Kolebka pieśni
Gdzie ton i miara równe są przedmiotowi,Gdzie przedmiot się harmonją dostraja;Tam jest i pieśń, i rym — jak, kto je powiéTam zsiedmia się brzmienie i tam się ztrajaI spadkuje się samo ku końcowi...
Umiej słowom wrócić ich wygłos pierwszy!To jest całą wrażeń tajemnicą;Rym?... We wnętrzu leży, nie w końcach wierszy,Jak i gwiazdy nie tam są, gdzie świécą!
Podobnież i pieśń gminna, to nie jest to,Co wy dziś zrobiliście z niéj.Płynność słów? To oko, błysłe łzą,To ciepły dech, nie zawołanie: «Tchnij!...»Tak wywęźla się kwiatu pąk i tak ptaszęCoraz bystrzej i pełniej widzi dzień,Nim nad rozpękłą wzięci czaszę,Wrażenia pierw mając przez swój rdzeń!
Stądto nie są nasze — pieśni nasze —Lecz boskiego coś bierą w się:Stąd, choć ja śpię, nie ja to śnię, co śnię:Ludzkości pół na globie współśni ze mną;Dopomaga mnie, i cicho, i głęboko,I uroczyście, i ciemno:Jak wszechoko!...
Tam to wszczęła się pieśń gminna, jakby z dnaUspokojonej naskróś głębiCzerpiąc tok swój i jęk gołębi,A Bóg ją sam zna...!
Comments
Loading comments…