Zdałoby się, że słychać już muzykę wiosełZepsowaną odbrzmieniem wojennego marszu...GRUPA RZYMIAN. Coś, jakoby grom kroku wracających legijLub orłów tętno, żeńską spasowane muzyką,Zda się utrapiać uszy...WOŁANIE Z POZA SCENY. Talam! Talam! Talam!JEDEN Z GRUPY EGIPSKIEJ. (podbiegając w głąb sceny) Zaprawdę purpurowa plama wzdętych żagli,Jak zachód słońca w morzu, falą ku nam płynie,Już liny można widzieć — a jużci je zliczyćJuż ciskają kotwicę — — Słyszycie głos tłumu?Już są! Królowa wiedzie Cezara.JEDEN Z GRUPY RZYMSKIEJ. Już CezarWiedzie królowę.WOŁANIE Z GŁĘBI SCENY. Górą kapitolińskie orły! Egiptu królowaI Cezar górą!EUKAST. W szranki dwa po stronach obuPrzystać radzi zarówno okoliczność sama,Jako i ceremonjał...

WSZYSCY. ...I wrychle do portówDomostw przybić, jak statek do stolicy portu.

KLEOPATRA. Raz, jakkolwiek na twojem oparta ramieniu,Poczułam chwilę trwogi, wrychle —Kiedy legiony dalej nie chciały iść...CEZAR. OtoKrańce imperjum świata!KLEOPATRA.  ...AleksanderNie doszedł dalej, jedno ówdzie, kędy,Falang bunt...CEZAR. I dlatego, wyskoczywszy z łodziPrzypomniałem ci, pani, że dotrzymał słowaJuljusz, że tobie jego nie zbrakło ramieniaAż, gdzie stanęły orły na stertach, jak wryte,Aż, gdzie się świata promień zatumanił w piaski,Aż, gdzie na teraz koniec okręgowi dziejów...Mówiłaś «Pójdź!» — poszedłem. Nie jesteśmyż ludźmi?Aleksandrowi dobrze było sobie tuszyć,Że Ammońskiego synem on ze krwi... Młodzieńczyk!Kleopatro, czlowiekiem być to także zacność.To w diademie przejść się pod jarzmem, to więcejNiźli dość... O, tak, pani! Królowo-kobieto!...Być człowiekiem w obliczu ciebie, jest zarazemKłonić się i brać wieniec.

Obejmij raz jeszczeRęce Juljusza! Księżno, niezadługo konsul.Spełniwszy swoje, wróci na Kapitol,Wzywany dwakroć, ludu głosem i senatu.KLEOPATRA. Podaj chustkę... kobiecie... Cezarze!

KrólowaEgiptu wyjdzie nieco na ganek — lud czuwaBy orzeczono ślub jej z młodszym bratem, królem,I aby pełnomocnik pospolitej-rzeczyRzymskiej wygłosił króla zeszłego testament.

EUKAST. Ananasy poniosłem monarsze i rzekłem,Że monarchini w czoło go całuje...KLEOPATRA. (mając się ku odejściu, do Eukasta)  IleUszczęśliwiono ludzi pod moją niebytność?Chcę to podane pismem widzieć i mieć w rękuKrólowi trzeba ponieść wielbłąda z papieru...

CEZAR. (wstaje i za Kleopatrą woła)Kleopatro, nie za mnie ślub ten!KLEOPATRA. Za Rzym...CEZAR.  AniZa Rzym! On byłby od narodu twegoZ tobą razem przeklęty, gdyby nie dynastja!...Sługą byłabyś Rzymu, nie zaś pośredniczką Ludów...Za poprzednika króla niedołężnośćZa swojej własnej siostry intrygi, za brata i męża nicość...— Za lud, wwychowanyMiędzy sfinksem a mumją!KLEOPATRA.  Konsulu! KrólowaCzasu nie ma przedłużać mów tych...

Dowidzenia!

Raz jeszcze dowidzenia — dziś, na owem miejscu,Które sam poświęciłęś Fortunie-mścicielce.Tam!... i o tejże porze... Juljusz!...CEZAR. (pochylając czoło)  Milczę.KLEOPATRA. (powracając parę kroków i zatrzymując się) Tyle jeszcze: że miłość zupełna jest zawszeSzczęsną... dlatego, że jest!

Cezar, dowidzenia!..Pisz!... Ty, co wynalazłeś listowną rozmowęLub nadałeś jej życie...

W wazach twej komnatyPozostawiono wschodni szarlatny anemonJak purpura!... Odwiedzić go niekiedy pójdę...Może coś słońce liśćmi napisze, nim zwiędną...

CEZAR. (sam — z niejaką obłędnością)...Słońce tli się pod ciężkiem sklepieniem piramid,Co ukamienowały niebo... Czasem tylkoGniewny kometa ciemność odpycha ze wzgardą...............

KALLIGJON. Kapłańskiej kasty główne posły z testamentemAuleta!...CEZAR. (zimno) I senat i lud zna od wiekówTen testament — tekst cały — wszelaki papirus,Pism tak wiele trumiennej treści! Mumji odórBalsamuje mi głowę po ramiona... JakbyW przestworze tym nie można było skrzydeł rozwiać,Coś zlepia pierze orłom i nagle je czyniMumifikatą, świętszą od ptaka, lecz niższą...

Kapłańskiej kasty męże arcypełnomocni,Jeżeli chcą wnijść, mówić, czuć i znać niech wnijdą.

PIERWSZY Z KAPŁANÓW. Potężnemu odwieczni — pokłon.CEZAR.  Wzamian, wzamian!PIERWSZY Z KAPŁANÓW. Od tysiąca lat w świętych grobach stróżę mającNad całością królewskich ciał, a z których żadneNadłamanego nie ma palca — tak piękne są! —Przechowując zarazem i zbiór odpowiedni

Alabastrów, śród których spoczęły wnętrznoście(Jakkolwiek te doczesne są, jeśli monarchaDoczesnym się w jakowej cząstce okazywał),Silni zasługą swoją, umocnieni kastą,Urzędem zawołani i mający w rękachAuleta, zeszłego monarchy, testament —Przychodzimy, by akt ten w dzień królowej ślubuNie pozostał za ręką rzymskiego konsula.CEZAR. (biorąc papirus) Dotknąłem — i powracam.

DRUGI KAPŁAN. Miejsce, znamieniciePrzestronne, dla królowej cielesnego kształtuI dla monarchy, męża jej, na wiele naprzódPilnie pookadzane co dnia, miejsce w rzędzieNastępliwe — hodować umiemy...

CEZAR.  A co brzmiZ godnych słyszenia rzeczy?RYCERZ. Ludność dwóch prowincyj,Peluzji i Kanopy, rozkazem królowejZmieniono w poczet stałych biegaczów z listami,Wici przytem o nocy zapalane będą —To zaś obrotem galer na morzu się znosiAż pod Cyklady!...CEZAR. Czuwać zewszechmiar jest słuszna.Dobrze pozdrawiam!...

Zamek, w którym po raz pierwszySpocząłem i gdzie blade czoło PompejuszaZastąpiło mi drogę, zwiedzę dziś o nocy...

Legje nad ranem w drodze spotkają Cezara.

PIERWSZY KAPŁAN. I oto, jako było na początku, tak jest!...Zewszechmiar spokój — król i królowa ciż sami.Rzeczy egipskiej tylko mądrość to potrafia,Precept tylko hermejskich sprawuje to siła.Mąż, zaiste, że wielki opuścił te progi,Acz drobne sprawy raczej nad miar go zwiększają!RYCERZ. «Przybył — pojrzał — dopełnił...»PIERWSZY KAPŁAN. Rzeczy jednej zbywa,O rycerzu, nad wszystkie ważnej i dla której,Tu, tam, teraz co chwila trapieni jesteśmy —DRUGI KAPŁAN. Konjunkcji ciał niebieskich!...PIERWSZY KAPŁAN. Ongi nie bywałoKrólewskiego małżeństwa bez gwiazd połączenia.DRUGI KAPŁAN. Niejaki przebłysk, wielce wątpliwy, zdalekaDawa się podejrzewać, atoli...

PIERWSZY KAPŁAN. Atoli Zwać tego nie godzi się przebłyskiem, co ledwoJaki Archiprezbita lub jaka SzecheraDługim postem w głębinie niebios domacali.Prawdziwy syzyg, istnie horoskopu godny,Cale innego blasku jest, niż to widzenie.

Atoli w świeckiej (jeśli się tak godzi mniemać)Wiedzy ćwiczeni męże rozeznają przecieżSyzyg zodyjakowy od widzeń światłości.PSYMACH. Ile różnem jest oka niebieskiego wnętrzeOd wnętrza niebios!...OLYMP. Młodość człowieka od wiosny!...

KLEOPATRA. Jeszcze i tu spotykam wiernych i szczęśliwych.KAPŁANI. Wszędzie i zawsze — —

KLEOPATRA. Jestem zmęczona... Zaprawdę.Iż miałam czem!...

...Co możesz, z tej szaty weselnejOdbierz! Niechaj odetchnę...

...Aah! Rycerz!... Ty bierzeszStraż tej nocy w Serapjum po ludowej uczcie?Arcy to jest rozsądnie...

On jest gwiazdą wojska!On jest ten, który pierwszy królowę ostrzegał,Jak niebezpiecznym Cezar... wojownikiem byłbyW danej chwili... On w zamku jednym w okolicyKrólowę prowadzącą wojsko, zbawił... Tak jest...RYCERZ. Monarchini!...PIERWSZY i DRUGI KAPŁAN. (przyglądając się osobie Rycerza) Jak zrodzon w kaście wojowników!W dostojnej wodzów kaście jakby na świat przyszedł.KLEOPATRA. (mniej głośno i z westchnieniem) On pierwszy mi Cezara zwiastował przybycie!...

Rycerzu! By podzielić w czemś twe trudy na dziś,Kleopatra ci hasło znajdzie. Weź wyrazy:«Zorza i perly»... choćby zausznic mych perły!

Szaty słów dworskie ciążą niekiedy zarówno,Jak te, których już nieco odjęłaś, Eroe!Jeśli zdołasz co jeszcze zwlec, odrzucaj wszystko!...

Medyku! Doświadczenie pouczyło gminneLiśćmi ochładzać skronie — i stąd wieńce poszły,W czas uczt przyjęte do dziś... Jaki, mniemasz, z liściBłogo uśmierza ciężkość głowy nadużytej?OLYMP. Wawrzyn, lubo ma nieco trucizny. NiekiedyBluszcz, albowiem chłód trzyma. Czasem liście wonneTymu. Poniekąd wschodni czerwony anemon...KLEOPATRA. (z dziwnem poruszeniem)Anemon?... Do purpury podobny!... Anemon!!...OLYMP. Wszelako spokój ducha, tudzież kontemplacjaFirmamentu niejedną leczyły gorączkę.PIERWSZY KAPŁAN. Eter boski, na szczycie niebios przestający...DRUGI KAPŁAN. ...którego rzadki człowiek zakosztował...KLEOPATRA.  MożeZarzucę na się jaką opończę podrzędnąI, w pierwszą lepszą łódkę stąpiwszy, popłynęPoglądać w gwiazdy... Nie wiem, jak poradzę sobie.Tyle znużona jestem!...

Mądry Psymachu! Ty, któryBibljotekę dla mnie zbierasz w AleksandrjiI uczniami masz co dnia zapełniony portyk.Mów! Chcę o filozofji coś słyszeć. Mów, czemuZ błogosławionych torów wielkich szkół wyszliście?Ongi mędrcowie siłę znamienitą mieliPrzeistoczenia uczuć w nieznane potęgi,Jak boski czynił Platon, że przemilczę starszych...Dziś wszelako... Chciej, proszę, powiedzieć mi: czyliGdyby naprzyklad oto Eroe niechcącyTknięta była piorunnym miłości pociskiem.Czyli też z was kto wzorem starożytnych mistrzówWziąć umiałby tę piękną głowę, jak amforęI odmienić w niej całość zawartą w treść inną?

Jak królowa, o dobro poddanek staranna.Pytam — — słucham...

PSYMACH. ...Przykładem mistrza szkoły starej,Poprosiłbym o jeden dzień namysłuKLEOPATRA.  TylkoO jeden dzień! No, proszę... Dlaczegóż nie o wiek?

EUKAST. (do obecnych półgłosem)Królowa, jeśli wolno tak rzec, jest znużona.RYCERZ. (półgłosem) Hasło, mnie dane. wkrótce obejmę...OLYMP. (półgłosem)  PozorySnu nieraz rzeczywiste przynoszą owoce...EROE. Królowa mówić głośno pozwala, gdy marzy.

PIERWSZY KAPŁAN. Konsul dotknął.KLEOPATRA. (porywając się) Juljusz!... Cezar?... To dotknął... Co to jest?DRUGI KAPŁAN. Testament.KLEOPATRA. (powstając z krzesła) ...Zbyt bolesne spomnienia... Eukast!Niechaj z konfitur zrobią podobieństwo kształtnePapiru tego i niech monarsze poniosą!Mąż mój rączkami dwoma dotknie się tej rzeczy.

Królowa was pozdrawia!...

PIERWSZY KAPŁAN. Jak piękna jest miłośćKoronna! Godna tego Ptolomeów rodu,Z którego po dziś każdy stoi w mumji swojejI złamanego nie ma palca!DRUGI KAPŁAN. Dobrze okadzoneFramugi, tudzież skrzynie z drzewa pachnącego,Niepróżno tak zaletne stadło oczekują!

Rycerzowi słynnemu skłonienie.RYCERZ.  Wzajemne!

PSYMACH. Dziewięcioma języki mówiąca osoba,Greckich świadoma rzeczy, a celna w egipskich,Nauczona więc mądre zagadki stosować,Bardziej słowy olśniła mię teraz, niż berłem.Często wracam myślący z królewskich posłuchów,Napotykając wielkie tych sfinksów oblicza,Które się wylęgają tam i sam na słońcu.

«Miłość odmienić w nowe potęgi i wyższe...»Żali to się jednemu z mędrców zalecało?...Cóż powiedziałbyś, walny rycerzu? Czy, względówChloe nie mogąc dobyć, szedłbyś do portyku,By cię nauczał znosić to pitagorejczyk?Albo czyli z kapłany szedłbyś egipskimiPo eter wszechkojący w zodyjaku otchłań?RYCERZ. Nieraz, na dzidzie brodę oparłszy o nocy,Na pustyni placówkę gdy odprawowałem,Szedłem okiem, gdzie świeci konstelacja PannyI w dalekie Lwa gwiazdy lubiłem pozierać.Lwy tymczasem dokoła zbiegały pustynię,Więc spokoju ku takiej treści rozeznaniuW głowie mojej nie stało — słów dziś braknie w uściech.Tuszę, iż rzeczą dobrą przeciw melancholjiJest gra rozsądna w kości, lekkie wino, tudzieżWiedza uzasadniona, iż Chloe są mnogie.PSYMACH. Mnogie są Chloe ani jedyna jest Wenus!Epos ma ciąg apostrof i różność rapsodów:Nadewszystko zwątpienie, pochodzące z onejTroistości — zwątpienie to filozoficzne,Któremu też i panny bywają skwapliwe,Skwapliwi są zarazem rodowi ich krewni,I rzeczypospolitej interes, i pieniądz.Takiej sprawie i silnie tak ustatecznionej

Gdyby zaprzeczył mędrzec, zaprzeczyłby słońcu!...Gdyby z nią walczyć zechciał, byłby odrzuconymPoza rzeczywistego rozumu całokształt,Zaś ostatnia z mnogiego szeregu tych ChloeCisnęłaby mu w oczy swój zużyty koturn!Zarówno więc i grzeczność dla niewiast pełnimy,Do ich starań usilnej dokładając ręki,Jako i filozofji oddajemy hołdy,I pospolitej rzeczy kształcimy harmonję,Obejmując zwątpieniem treść, rzeczoną wyżej.RYCERZ. Straży zastęp zbliża się.

PSYMACH.  Niech «Perły i zorza»Ubezpieczą mnie równie, jak w zadaniu ciasnemFilozoficznie hasła logiki użyłem...

Lecz cóż widzę! Jednego z mych uczniów prowadzą!RYCERZ. Kto i czemu pojmany jest?...STRAŻY NACZELNIK. (zaczyna opowiadać)  Libacyj zbytek...POJMANY. (nietrzeźwo — przerywa dialog) Zawiedzionego serca... ofiara! Dla płochejHarinoe, co hołdy wzgardziła i rymy(Acz gęsto jej śpiewałem...). Mało czuli ludzieNie są skłonni, by pojąć udręczenie wnętrzne,Zaledwo się przygasić zdolne oceanem!I trapią mnie dla jednej rozbitej amfory...Hasła chcą?... Tylko mistrze nasi hasła wiedzą!PSYMACH. (do Rycerza) Zezwól mi go!POJMANY. (spostrzegając mistrza) Psymachu wstrzemięźliwy!PSYMACH. (ujmuje pod rękę pojmanego i mówi do Rycerza) Pozwól!Podejmę silną tezą ten umysł, zdrowemiTreściami wesprę, do dom powiodę lub wzniosę,I filozofa godnym powrócę ćwiczeniom.

RYCERZ. Tylko straż nocna prawdę zna!... I tylko owi,Co bruki pomiatają, między zorzą bladąA znikającej nocy cieniem, widzą życie!SETNIK. (mieszając w ręce kości) Spokój powszechny kostkę pozwoliłby rzucić.

Dziesięć!RYCERZ. I dziesięć!SETNIK.  Jeden —RYCERZ.  I jeden! Szczególna — —Sąż fata symetryczne?... Symetrja przypadkówZnakomitem byłaby dla mędrca pytaniem.SETNIK. Aż zakręca mi w głowie sama myśl tej tezy!RYCERZ. Jeden Cezar zdołałby traktować ów przedmiot.SETNIK. Jako?RYCERZ.  «Alea jacta est!»SETNIK.  Wybornie!RYCERZ. (ostrzegając znakiem milczenia) Słyszę...Stąpanie lekkie, drobne, jako liści szelest...SETNIK. (wpatrując się) Kobieta!... I z kibici jej toku — mehercle! —Sama się postać jawi nazewnątrz opony.Jedna z tych, co, uchronić się nie mogąc wdzięków,Kiedy je kryją, kłamią!...

RYCERZ.  Poznałeś. — Królowa!...SETNIK. Widocznie łódź jej czeka...RYCERZ. (postępując ceremonjalnie kilka kroków ku królowej) Obowiązek każeWyrazić znak czujności — —KLEOPATRA, (przechodząc) Hasło me w kolczykach...

RYCERZ. (powracając do Setnika) Tak to jest!... Strażnik tylko zna istotę życia!W tę stronę mędrzec z uczniem pijanym się kwapi,Gdy monarchini w ową samotna o nocyIdzie poglądać w gwiazdy, modlić się i dumać...SETNIK. Izydy jest kapłanką z rodu.RYCERZ.  I z umysłu.

SETNIK. Dziesięć! Co też się w Rzymie dzieje?RYCERZ.  Mężów otoDwóch, którzy oczekują trzeciego z powrotem.SETNIK. (rachując) Moje czterdzieści!Jeden z dwóch Antonjusz Marek,A trzeci, co z powrotem, Cezar... Drugi?... Nie wiem.RYCERZ. No!... Lepid...SETNIK. Przy tamtych dwóch postać znikająca.Przecie go tu w Egipcie zbliska widzieliśmy.RYCERZ. Przezorny człowiek, arcy w kunktaturze bystry.SETNIK. Ah, pozwolisz, rycerzu — nie tego legjonom Szukać!... Antonjusz rusza się... i rusza płacę...Ciska kości...RYCERZ. I gęsto przegrywa.SETNIK.  Niekiedy!

— — Grunt jest, że Rzym ma ludzi w legjach od wyprawyWielkiego Pompejusza, ludzi, co widzieli,Gdzie świat się kończy i gdzie pierwej rzymska stopaNie tykała twardnącej częstym szronem ziemiStron, co są aż pomiędzy Kolchidą północnąA wschodnim brzegiem Frygji; gdzie HiperborejeMieszkają, mając głowy okryte kapturemZe skóry zwierząt. Tam są i stepy i morza,Smętne bory, brak słońca; tam znudzone ptactwoWielkiemi bandy chodzi, leniwe do lotu...Stamtąd jest piana soli, z morza wychodząca,A jeden lud wojenny zbiega te pustynie,Kryty łuską, z końskiego struganą kopyta...RYCERZ. Podobną Cezar powiózł z ostatniej potyczkiZ Party.SETNIK. To rzecz jest inna.RYCERZ.  Jakże? Sam widziałem —Łuska w łusce przezrocza, jak paznokieć...SETNIK.  PartySą Party. Lecz jest plemię na HiperboreiKawalerskie, odmienne, z wąsami u wargiPokrętnemi, jak węża gdy ptak w dziobie niesie...A które wypoczynek ma w obrzydliwości,Ziemią się nie zaprząta, czci bogów zna mało,Klnie i hasa na koniach chudawych, lecz skorych,Klacze doi... okrutnie lęka się czarownic...RYCERZ. (porywając się i dając znaki uciszenia) Słyszę pęd biegnącego — wcale wołań straży!Cóżby to znaczyć mogło?...SETNIK. Tak jest — — bieg wyraźny...

WTÓRY KAPŁAN. Rycerze!SETNIK. Ktoś bez hasła?!WTÓRY KAPŁAN. Dane było przy mnieI to fortunnym trafem stało się — inaczejNie przeszedłbym przez wszystkie straże...RYCERZ.  Ah, zaiste,To wy...WTÓRY KAPŁAN. Niechno odetchnę chwilkę...RYCERZ.  Coś ważnego?SETNIK. Coś gwałtownego...RYCERZ.  Pot mu ocieka po brodzie.WTÓRY KAPŁAN. (zaczynając mówienie) Od wielu nocy...RYCERZ.  Nie kwap się mówić!WTÓRY KAPŁAN.  Od wieluNocy Szechera mądra z kapłany na wieżyZodyjakowej światła śledziła niebieskie,Czekając mniemanego syzygu, — aliściDziś, gdy sama czuwała z szczególnem kwapieniem,Mając źrenice w jeden nieba punkt utkwione.A postami osłabłe członki, usłyszałemKrzyk jej, jakoby pękłej struny, lub naczynia,Gwałtownie strzaskanego... Był to jej krzyk... ślepej!RYCERZ i SETNIK. Ah!...WTÓRY KAPŁAN. ...Która, śledząc światło, zyskała ciemnoście,I, horoskopem drugich zajęta, stradałaGwiazdy własne!...Wielka jest przypadków ironja!Za ociemniałej krzykiem podążyłem. Ona,Słowy wypowiadając to nieszczęście, zewsządBudziła echa wieży, a słowa te byłyPomieszane z proroctwy ciemnemi. Może być,Że nieszczęśliwej naraz ze wzrokiem i umysł

Stradał jaśnię. Zaś pewną jest rzeczą, iż wcaleBez pozwolenia archiprezbytów szły głosyProrokujące z wieży i że to skandal jestSzczególniejszy.Uchwycić ją za ramię chciałemNa skręcie wyższych drabin, lecz, jak szybki pająk,Okraczający znaną mu nić, raz zaledwoŚród księżyca sylwetkę wyszczerzyła czarnąI zniknęła, dopadłszy stopniowań kamiennych.Brzmienia zostały za nią, wygłaszane echemSklepień i gadające o królestwa losie,O bohaterów cieniach...Wszystko rzeczy, któreBez przyzwolenia arcykapłaństwa stały się...RYCERZ. Bez tegoż wzrok stradała!WTÓRY KAPŁAN.  I to jest zaiste,Niepowrotnym skandalem!... Was, rycerze, pytam,Żali tędy lub — co mi właśnie przyszło na myśl —Żali do Nekropolis nie pobiegła?... ÓwdzieZ groby rozmawiać?...RYCERZ. Z niewiast tu nikt oprócz jednejKoryfei Izydy, nie przechodził — ta zaś,Zaręczyć wam możemy, że jest arcypiękna!...WTÓRY KAPŁAN. Nie ona!...

Nekropolis jest jedynem miejscem.Kędy nieszczęsną ponieść mógł szał; tam się kwapię.

RYCERZ. Z dwojga onych kto umysł ma trzeźwiejszy, wątpię...SETNIK. Zda się, iż grę na nowo zagaić nie pora.RYCERZ. Praesagia nie są arcypogodne...SETNIK. Zaprawdę,Wszelka noc zawsze musi mieć coś szczególnego.RYCERZ. (nagle) Towarzyszu, przychodzi mi na myśl rzecz bardziejWażna, niźli ucieczka Szechery do grobów.Straż nazewnątrz obejmiesz ty... przed moją czatą,Ażeby się gdzieś nazbyt blisko nie spotkaliProrokini i kapłan... Cóż albowiem żołnierz,Pełniący służby swoje, umiałby podołaćW tak wysokiej niesnasce?...SETNIK.  Ergo: słucham — idę...

RYCERZ. Rzekł dobrze, iż noc każda coś ma szczególnego,I niech mi kto potrafi ją na dzień przerobićTak zupełnie, potocznie, równo tak, jak dnie są.My, co czaty od tylu nocy sprawujemyPo różnych roku porach i w miejscach niejednych.Znamy tę osobliwość, przynależną cieniom.Dużo uczonych, nie chcę już powiedzieć: mędrców,Słowa jednego nocnej nie znając zagadki.Wstają codzień i chodzą, jako małoletni,O których pierwej myślił ktoś i ktoś się nimiZajmował, kiedy oni ani dbali o to!Sam, niejedną twarz bladą rano napotkawszy,Gdy powracałem z czatów, sam umiałbym nierazTakiej po wiedzieć twarzy dwa lub cztery słowa,Którychby ona nigdy nie myśliła słyszećOd nikogo, prócz siebie.To szczególna rzecz jest...Każde miejsce inakszą ma nocy symfonję!Tu zaczyna się ona huczną wesołością,Spadającą oklasków i śmiechów kaskadąNa bruk miejski, przez lżejsze akordy. NastępnieTony te milkną — ptaków nocnych słychać poświst,Szczekanie psa nad brzegiem kanału, plusk w wodzie,Wykrzyk daleki jakiejś wątpliwej natury,Uciszenie głębokie —— potem szelest drobnyNiewieściego trzewika lub flet, który zaczął.Lecz nie dokonał pieśni... potem jakby duchaNiedotkliwego smętek w powietrzu i spadekJednego listka na bruk — potem wielkaNocna cisza...— Aż nagle gromada wielbłądów

Szłapie z rżącemi osły, koła tętnią — wreszciePrzeklinania woźniców i modły poranne!

Nowy ton, nieznajomy, dobiega mych uszu:Coś, jakby odrzucona harfy struna długaWiła się jeszcze w piasku, sycząc i brzmiąc razem...

To... Szechera!...SZECHERA. (idąc omackiem)...Od jednej kolumny do drugiej,Jak pomiędzy dobrymi ludźmi, ślepa idzie!...

Straż lub służbę w portyku kto trzyma?...RYCERZ.  Ten samy,Który cię czcił widzącą, teraz ufa dla was,Lecz i boleje!...SZECHERA. Synu!... Świat zmierzchem się kończy...Kończy się świat ciemnością...

— — która z wewnątrz bucha...Syzyg, jakiego kapłan szuka z wieży liczbą,Nie nadejdzie i gwiazd dwóch nie złączą się astry,I poślubienia w niebie nie ujrzą...Ta ziemiaEgipska pod epokę, która już, już blisko,Stanie się tylko jedną rzeką, tylko Nilem,Tylko korytem, nie już krajem i mocarstwem...

SZECHERA. (ciągnąc proroctwo) Kapłanowie z pod klucza gwiazdę wypuścili,Która idzie. Daleko jeszcze jest, daleko —Egipt przejdzie, i wielkie morze przejdzie, i nad RzymemStanie, z rozczochranemi włosami, czerwona!...Nad wzgórzem, jednem z siedmiu, które jest spaniałe,A Kapitol nazwisko jego (w mowie ludzkiej...),Tam kometa zatrzyma się dla namyślenia,Czyli roztrącić, albo nic roztrącić, państwa,Królestwa i świątynie...I płomienną głowąKiwać będzie o nocy nad miastem... Tam wielkiMąż, którego wy wszyscy znacie...

Mów, rycerzu,Czy tu nikogo niema oprócz ciebie?...

RYCERZ. Niema...SZECHEBA. (ciągnąc proroctwo) Tam mąż wielki, co trzymał świat w prawicy czystej,Nie dla siebie potężny, przez męstwa dojrzałośćPanujący koniecznie, cały mąż, jak filar —Od zawieruchy krótkich puginałów wziętyZdradą — dwadzieścia i trzy pchnięć, a wszystkie w piersi,Zgarnie rękoma, jakby purpurę zarzucałPluskiem krwi, jak fałdami płaszcza...I polegnie!...I Rzym polegnie odtąd!... I świat nieco!...ImięMęża...

...Synu mój, odrzecz mi rycerskiem słowem!...Czy tu królowej niema?...RYCERZ. (pogląda na Kleopatrę milcząc)..............KLEOPATRA. (daje Rycerzowi znak ręką, aby skłamał)..............RYCERZ. (do Szechery) Raz powiedziałem...SZECHERA. Rycerskie słowo?...RYCERZ.

...Słowo rycerskie!!

SZECHERA.  ...Mój synu,Wielkiego męża imię jest: Cezar!KLEOPATRA. (zataczając się w omdleniu) JeżeliTak — się on — zwie, to Rzym się odtąd zwie przekleństwem!

OLIMP. Jest inna dawać wieściom ucho, a inna jest,Co się należy, pełnić. Lekarz, gdy ma pieczęO cierpiącym, zawzywa domowniki jegoI poufnie przez sprawy Hygici zaklina,Przez Apolla-Medyka co najwięcej. Przeto,Nie pomijam, iż głoszą w mieście o królowej,Jakoby dla komety, co nad światem stała,Zamilkła i nie mawia wcale, tak, iż ciszęW Nekropolis o całą jedną otchłań głębsząPoczuwa się... Rzecz wszakże, wulgarnie rzeczoną,Wykładamy niezawsze, jako brzmi w mówieniu,Godziwem więc jest spytać.EUKAST.  Owszem, monarchowieEgipscy od tysięcy lat żali nie mająDietetyki, prawem skreślonej osobnem?Kilkadziesiąt dynastyj czy inaczej żyło?Bynajmniej! I, jeżeli dzisiaj król egipskiZechciałby z nilowego bekasa mieć danie,Mieć one może, ale osobnym edyktem,Co więc nie zmienia rzeczy. A tak jest ze wszystkiem,Czy to z rozkładem godzin, czyli nawet, nawet —Z ceremonjałem!...

...Bezmowność atoliMonarchini jest wieścią kłamną lub wysnutąZe solenności berła...O Cezara zgonieKiedy wiadomość przyszła z Rzymu, ceremonjałZalecać mógł ten, owy w dworskiej rzeczy ustrój.Co niechaj głosi albo orzeka mąż biegły,Jak wy, lub niechaj mówi o tem jaki kapłan,Starannie ogolony i w bieliźnie czystejOd stóp do głów, lecz niechaj na rynkach stolicyTen, owy milczeć umie, palec w usta kładąc,Przez Ozyrysa imię i moc!...OLIMP.  ...O wielebnyEukaście, przez słodkie imię Pytagora,Rzadkim jest, arcyrzadkim człek, co mówi z człekiemTak, iż słychać mówienie, treść powiadające.Jedni albowiem, mówiąc z kimś, naprzykład z księciemO ostrodze książęcej, będą blask jej głosić,Jak słońca tarcz, a przeto oni nic nie mówiąI tylko z kimś gadają, sami nic nie mówiąc.Przeciwnie, drudzy, niebądź z kim gdy mówią, zawszeZe sobą są jedynie w gwarze, nic nie biorącDo nich idącej treści, ni prawdy, a przetoI ci milczą. I oto milczenie jest wielkie,I oto, mówię, cisza jest na świecie, którąMędrzec, słysząc, niezawsze chce zdradzać lub może.EUKAST. (półgłosem) Olimpie biegły! Jeśli tak jest, a zaprawdę,Że jest tak, to królowa od Cezara zgonuNie rzekła nic i wcale nie mawia... Sam będzieszSłyszał z ust jej... I oto wielkie jest milczenie,Które słysząc, Eukast zdradzić nie potrafi...OLIMP. Słowo ostatnie jednak, to ostatnie słowo,Które rzekła, czy wiernie umiałbyś powtórzyć?Pyta was o to medyk nadwornej królowej,Ceremonjału najmniej nie łamiąc — i owszem...EUKAST. To było tak... Było to, gdy posłańcy tajniOd cezarowej wdowy, Kalpurnji, przywieźli

Skarby wielkie (i mogę rzec, iż przyzwoicieZapakowane w skrzyniach z włoskiego orzechu).Te karawaną mułów i wielbłądów weszłyPod sklep głębokiej bramy; królowej znać danoPrzez Eroe, która jest wielką kaneforą,I przez udatność słów jej — — a było to wieczór...Listy królowa, wziąwszy, odemknęła palcemObojętnym... a potem wzrok jej się zapaliłJakby gwiazd dwie iść miało z sobą na wyścigi,I, opuszczając papier, w dwie klasnęła dłonie,I te dwa rzekła słowa: «Haracz Rzymu!». WięcejNic, tylko te ot słowa: «Haracz Rzymu» —OLIMP.  Tylko — — —EUKAST. Lecz to, jakkolwiek słów dwa, tak rzeczone było,Że się porwały straże w krużgankach — i więcejSta halabard upadło na marmur z tętentem,A echo grom nosiło po salach... Myśliłem,Że z bazaltowych sfinksów na łapy wstał któryI zawył... Obróciłem się z uszanowaniemI widziałem błysk tylko sandału złotegoW obłoku szat... Królowa tak odeszła szybko...Odtąd, cokolwiek mówi, głos ów brzmi sfinksowy —

KLEOPATRA. Odkąd w komety tego poglądałam grzywę,Zrobiło mi się w duszy jasno, jak w Amenti,Jak w pieczarach piekielnych... Dobrze widzę wszystko,Szczegół wszelki — słomki źdźbło, każdą okolicznośćCzytam... wytwornie czytam i coraz to głębiejNaskróś tej samej smętnej księgi i, jak wiremTreści, bywam imana i ciągnięta na dno...

Dopóki ręce moje, oczy me, spomnieniaMogły jeszcze się wspierać na Juljusza piersi.Nie myśliłam o Rzymie, którego istotęSłonił mi wielki człowiek osobą lub słowem,Niekiedy gestem, nawet niekiedy skinieniem.Tak, gdy przeciwko tobie usiądzie kto w oknie,Wychodzącem na miasta widok, on ci łokciemLub płaszcza rąbkiem miljon mieszkańców zasłania,Palcem twierdze warowne, świątynie ramieniem...Lecz dziś dwadzieścia i trzy pchnięć miecza odparłoTę szlachetną osobę z przed mych smętnych oczuI, gdybym przez dwadzieścia trzy patrzyła szczelin,Jużbym widziała tysiąc dwadzieścia trzy przekleństw!

O, tak! Rzym ma wielkiego coś, czułam to nieraz,Gdy na «Talamie», wsparta o ramię Cezara,Słuchałam pieśni wioseł i czaru słów jego;Widzę dotąd, nietylko słyszę, co mi mówił...To jednak «wielkie» Rzymu jest już wielką zbrodniąI, jeśli Egipt niemniej kończy, to dwa światyKu końcowi słońcami dwoma schyliły się...I dwa się serca w światach dwóch niknących zeszły — —Juljusz i Kleopatra trwali jeszcze z sobą,Jak dwoje bytów żywych, lecz z kobietą CezarJuż był jak posąg, z cieniem rzuconym na piasku.

Rzymu wielkość zaciera społeczność... MężczyźniZwolna, zwolna do tego dojdą, iż z kobietąNic prócz słabości własnych nie potrafią dzielić.Kobiety mężom wzamian tylko dać potrafiąJeden więcej tryumfu publicznego przyklask.Wielki jest Rzym... lecz wielkość ta nie znosi człeka!...Ojca i króla wzięło mi to miasto z sercaI z Egiptu, by oddać płaskim niewolnikiem.Dziewicze piersi moje podwakroć rękomaBrał Rzym i dawał chłopcom-braciom do zabawy,Jak krągłe do rzucania cacka!... Wreszcie i samPrzed żywego człowieka wielkiem sercem stanął,Może zadrżał, zgiął czoło... tak, jak byk je zgina,By tem raźniej na ostrze rogów wziąć wnętrzności...Cezarze! Ja nie pójdę za wojskiem z szarpjami,Żeby otulać rany twoich weteranów.W kilkaset galer zbrojnych wolałabym prostoIść na Kapitol... piersi twe oglądać krwaweDwadzieścia i trzy razy, o każde z cięć spytać...

Eroe, przysłoń okna!Na niebo nie mogęPoglądać, odkąd w oczy komecie spojrzałam,I — niestety, — nie dziwię się Szecherze ciemnej...

A co dzieje się z wieszczką straszliwą i dobrą?EROE. Na dumaniu i lasce wsparta, mało pomniO ślepocie; powiada tylko, że od chwili,Gdy utraciła oczy, nie ma już dwóch wzroków,Lecz jeden wzrok, jak wszyscy...KLEOPATRA.  Te słowa są cięższeOd ślepoty, daleko cięższe...

...Spazm dziś cierpię.Eroe, podsuń skórę lwa pod trzewik! To jestTaż sama skóra, z zamku?...EROE.  Dałam za niąLiktorowi Cezara sześć równych i uśmiech.KLEOPATRA. (wyciągając palec). Rękę moją pocałuj tym uśmiechem twoim...

Na tej grzywie uklękłam raz w życiu — —

Co mówiGość, w pałacu królewskim pierwszą noc przebywszy?EROE. Wiem, co poufny mówi Marka Antonjusza,Deljus, rzymski kawaler, lecz, co on sam, nie wiem.Pierwszy wszelako słowa wtórego wygłasza,Iż po walnym królowej wjeździe do EfezuNie mniemali, by mogło być co spanialszego —Że królowa widocznie nigdy ku nikomuNie podjęła tak świetnych starań i że wszyscySą pod wpływem jej czaru...KLEOPATRA. (zanosząc się od śmiechu)Cha-cha-cha-cha-cha-cha!Naturalnie, że, aby podjąć Antonjusza,Wszystek mych dziadów przepych kazałam poruszyć...Czegóż on więcej szuka lub co umie życzyć?...(Suknię, jak twoja, taką miałam u CezaraI dwie te w kolcach perły...)Eheu! Cóż więcej?...EROE. Zadziwieni są wielce wyborem mieszkania,Twierdząc, że to królowej przesądy egipskieDoradziły opuścić główny dworski pałac.Gościom — życie, lecz sobie że królowa paniPozostawiła groby (mówią), choć nad żywot,Daleki od niej, oni przenieśliby cienie!KLEOPATRA. Jest to gładkie... Lecz Marek Antonjusz, gdy zechce,Ile i gdzie mnie widzieć, jak najsnadniej może...Konno z nim jeżdżę, wędy zarzucam, śmieję sięJak szalona!... Wyglądam, myślę, że niezgorzej...Cóż chcieć jeszcze?... Ja wcale kocham Antonjusza...Czyliż co więcej można?..Najściślej tę miłość,Której on chce i którą może pojąć, ja mam,Najistotniej, na jego rozkazy — nie zdradzam!

Wiem, czego mnie i jemu potrzeba — mnie zajęć,Mnie roztargnień, i jeszcze nadto mnie potrzebaSamotności zupełnej... a bądźże samotną,Będąc samą!...I jeszcze trzeba mi niekiedyGwaru, wiru, wielkiego zamętu i szałuZbytku... wesołych ludzi, jak Marek, i, jak on,Uszczęśliwionych...I więcej!... Mnie trzebaDobrego wodza... Wojsko Egiptu jest żadne —Prócz zaciężnych z legjonów Rzymu......w marszu słabe,Bez umiejętnej służby — Ja mam plany...Kielich mi daj!

— — Spazm cierpię!...

— — To taż sama skóraZ zamku?EROE. Taż sama skóra lwa...KLEOPATRA.  ...Niczem tak gładkoNie ociera się stopy, jak tą grzywą złotą.

Marek Antonjusz może istotnie rachowaćNa miłość moją — — Nie on, lecz sam Brutus nawetByłby mi może...

...Brutus byłby miłym:On chociaż cień Cezara widział pod Filippi!...

Czego te łzy wylewasz?...EROE.  ...Te łzy są królowej...Zapłakałam niechcący...KLEOPATRA. Jesteś wielkie dziecko...Wielkie a bzdurne dziecko... Słuchaj! W tych dniach otoTrzeba, żebyś mi była zakochaną — słyszysz?...Rozumiesz?... Mnie to może być arcypotrzebne.Kochaj się sobie, w kim chcesz, tylko gorejąco!...Ku temu, iż mnie samej zbywa na pomysłachI nie umiem bez końca znajdować fortelów,I nie umiem rozrywek nastręczać ponętnychAntonjuszowi... Serca kochające, owszem,Umieją tworzyć, wiedzą, iż to albo owoZakochanemu sprawić może niespodziankę,Uszczęśliwić go nad miar!... Służebna mi któraśPoszepnęła, by nurek, pod falą ukryty,Wtykał ryby solone Markowi na wędkę —Koncept, który się udał i który potomnośćKleopatrze przysądzi, nie pannie służącej.Historja jest niewdzięczną dla pomysłów szczytnych...EROE. Kogokolwiek królowa każe, wraz ukocham.KLEOPATRA. To właśnie, co się na nic nie przyda nikomu!Miłość taka zaledwo poradzić ci zdolna,Ażebyś, nic lepszego nie umiejąc czynić,Została matką bliźniąt!.....Daj kielich —EROE. (podając kielich — i, kiedy Kleopatra dotyka go ustami) WszelakoZasłona wielka w głębi tej sali pochodziProsto z myśli królowej?...KLEOPATRA. (powstaje, robi parę kroków ku zasłonie, wrycie na nią spoziera i powraca) Zasłona! Zasłona! —Zasłona — — — Wymyśliłam zasłonę! — To wszystko,Cokolwiek jeszcze własną stworzyć umiem siłą...

KONDOR. Królowo! Bezprzykładne starania i zachódŁożony, aby planom jej stało się zadość,Czynią w ceremonjale dywersję (że z rzymskaTak się wyrażę). Psymach biegły i EukastPobożny, i rozliczni mężowie są arcyZatrudnieni około tego arcydzieła,Które królowej palec nakreślił w abrysie.Błogo jest, iż nie od dziś wszczęli PtolomejeMonumentami ziemię zapoznawać z niebem,Czy ku Zodyjakowi iglicami mierząc,Czy o przestronnych grobu lochach mając pieczę.Jednakowoż, skoro tak zaprząta się ogółI spółdziałania mężów zdolniejszych, natomiastStary i wierny Kondor pełni wszystkie służby,

Sam wygłaszając nazwy poddanych lub gości

Deljus, kawaler rzymski, i rycerz złotegoŁańcucha, oczekują, który wnijść ma pierwej?...KLEOPATRA. Po rycerzu Deljusa chcę widzieć, zaś owyZnać to winien, albowiem rycerz z powinnościąPoddanego przychodzi do królowej swojej.KONDOR. Na obelisku słowa te, nie na językuKondora, powinniby śmiertelnicy czytać.

KLEOPATRA. Cokolwiek masz, rycerzu, powiedzieć lub donieśćNiech ci to będzie łatwem. Słucham.RYCERZ.  Znam, królowo,Jak drogie są i trudem zajęte godzinyŚwiętej czynności waszej: dlatego, jeżeli,Skrócając treść, okażę ją mało oględnie,Niech to majestatowi w niczem nie ubliży.Wieści i doniesienia mniejszej były wagi,Dopókąd się prowincji całej nie zmieniłoNa biegaczy z listami, a ogniste wiciNoc w noc dopókąd słowem nie brzmiały. AtoliDziś otrzymać wiadomość z Cyklad, ergo z Rzymu,Łacniej, niźli takową rozwikłać i sprawdzić,I łacniej, niż powstrzymać od rozgłosu złego.Wojsk przytem kilkadziesiąt tysięcy italskich,Królowej służąc, ma swe rodzinne stosunki,Obozy zaś przez całe pustynie ku morzuStoją i starczy słowo w Serapjum powiedzieć,By, jeżeli jest ostre, utkwiło w Italji.

Wojna miałażby rzeczą być dotyla pewną,Iż lada kto roznosi o niej głos i zdanie?Nie pytam o to, będąc żołnierzem, nic więcej...Spowiem tylko, że nawet w czas wojny wydanejLub w czas odebranego najścia są niejakieOstrożności, koniecznie niedostępne wszystkim.KLEOPATRA. Miałżeby wódz tak słynny uspokajać mało?

Mnie dość, że ja znam Marka Antonjusza — alićPomnę i tę przytomnić lubię okoliczność,Iż o Cezarze pierwszy ty mi wiedzę dałeś.Ku temuż życzę dzisiaj znać, co powiedziałbyśO tryumwirze?...RYCERZ. — — — Tryumwir, królowo,Jest jednym z trzech... Sam Marek Antonjusz, zaiste,Jeśli za życia dawał diadem monarszyCezarowi i temuż po zgonie holokaust,Znać musi, czemu równać go z Boskim nie można...KLEOPATRA. (wyciągając palec ręki)Ucałuj rękę moją na znak przebaczenia,Iż tak o Antonjuszu mówisz...RYCERZ.  SprawiedliwośćRubaszną bywa... Marek Antonjusz ma wszelkiWodza dużego talent, lecz Fortuny niedość...A jak do Hostiljusa, twierdzą starożytni,Że Fortuna wchodziła oknem o księżycu,Tak zaiste wódz, trzeba, by Victorię dzierżył...KLEOPATRA. (powstrzymując się) Ciągle mów!... Ale śmiech mnie bierze. — Jakże można,Ażeby wódz przerywać sobie sny dozwalał?...Mów — mów!RYCERZ. Tryumwir — śliczny plan miał pod Modeną,Lecz się musiał do Gallji cofnąć, a z PartamiLubo najznamieniciej walczył, cóż stało się?...KLEOPATRA. Pod Filippi?...RYCERZ. Przez wielkie bogi, pierwszy jestemNie uznawać się godnym, bym tryumwirowiKaligę zapiął!... Alić sam Antonjusz, skoroKasjusza zbił, zawołał: «Wreszcie zwyciężyłem!»Tamto zaś i to zamiast uwłóczyć wodzowiPrzyznawa mu sąd rzadki... Owszem, to, co mówię,Kwapi się nie ku czemu innemu krom tego,Iż obiegają mało hamowane wieści,Jakoby wódz dla zbytku swego animuszuNarażać zwykł chorągiew... I, że tylko umysłKrólowej, tylko mądra królowej oględność,

Umie to rzecz stosownie łagodzić, to naglić.Tak dalece, że, gdyby do wojny przyjść miałoBez córy Ptolomeów wyraźnego słowa,Legje nowozaciężne italskie poszłybyZ Antonjuszem, lecz reszta wojsk... nieco wątpliwie...KLEOPATRA. Wojna — czy jest, czy będzie jutro albo wcale?...Trzy pytania w zupełnej równi jednakowe.Stan, zaiste, osobny — stan ciemny dla ludu,Szczególny dla monarchów, dla kapłaństwa dziwny.Nie Egipt sam, lecz świata imperjum tak stoi...Nie sami monarchowie, ni ludy, lecz czasy,Lecz bogowie u wrót się janusowych zeszli,I cokolwiekbądź zechcą, stanie się, stanie się!...Że tryumwir, że jeden dziś z dwóch panów Rzymu,Że królowej Egiptu przyjaciel, AntonjuszMarek, przywództwo wszelkie obejma w Egipcie,To sta tysięcy Rzymian egipskich niech wielbią!Jak oni hasty swoje królowej oddali,Tak on swój miecz poświęcił i przykładny afekt.

RYCERZ. Niechaj żyje Antonjusz Marek!...KLEOPATRA.  Ze zbliżeniaDrogi pomiędzy Rzymem a Serapjum jeśliStugębna wieść się chełpi to porówni możeI Victoria swój sandał nieśmiertelny zazuć,Ku tymże szlakom kroki wielkie obracając...Rycerzu, mało więcej powiem: miej się dobrze!

Królowa wie, co począł Antonjusz z poselstwem,Lecz to poselstwo ona odnosząc do niego,Nie inaczej, jak gościa przyjąć ma i raczy.Miej się, rycerzu, dobrze...

KONDOR.  Deljus! Gość królowej! —

KLEOPATRA. Obywatelu miasta Rzymu! Deljus miły!Czeka cię Kleopatra, zbliż się i posłuchaj:Będę ci mówić, co mnie powiedzieć przychodziszOd uprzejmego Marka — a naprzód «Dzień dobry»,Życzenie, które często mimo przeświadczenia,Iż dzień nie jest najbielszym znaczony kamykiem,Powtarzamy wszelako i będą powtarzaćMoże lat trzy tysiące. Owszem, rzekną jeszcze,Że «Dobry dzień» to prosta rzecz i że ówczesna!...Z naiwnością podobną owej ty przychodzisz,O Deljus, i pouczyć chcesz mnie, że AntonjuszGniewny jest, nie umiawszy przyjąć posłów Rzymu.Zażalenie, doprawdy, interesujące...

Eroe!...

Zażalenie wcale niepomierne...

Kawaler rzymski zechce usłyszeć od ciebie,Jakie dziś stroje weźmie na turniej królowa,I powiezie tę od niej Markowi wiadomość...

Krzesło złote Antonjusz przy mnie zajmie. Powiedz,Że ramiona mieć będę owiane mgłą gazy...EROE. Gazy, którą Izydy pas gdzie niegdzie spina...KLEOPATRA. (do Deljusa) Powiesz mu, że za posłów stanowczo nie bioręTych, co między Oktawją a nim pośredniczą.Domowe są to sprawy lub gadki poufne...Grzecznie uczynię, panów tych prosząc na turniej,Którzy wrócą i mówić będą o Egipcie...Mówić, mawiać z Oktawją... o...

...Jak dziś ubieramStopę?...

EROE.  ...Królowa weźmie złoty i podłużnyKoturn egipski, z wierzchu odkryty zupełnie,Lecz długie szaty zwierzchniej strzępy nań upadną,A z tych każdy jest sznurkiem drobniuchnych perełek,Jak krople, wiatrem z fali nagarnięte morskiej,Tak, iż się palce w pianie pereł ciągle kąpią...KLEOPATRA. (do Eroe) Dość jest — odejdź i czekaj.

...Jak na KapitoluNogę kiedy postawię, pomyślą, że Wenus(Babka Cezara...) z piany wyszła i stanęłaNad Rzymem, o Juljusza pytając...

...Idź zdrowo.Idź! Co ci na myśl przyjdzie, to Markowi powiedz...DELJUS. (z głębokim ukłonem) Będzie to zawsze więcej nad to, o królowo,Co pozwoliłaś, żebym ci był wypowiedział,Łask i słów jej potokiem zewsząd uprzedzony.KLEOPATRA. Dodaj, że każde z uczuć Marka dla mnie czytamNa odległość pół mili i przez głowy tłumu,Jak kiedy kto, z wielbłąda na obelisk patrząc,Rozwiązuje udatnie ryte hieroglify.Jeśli więc nieco czekać dziś smętno mu będzie,Niech tam, ówdzie, w przysionkach między kolumnami,To zwolna, to gwałtowniej chodząc, myśli o mnie.

Grobów pałac szeroki jest jak miasto — —

— — Kondor!

Eukast, Psymach, Olimp i mój rycerz wiedzą,Każdy wedle służb swoich, co i jak wypełnić.Posłuchanie skończyłam.

...Czy kto jest na ziemi,Co mniejby mówił z ludźmi, więcej był samotnym?Głębszą dokoła ciszę poczuwając, czy ktoDumał spokojniej?...Powiedz mi, Eroe, czemuNie weselisz się? Trzeba mieć serca naiwność,Dzieckiem być... umiejętnie... Człowiek jest niemowlę Niewysłowionych rzeczy....Weź z przed kadzielnicyPiasku nieco i usiądź na ziemi i baw się...Ot tak — tak — —Usyp siedem na ziemi mogilek,Siedm — — tak!

A teraz ustąp! Królowa się cofaZ sali posłuchań swoich.

Te siedem szczypt ziemiTo siedm Rzymu pagórków porównanych!Rzekłam!

PSYMACH. Dany zwysoka abrys zleceniem królowej,Która zna rzeczy greckie, jak mało kto teraz,Dopełnionym jest, mniemam, nad życzeń gorącość.Amfiteatrum, w głębi spore, jak hipodromI otwarte, a przeto ludowi dostępne,Zgadłby kto, że od strony tej zasłona kryje,Godząc przeto attyckie stylu powinnościZ wulgarnemi na zewnątrz potrzeby turniejów.OLIMP. Mądrości wszelkiej klucze, słuszna jest, by Egipt,By Aleksandrja bardziej dzierżyła, niźli Rzym.Ammona syn, młodzieniec wieków, Aleksander,Gdy, rozsypawszy makę z żołnierskich furgonówNa miejscu tem, wykreślił palcem plan stolicy,Zaiste, znał konieczny tych okolic genjusz.

KONDOR. Powietrze zdrowe, ryb i mięsiwa dostatek...Ziół wszelakich i gadzin mnogość...PSYMACH.  UmysłWłaściwy miejscowości... ten rzeczą jest główną.OLIMP. Aleksandryjczyk, łącząc zdolności GreczynaZ naturą wschodnią, stawa się w każdem rzemioślePracownikiem wytwornym...PSYMACH. W tej mierze nie znam nicGodziwszego, jak Wendo-Skita: naród jedenDaleki, a z którego niewolnika miałemW Atenach, gdy słuchałem jeszcze geometrji.Przepadał za mną człowiek ten i potrzebowałZawsze przepadać za kimś. Zwał się Naśladomir.Szewc kupił go, to on wraz i koturn ci uszył —Krawiec — to on ci krawczył... Wystarczało krzyknąćI zagrozić... Sam tylko nie zdołał nic z siebie —I niewolnikiem przeto zostawał. Niekiedy,Cudze łapiąc pojęcia, jak rodzime brał je,I wstydził się twórczości własnej i czerwienił,Arcywygodnym sługą będąc. NaostatekRaz, gdy dwóch spoznał panów, równie mu ponętnych,Wybrać nie mógł... To jedno, zawsze co mu brakło,Iż wybierać nie umiał.. Więc na dwoje przepękłZ umartwienia...

Równego gdybym tu miał draba,Gdybym miał tu takiego, czegóżbym nie dopiął!KANDOR. Żałować czego nie masz, o Psymachu biegły,Amfiteatrum dziwne skoro zbudowałeś,Ani sobie wyrzucaj cokolwiekbądź, mistrzu!...OLIMP. Machiny równej dawno nie widziało miasto.PSYMACH. Sędziów niedość, opartej dobrze kompetencjiNiedość. Więc się odnoszą do znanych już precept,Nie śmieją iść: a jako na okręcie bywa,Że niestawiący krzepko stopy jest od dołuPorwany wirem ruchu aż do zakrztuszeniaI, co nierad był uznać, musi potem zrzucać,Tak są późne ich zdania. Dziś klaskać umiejąLub bezcześcić! A to jest z tej właśnie przyczyny,Iż gwoli innym sądom trza nie mieć zawiści,Lecz oświeconą miłość żywić.KONDOR.  Temu zasięNajwygodniejszą strażą jest kasta.PSYMACH.  W Egipcie!OLIMP. Ludzie nietylko źli są, iż złość ich porywa:Są źli ludzie, jak zły jest albo dobry marmur,Źli, bo gatunku złego... Liścia dotąd jeszczeNi zaradczego płynu w tym względzie nie znamy.PSYMACH. Szczęśliwi, co się mogą odnieść do potomnych,Alić nam u spółczesnych trza uznanie zyskać.Amfiteatr ma za cel przyjęcie w EgipcieCałego świata posłów, którzy wrócą do domI po wszech ziemi kresach głośna z nimi fama:Egipt albowiem nigdy nie stał, jak dziś...KONDOR. (przerywając).  Otóż,Co i ja mówię. Alić są utrzymującyPrzeciwnie, i, że wojen czekamy ze wszech stron.OLIMP. Kleopatra jest panią świata!...PSYMACH. (rozwijając pargamin planu swojego) Godziwsza jestMonument pojąć, niźli dawać czas powiastkom.Kiedyś i znać nie będą zwalczonych trudności,Które spotykał sztukmistrz...

...Szło o to, by naraz,Jak narodzone dziecię, można było odjąćAmfiteatr od gmachu nekropolijnego,Tu grobowe drzwi, ówdzie odkrywając fronton —Rzecz, której ja dokażę na skinienie ręki.OLIMP. (radząc się planu) Plan to jasno wyraża. Kto pojrzy, odgadnie.

PSYMACH. Bogdajby!...

PRACOWNIK. Mistrzu, jeszcze twojej tu osobyZbywa —PSYMACH. (idąc za głosem, cofa się ze sceny) Kiedyż będę mógł zniknąć w dziele mojem!KONDOR. (do Olimpa) Mędrzec taki gdy nasze potwierdza mniemania,Uspokojonym czuję się o kraju dobro.OLIMP. Wieści o wojnach mogą nie być bezzasadne,Monarchini albowiem, co chce, zdołać może,Będąc panią na wszechświat nieograniczoną.Króle wszystkie swych posłów szła a szlą... Cóż z tego,Choćby i wojna była?... Wojna zawsze gdzieś jest.HER. (przez jedno z wewnętrznych wnijść wbiegając) Luby Kondor! Kolego, szczęsny Her cię wzywa...Pójdź! Czy nie widzisz blasków na jego obliczu?KONDOR. Świecącego coś baczę na policzkach obu!HER. Żaden Orfeusz, kiedy swą lubą odnalazł,Nie był olśniony tyle jej czarem, ilem ja.Marzyłem zawsze spotkać gdzieś wielkiego męża!Czułem zawsze, że półbóg istnieje... Wciąż śniłemBohatera po mojej myśli... I nareszcieStało się... Niech uściskam cię, Kondorze, ciebie,Medyku, niechaj całą ucałuję ludzkość!— Dziś pół dnia jak cień chodzę za wielkim człowiekiem.Rozumiecie już wszystko!KONDOR.  Rozumiemy mało.OLIMP. Arcyniewiele —HER.  Wszystkie nekropolitańskieMiędzysionki, chodniki, arkady przeszedłem,Niewidzialny, daleki, patrzący na niego...Jak cień...

...i tak znikliwy, jak cień...Raz albowiemZatrzymał się i uszczknął różę, i piorunemObrócił się, wzdychając jak lew, a oczymaNa pawilon królowej iskrząc...Już mniemałem,Że zoczył mnie! Lecz byłem szybszym i zwinniejszymOd spłoszonego ptaszka. Wielki mąż nie dostrzegł,Iż się napawam, patrząc nań, od blisko pół dnia...Resztę wiecie!...KONDOR. (do Olimpa) Zbyt albo niedość rzecz wyłuszcza...HER. (w uniesieniu) Mamże wyrzec, że mężem tym, że tym półbogiemMarek Antonjusz... wy zaś, że jesteście z drzewa,Z cegły, niewypalonej słońcem... Czy wy wiecie,Iż człowiek ten gdyby mi wskazał końcem palcaSto legjonów, godzących w pierś mą, i powiedział:«Zwalcz je!» — przez Herkulesa, zbiłbym sto legjonówAlbo ległbym i ziemię przeszyłbym nawylot.

Rzekłem! I dość...MAREK ANTONJUSZ. (przybliżając się niezmienionym krokiem, kładzie rękę na ramieniu Hera) Czy możesz być liktorem?...HER.  Wszystkiem!Dopókąd waszą czuję nad sobą prawicę.MAREK ANTONJUSZ. Zapał nie jest naganną rzeczą.

Byłbym zdania,Ażeby ludzie moi, których mam u boku,Do suchego pioruna byli podobnymi,Żebym, mówię, gdy gestem zagaję w powietrzuIskrę ciosu, mógł naraz gromami uderzyć.Pallas moja jest taka!... Kunktatur nie lubię!...

Czy bawisz się trzeźwością?...

U mnie człowiek dzielnyMoże i podpić; tchórze niech pijają wodę...

«Podpić» a «podpić» — spora wyrażeń różnica!Melancholja gorszą jest od podochocenia.OLIMP. Ona jest niewolnictwem ducha...ANTONJUSZ.  U mnie — ludziePrzyboczni niech mi będą wszyscy rozkochani,Jak kto może! To mędrzec i wódz był ten Bachus!Nie obelisków zeschłych stróż ani zakrystjan...

ANTONJUSZ. (rzucając przed Eroę różę) Piękna Eroe, nie kłoń się... ciężar masz w ręku...Róża zaś pierw, niż mogłaś jej dotknąć, uwiędła.Liktor mój ją podniesie...

Ja chciałem marsz wstrzymaćI dopiero wojenne rozwinąć działanie.

A naprzód, o Eroe, twój pośpiech jest zbytniLub udany. Wonności są-ż potrzebne kwiatom?Słyszał kto, żeby róże zakwitłe podlewaćPłynem aromatycznym? Medyku Olimpie,Daj świadectwo, czy błędnych tu rzeczy nauczam?

Powtóre... proszę usiąść ze mną na tych stopniach.

Jeszcze powtóre: gdyby królowa spytałaO przyczynę spóźnienia...KONDOR. (przyjąć chcąc od Eroe złote naczynia) Byłoby to winąKondora, który zaśpiał wyręczyć Eroe...EROE. Ah, mnie wyręczyć?...MAREK ANTONJUSZ. (ciągnąc krotochwilę)...Trzeba powiedzieć królowej,Że jeden z gości, ten sam, który obiecywałNie podzierać poczętych prac, aż w ich rozkwicie,Wszystkie zasłony zewsząd poodsłaniał, wszystkieWelony z lic posągów. Niech tak panna powieI nieinaczej, nadto dodając, że takąNiedyskrecją rażona, o Eroe, chciałaśŚmiałka powstrzymać... ale, że czyn tak usilnyI heroiczny stał się spóźnienia powodem.EROE. Spamiętać nie potrafię tylu słów wątpliwych...

MAREK ANTONJUSZ. Her, uprzedź nas do zamku...HER. (biorąc krok przed Antoniuszem)Tryumwir Antoni,Gość Egiptu, przechodzi!...KONDOR i OLIMP. (wypełniając wielkie ukłony) Gość i pan!...ANTONJUSZ. (familjarnie) Towarzysz!...KONDOR. (patrząc za odeszłymi) No, i ten Her coś zawsze miał w zanadrzu — otoRachowałem był nieco na pomoc choć jegoO tej porze, gdy w służbie nikt na miejscu nie jestI gdy chyżo czas lecąc już prawie nas zbliżaDo prologu turniejów...OLIMP. (spostrzegając Eukasta) Ten cię nie zawiedzie,Co więcej, iż z posiłkiem przybywa stosownym.

EUKAST. Chłopcy! Ceremonjału precepta jest jedna,Jeden jest kanon, który za króla AuletaZnany był, a i dzisiaj sekretem nie bywa:Uczta winna być z pompą taż samą stawionaI odstawiona!... Niema na dworze różnicy:Czyli ty złotą cofasz półmisę i czyliPróżny dzban bierzesz, albo napełniony stawisz,Wszystko jest jedno...

Z tronu i złotego krzesłaZasłonę skoro zdejmam, jakże to mam czynić?Jużci z tąż samą gracją (że się tu wyrażęPo grecku), jakbym tronu rękoma dotykał.

Oto jest wszystko... Nie znam nic prostszego w świecie.

KONDOR. (wskazując Eukasta) Chłopcy, weźcież ćwiczenie skłonnie i uprzejmieZ nauk męża, co lata swe k’temu poświęcił.Kondor od siebie radę tylko jedną doda:Czerpajcie światło!... Tego wam życzę gorąco:Światło czerpajcie!

OLIMP. Krótkim będę z mojej strony.Przez Hygieę, miewajcie mi się dobrze!

EUKAST. (poglądając na chłopców, dokończających przybory) W czasachBłogosławionych, chłopcy, czuły rodzic, kiedyNa dworu próg posyłał syny urodziwe,Dawał im po sto kijów na trzcinianej macie,By pamiętali węchem Egipt, a sam przytemNie szczędził zacnych precept. Z tego są dziś ludzie,Którzy czynią ozdobę kwitnącego kraju.Czerpajcież światło i wy, jak to orzekł Kondor,Idźcie za głębokiego Olimpa wskazówkąI, co zleca pobożny Eukast, pełnijcieNa cześć Izydy i dla ojczyzny splendoru!CHŁOPCY. (chórem). Vivat!...

EUKAST. (patetycznie) Wtórą preceptą (?) jest: Iż, skoro (nieczyt.)Miejsca swoje zajęły, służba (nieczyt.)

PSYMACH. (w dworskim ubiorze)

Zniknąć we wykonaniu dzieła — oto sztuka!Kapitalniejszej nie znam precepty i myślę,Że znać innej nie może uważny pracownik.Powiadają, że dzieła mają nas uwieczniać:Nie to wszelako czyni je drogiemi. One,Gdyby nasz przewlekały żywot z nędzą jego,Ze zazdrościami ludzi, z odbytych walk trudem,Zaiste, że cenniejsze byłyby, im wiotsze!EUKAST. Lud już nazewnątrz gwarnie przed frontonem stoi.PSYMACH. Alić nie samą tylko zajęty budowlą.Karawany przybyłe posłów i ich strojeBawią rzeszę. Prawdziwych wyglądam ja znawcówŚród tych, co stąd raz (?) pojrzą, ale znają abrys.Tym, bez których nic niema, uznanie i pokłon.Błogosławienie.Znamy, iż gmach nekropoluWyjrzał amfiteatrem, lecz tak, jako mędrzec,Zawierający usta, może on bez szwankuZawrzeć napowrót przestrzeń między kolumnamiI (nieczyt.) powrócić sfinksom... Rzecz (?) chwalebna,A doskonalsza w jednem (?) (nieczyt.) oka!

HEROLD. (w głębi sceny)

PIERWSZY KAPŁAN. Wszelkie poczęcia nie są jedynie z rąk ludzkich.Rzuć kadzenie początku, by za nas dym odszedłI wzbił się nad nas...

KLEOPATRA. (rzucając mirrę) Ani dopełnienia rzeczyNie są z nas samych!...

Rada, chcę radosnych widzieć!

Czy dym kadzideł znosisz?ANTONJUSZ. Z twych rąk...KLEOPATRA. (na stronie do Antonjusza, tajemniczo) ...Uważałeś?...ANTONJUSZ. Uważałem.KLEOPATRA. (na stronie do Antonjusza) Dlatego nie obejmę tronu,Ani ty. Usiądź przy mnie, aż posłowie twoi...ANTONJUSZ. Moi??..KLEOPATRA. Aż ci posłowie wnijdą.ANTONJUSZ.  Tak niech będzie,Jak wszechwładna chce, mimo, iż...KLEOPATRA. (przerywając) Tybyś się możePostarał, by nie mogli wcale...ANTONJUSZ. (przerywając i kończąc)— wcale chodzić!...DELJUS. (do Kleopatry) Plan królowej uwielbił Psymach wykonaniem.MAREK ANTONJUSZ. Bibljoteki mojej dwakroć sto tysięcyWoluminów dziś składam pod stopy jej mości.KLEOPATRA. Na obłokach miałażbym stawić stopę?ANTONJUSZ.  Owszem!Zefiry po obłokach pląsają.KLEOPATRA. (głośno i do wszystkich)AntonjuszApoteozę dla mnie marzy — gdy ja żyć chcę,Gdy ja kobietą jestem najmniej idealnąW Egipcie!... Rzymskich to jest dam zapewne szkoła!ANTONJUSZ. (z pogardą) Ah, zapewne wilczycy akademja!...KLEOPATRA.  Deljus!We dwoje brońmy Rzymu!... Marek w każdem słowieGodzi na święte miasto i społeczność jego.DELJUS. (z lekkim uśmiechem) Dotychczas Rzymu bogi broniły, królowo!Ty znać możesz, co czynisz — — Ja nie jestem tytan...ANTONJUSZ. A jeśli znudził bogów kąt siedmiopagórki?KLEOPATRA. Podobno i bogowie niekiedy nudzą się,O czem Homer w początku jednego z rapsodówSwojej Ilias wytwornie śpiewa, jakby kreśliłKolosalne ziewania...DELJUS. (z ukłonem) W tak strasznym wypadkuZostawiłbym Rzym w rękach Fatum — i mój pierścieńKawalerski — —KLEOPATRA. (do Antonjusza) Posłowie wnijść winniby teraz.ANTONJUSZ. Usłyszeć ostatniego z kawalerów rzymskich!DELJUS. (z lekkiem westchnieniem) Ostatniego...PSYMACH. Zwiedzają oni właśnie twierdzęAleksandrji — na mocy planów z ekspedycjiBoskiego...KLEOPATRA. (głośno i do wszystkich)Jeśli czynią to Cezara ślady,Że Kleopatra dotąd nie widzi ich, jeśliTylko dlatego nie są u tronu królowej,To przebaczam!... Wielkiego męża cień na ziemiBardziej żywym jest nieraz od rumianych twarzy!ANTONJUSZ. (dotykając czary ze stołu bliskiego) Słowa te bogom Manom poświęcam!... LibacjęUczynić im, królowo, pozwól czarą, któraTak pełna jest, że, jakby fenickie zwierciadło,Odbija twarz rumianą, koralowe ustaI wzroku blask...

Niech bladość oceniają cienie!Niech wielbią martwość, która jest monumentalną(A dla której załączam mój ukłon głęboki),Lecz sam przenoszę gminny rumieniec żyjących!

Brutusa biłem właśnie i zato, że blady,Że dostawał się gwałtem do cieniów, że tak goWujaszek Katon popchnął w martwienia i posty,Aż znudzili mnie obaj!... Te konspiratoryBez krwi, a szukający krwi!... Sobie gdy skłamią,Kłamią bogom!... Ja kłamstwem brzydzę się — ja pijęWszystkich zdrowia i sam też rad zdrowie oceniam.

OLIMP. W ciele niechorem duch niechory!...KLEOPATRA.  Wszakże Kasjusz,Owszem, zbliżał się chętnie do żyjących stylu?ANTONJUSZ. Handlował jarzynami jakiemiś i czosnkiemZiemi egipskiej z godną Merkura zręcznością.Ależ to blade rzeczy i jedzenia postne,Którychby ledwo dotknął Katon...PIERWSZY Z KAPŁANÓW. I Pytagor...ANTONJUSZ. (krotochwilnie) Bab, któż wie, co Pytagor jadałW piekle... i czem popijał — i czy limonadą?

Dla tak elementarnych i praktyk, i ćwiczeń,Które się stoickiemi zwą, dla tych skądinądSzanownych prób jeżeli kto sobie popsowaOrgan jeden, naprzykład żołądek, pytanie,Czyli uczynił słusznie?...

KLEOPATRA. (donośnie) A jeżeli naródZgładza wielkiego męża dla tychże prób, jeśliKasjusz i Brutus (arcypowściągliwi ludzie!)Dla tychże doktryn senat krwią obleli... Deljus,Obywatelu!... Czyli śród niebieskich zaklęćNiema i tego, co zwą «Fortuną-mścicielką»DELJUS. (na stronie i do siebie samego)Najświętsza z zemst jest jeszcze osobistym czynem!...EUKAST. (po chwili rozmowy z posłami — donośnie) Goście Egiptu! Rzymscy podróżni — posłowie!..KLEOPATRA. (do Antonjusza) Słyszysz, jak się nazwali?ANTONJUSZ. (do Kleopatry i nie uważając na obwołanie Eukasta) Słyszmy ciąg rozmowy!KLEOPATRA. Marku! Ty mnie rozumiesz czasem.ANTONJUSZ.  Czasem?KLEOPATRA.  CzasemRozumiesz — ale zawsze masz dla mnie uczucie!ANTONJUSZ. Nie zawsze rozumiejąc?KLEOPATRA.  Tak.ANTONJUSZ.  O resztę mniejsza!...Mojej bibljoteki dwakroć sto tysięcyWoluminów pod stopy twoje podesławszy,Cóż rozumieć mam nadto?...PSYMACH. Przymiotem jest bogówNie skorzej rozumować, niż działać i woleć.ANTONJUSZ. Centaury i frygijskie karły, (ile wiemy)Mieli sękate czoła i nabrzmiałe mózgiem;Apollin nie tą jedną panuje skorupą,Lecz zupełną całością proporcyj...KLEOPATRA. (w monologu) Te słowaRozmowę przypomniały mi z Juljuszem!...ANTONJUSZ.  Pani!Jego cień nieustannie widzisz...KLEOPATRA. (z melancholią) Jakbym byłaPołową piersi w limbach — i dlatego lubięPółmroczne chwile ranku, godziny hermejskieŚwiatłocieniu!...EUKAST. (donośnie) «Egiptu goście! Rzymscy podróżni — »KLEOPATRA. (przerywając) Cezara Rodacy!... — —

Gość w Egipcie nie czekał nigdy na przyjęcie,Czy to w trzcinianej chacie, czy w progach monarchyEgipskiego — lecz, jeśli dostojni podróżniW kraju tym napotkali wraz królowę świata,Objęci są już pierwej szerokością sercaDworu onej i miejsca niech gotowe zajmą.PLANKUS. (z przyciskiem) Pani! Królową świata przez swe jesteś wdzięki.Tym ażeby bezbrzeżną pozostawić sferę,Jako podróżni, jako cuda zwiedzający,Zatrzymali się nieco posłowie imperjum...DOLABELLA. I wdzięczni ci są, że cię widzą...KLEOPATRA. (zimno — do Eroe)Ten komplementZawdzięcz, Eroe piękna, rzymskim kawalerom.

DOLABELLA. (do Eroe) Togi nie pozwalają nam być dość składnymiW wykwintnem obcowaniu. Przywdzieliśmy one,By nieinaczej odzian nawiedzał RzymianinPola walk, gdzie Cezara weteranów popiółPierw, nim posłowie Rzymu, dotknął tego piaskuZhołdowanej prowincji...

EROE. (wyczytując z oczu królowej, co ma mówić) Widzimy tu nierazPoważny ten strój...PLANKUS. (poglądając w stronę Marka Antonjusza) Który wszakże od sposobu,W jaki noszonym bywa, zyskuje swą cenę.

MAREK ANTONJUSZ. (zrzucając purpurową togę na rękę Hera — do Królowej) Cięży mi to niezgrabne odzienie, ilekroćIzydzie mam podawać ramię.KLEOPATRA. (odrzucając welon z ramion) Antonjuszu!Niewiastą jest Izyda: nawet mgła welonuZawadza jej, gdy dla niej ty rzuciłeś togę.Więc, żywe ramię kłoniąc na twój pancerz w łuski,Chce ona śnić, że wyszła z fali na delfinie...GŁOSY OGÓŁU. Niech żyje Ptolomeów córa — pani świata!KLEOPATRA. (zajmując tron) Krzesło złote przy tronie zajmij, tryumwirze...ANTONJUSZ. (siadając na wzniesieniu)Dla zewnętrznych miejsc turniej podrzędny już dawnoWszczął się...KLEOPATRA. (do Eukasta) Sztukmistrz niech pierwej zda sprawę — i rycerz!Uznać chcę i nagrodzić.PSYMACH.  Królowej był pomysł,Ażeby nic nie zmieniać w tym gmachu jej dziadów,Którego wielkie głazy poległy na sobie,Jako olbrzymy śpiące, — ażeby z poważnejBudowy wybiegł w miasto cyrk, tak, aby narazNietylko obustronnie pogodziła sztukaZ wulgarnemi potrzeby turniejów na zewnątrzSmak attycki tych siedzeń, lecz i cały, mówię,Gmach, skoro zechce, zwierał się, jak niegdyś, w siebie.To stało się. Rzym jeszcze nic równego nie ma...KLEOPATRA. (przerywając, do Antonjusza głośno) Rzym nic równego nie ma...PSYMACH. A tego następstwemJest, iż wszelaki może gmach nekropolijny,Nie tracąc nic, raz życie obejmać publiczne,Drugi raz w niedobytą twierdzę się zamieniać...ANTONJUSZ. Z czego więc tysiąc nowych twierdz...KLEOPATRA.  Nierównie więcej!...DOLABELLA. Niezbyt szczupły zakres...PLANKUS. (z wpóluśmiechem) Lub wymowny.KLEOPATRA. (do Psymacha) Czarę, której ustami dziś dotknę, przyjm w darze!

ANTONJUSZ. (podejmując sztukmistrza)I uściśnienie ręki...

RYCERZ.  Myślą monarchiniByło, ażeby w porze, gdy hołd jej świat niesie,Niejakie poruszenie wojsk dało się uczuć,Zakres biorąc na trzy dni marszu w okolicy.DOLABELLA. (do Plankusa) To aż, gdzie stoi flota galer — —RYCERZ. (ciągnąc mowę) Z tego względu:Sto tysięcy zaciężnej italskiej piechoty(Pochodzenia rzymskiego)PLANKUS. (na stronie) Włóczęgów!RYCERZ. (ciągnąc mowę) — i jazdyDwadzieścia dwa tysiące uczyniło łańcuchOd królowej złotego podnóża w kraj świata.Dalej, gdzie Neptun ziemię ukrócił, stanęłoNa kotwiach pięćset galer, a z których jest dwieścieZbrojnych równo, jak jeden mąż...ANTONJUSZ. (oparty o poręcz tronu)Tak, że, gdybyś paniTrąciła stopą, złotym wstrząsnęła koturnem,To te ciężarne gromem chmury wojowników,Jedna o drugą parte, jak z szczytów Olimpu,Uderzyłyby gromem...KLEOPATRA. (do Rycerza) Ja tobie, rycerzu,Nic w nagrodę nie daję — jest to, co najwięcejZwyczaj ma dawać swoim wiernym Kleopatra.Królowa świata na to jest, by był ktoś możny

Niedania nic w nagrodę znakomitych usług.Inaczej bowiem wszystkie razem szczeble nagródNie zbiegałyby w ona, która jest największa,A jest największą, bowiem wolną od zazdrości!———————————

MAREK ANTONJUSZ. Tak zrządziłem, jakkolwiek zrządzeń sam igrzysko!...Zrządziłem tak, iż, stać się cobykolwiek miałoZ purpurową królowej galerą, lub z siły,Wieńczącemi jej namiot — tu odnieść s!ę winno,Choćby pozostał jeden mąż z złamanem wiosłem!...Zrządziłem tak... a kiedyś rzekną dla przegranejO Antonjuszu, iż był nieobacznym wodzem,Ustatecznionych zewsząd nie mającym planów...Her, kielich staw tu — dobądź amfory fenickiejZ napisem nieczytelnym... pieczęć odmieć mieczem!

Miecz ten poświstu nie ma, jak należy — mój weź!Ujęcie, widzę, dagi trafne masz...Czy HomerNie jest ci obcym?...HER. Mówi Homer w miejscu jednem,Iż nagiej widok broni dawa ręce rzutność...MAREK ANTONJUSZ. A co nependys znaczy?HER.  ...«Nependys» jest, panieI wodzu mój, filtr, który tessalskie niewiastyArcystare przy nowiach księżycowych robią,Nawołując Hekaty... Filtry, że różne są...MAREK ANTONJUSZ. Kielich napełń i sobie staw — mów — lej ostrożnie!HER. Że osobliwe filtry są, ergo: nepenthesSprawuje bohaterski sens i zacne dawaCiepło wnętrznościom...MAREK ANTONJUSZ. Wychyl z Markiem Antonjuszem,Tryumwirem pobitym, mężem smętnym, któryCezarowi boskiemu radził był marsz na RzymI wielkość dał mu... potem koronę mu dawał,A pod Farsalą prawem zwycięstwa był skrzydłem.On zgon Cezara sławą Cezara zgotował,Lecz przyjacielem umiał być wiernym po zgoniePrzyjaciela — —(...pamiętaj, Her... wychyl!)...gdy miastoHarangą swoją wzruszył dyktatorobójcze!Pod Filippi aż krusząc dwadzieścia trzy mieczeI Augustowi dając znów sławę...

...on wielkośćI jej tragedję dawał tam i sam... nie mierzyłPunickim łokciem świetnej purpury, jak handlarzSydoński!... On czy wielkim, powiedz... albo, jeśliUmysł ku temu czujesz, powiedz, co jest wielkość!HER. Nieco popiwszy filtru, czuję umysł możnyKu wszelakiej imprezie czy słowem, czy siłą...Szczególna rzecz, wyzwałbym istnie że HerkulaPrawą ręką, gdy lewą wziąłbym voluminaMędrców i na dysputę powołał kapłany...Wielkość, myślę, że tak jest, jakby kto, od góryZa piramidy wziąwszy, raz po raz trzy razyRzucił je na Rzym kształtem wypróżnionych amfor...Jak przez mgłę, jak przez cienki papirus, oglądam

Trzaskanie się bazylik... Zaś Antonjusz Marek,Wódz i pan mój, ażali tegoż nie próbował?Ergo: jakkolwiek dziwny jest fortuny obrót,Wielkim zostaje zamach i wielkim tryumwir,I nie sam on... sa ludzie przy nim...MAREK ANTONJUSZ. Herze, słuchaj!Dawałem wolność, wielkość, sławę, jak patrycjusz,Szczodrą ręką... i tobie klejnot dam — dam tobieKawalerstwo, iż kresu mojego dobiegam...Trzeba atoli k’temu praktyki i ćwiczeń...

Pono nie więcej, jak dwa w amforze kielichy?Nalewaj i bądź myśli dobrej!

LiberalnieWystosowanym listem weźmiesz kawalerstwo.

Skończyłem! — Patrycjalny mając wzrok, znam czasy!...Ludzie tacy, jak Juljus, Pompej albo MarekNa nic już są...

...Gdy biłem Żydów za lat młodych,Raz zasłoniłem z konia judzkiego proroka,Którego wlókł za brodę centurjon; ten prorokOdkrył mi był, że czasy są, nietylko czas jest!.............Herius Nependius! Miecza, jak kawaler, dobądź!Próbuj, ażali w łuszczkę — tam, u lewej piersi,Pomiędzy nity — wrazisz bez chybienia ostrze,W łuszczkę tę, zwierciadlącą cały blask... Dopiero,Bez chybienia, po dwakroć skoro tego dopniesz,List ci dam i potrącę w ramię......Zaś po dwakroć,By nie przypadek miotał ciosem, lecz prawica.

Znamienicie!! Czy wtóry raz podołasz niemniej,Gdy znak dam?...HER.  ...Razy dziesięć utrafię, szablicyNie powracając w pochew...MAREK ANTONJUSZ. ...Pij, Herze Nependzie!Gdy dam znak, miej się ostro......Ludzie, jak ty, wezmąPrzyszłość imperjum... Oko moje patrycjalneW chwilach ważnych i w sferach publicznych bystre jest.Juljus, Pompejus, Brutus niepoziomy, Kato,I my, którzyśmy chcieli świata epopei,Przeszliśmy i byliśmy!... Czas nowy chce nowych,Chce praktycznych rycerzy...HER.  Słyszę jakby tętent...Jakby podjazdu trąbkę...MAREK ANTONJUSZ. Słyszysz, co jest twego,Słyszysz czas nowy, ku nam idący —...Daj pancerz...

Rzuć dookoła okiem! Trza porządku zewsząd.Kielichy niech czekają i list liberalny!...

Nowy czas jest praktycznym — tak, że, mniemam, gdybyZ bogów który z Olimpu między ludzi zeszedłI w filozofa płaszczu, boso, uczyć chciał ich,Sprzedaliby go może gdzie na posługaczaLub zasiekli...

...Ostroga niedosyć upięta...Popraw! — Z purpury plamkę tę odmieć uważnie!...

Daj mi kielich!Sam miecza dobądź i raz wtórySzczęścia popróbuj!... Uderz! Ugódź!HER.  Co ja słyszę!MAREK ANTONJUSZ Słyszysz czas odchodzący, przeszły — — a zrąbię cię,Jak psa, rycerzu nowy, gdy cofniesz się.Dalej!!HER. (wychyla gwałtownie swój kielich i rzuca się ze szpadą) W obronie własnej...

ANTONJUSZ. (konając, potrąca ramię Hera) ...Zdrów... bądź, rzymski... kawalerze!...

Comments

Loading comments…