Na przyjazd T. Lenartowicza do Fontainebleau
Złotostruny! Albo ja wiem,Jak pisać do ciebie?Choćbym pisał piórem pawiemUmaczanem w niebie,I to mało!
Jedwabniejsze piór powianie,Błękitniejsze znasz otchłanieZ gwiazdą białą...
To napiszę ja bogaciéjPosłem dobrym,Jednym z młodszych twoich braci,Kornie chrobrym...
Gdzieś go znałeś za tém znaniemLub nad znaniem tém,Za tem czasów urąganiem,Co nie dzwoni w rym —
Za tym dzikim zgrzytem dłuta,Co odpryska w pył,Ale zato postać kutaStaje — tyłeś żył —
Za tym jawem, który nocą,Blizną, co jest znak,Za nieznaną tą wszechmocą,Którą kocham tak —
Za tym jadem a miłością,Poplątaną w szlak,Za tą, mówię, realnością,Którą gardzę tak!............
Lepiej, że on w Fonteneblo,Niż ja, dzikie ptaszę,Bo strzeliściej się zeszczebląPogadanki wasze.
Jak orzechu strojną perłąZ wiatrem igra leszcz,Takie pieśni jego berło,Taki to on wieszcz.
A tak śpiewny, że aż śpiewam,Dobry, że aż żal,Czysty, że aż się spodziewam,Szczery, że choć chwal!............
Niech Marjanka on uściśnie,Pannie kwiat zaniesieI czerwone z wami wiśnieJe i chodzi w lesie!
Comments
Loading comments…