Na posadzkę zapustnej sceny...

Na posadzkę zapustnej sceny,Gdzie tańcowały pierwej tłumy mask,Patrzyłem sam, jak wśród areny,Podziwiając już pierwszy słońca brzask.

I na jasnej woskiem zwierzchni szybKreślone obuwiem lekkiem kręgi,Jakoby czarodziejskich pisań trybMówił do mnie z ziemi, jak z księgi.

Listek kwiatu, upuszczony tam,Szepnął mi coś papierową wargą...Wśród salonu pustego sam i sam —Rosa jemu i świt byłyż skargą?

Otworzyłem okna z drżeniem szkła,Że aż gmachem moja wstrzęsła siła,Z kandelabrów spadła jedna łza — —Ale i ta jedna z wosku była!...

Comments

Loading comments…