Pieśni społecznej cztery stron

W twoje chóry, pieśni nasza,Czegoż-bo nie wplecie?Od ołtarza do pałaszaWszystko, co na świecie...

Z ciebie, z ciebie powyrastaNowy lud — i miasta...

Ty przelecisz granic straże,Kraty cytadeli,I zadziwią się mocarze,Że cię nie widzieli;

I zadziwisz myślicieli,Że tak skromna szataI że prządka u kądzieliTak wysoko lata.

Zdarłeś piórka do pisania,Panie Mikołaju,Wzrosną piórka do lataniaPo nietwoim kraju;

Tylko z Bogiem i z tą wolą,Co w łasce u Boga —A popioły zaswywolą,Wstrząśnie się podłoga

I ze sklepień podkościelnych,I z oranej ziemi.Wielu wstanie nieśmiertelnychZ szablami jasnemi.

Pierwsi będą od przeszłości,Od przyszłości drudzy.Tamci króla jegomości,Ci królowej słudzy.

Jak kto kocha, tak niech kocha,Szczęść, mu, Panie Boże!Równie dobry pług, jak socha,Jeśli dobrze orze.

Niech bywalcy, co za morzemStrasznie się zmądrzyli,Szydzą zdrowi, że dziś orzem,Jak starcy uczyli.

Z Bogiem, z Bogiem, panie bracie,Jeszczeć to się zmieni!Niechno jeden spocznie w chacie,Drugi się ożeni.

Tylko śmiechu nie odmieniemZ tych pociesznych swarów,Co nie warte (z przeproszeniem)I smyczy ogarów!

Tylko zmienim nienawiści.Cnocie hołd oddamyI mądrości, co wyczyściPo łańcuchach plamy.

Po łańcuchach cytadeli,Co aż serce toczą,I tych, cośmy nie widzieli,Że są, ale tłoczą.

I tych w prawo, i tych w lewo,I tych od zachodu,Gdzie jest pono wolne drzewo.Ale człek mrze z głodu.

Wolność w Polsce będzie inna,Nie szlachecko-złota,Ni słomiana wolność gminnaOd płota do płota,

Ni słowieńsko przepaścistaO tatarskim czynie,Ni ta, z której kabalistaŚni o gilotynie.

Wolność będzie z dobrej woli,Jak w pieśni rymowej,Gdzie i z nutą myśl swawoliI nuta gra słowy.

Każdy Polak z łaski bożejSwój, a narodowy;Jeśli albo przez się tworzyDla Polski, królowej,

Lub przez Polskę dla jej dzieciZ wysokości świeci.

Przez się tworzy narodowi,Kto się doskonali;A przez naród człowiekowi,Kto naród ocali.

Lecz ta Polska nieskończonaPrzez cel, którym pała;Więc to tylko dwa ramionaŚwieckiego jej ciała.

Dwa ramiona orła — krzyża —Co spodem jest z roli.Górą k’niebu się przybliżaPrzez to, co go boli.

A przez rolę czyni wiara,Bo rzucasz nasienie,I już Bóg się o nie stara,By miało korzenie.

A zaś przez się (więc przez życie)Czyni umiejętność.Co nadziei ma sowicie,Nie dba o majętność.

A przez miłość — dobrej woliNarodu stróżowie,Co nie z roli, ani z soli,Lecz z ciernia na głowie.

A przez wiarę tylko w BogaRówność jego synów,A przez miłość tylko drogaDo braterstwa czynów.

A przez pewną swych kolei,Choć wgórę podrywa.Chrześcijańską moc nadzieiWolność się zdobywa.

Wolność bowiem to nadzieja,Zawsze ona wdali;Zawsze u niej «ja» i «nie-ja»I zawsze się pali.

Wolność nie jest to dziewica,Jak marzy pacholę.Ni płaczliwa pokutnicaW niedostępnym dole.

Wolność nie jest rzecz pędząca,Jedno pęd pocisku —Nie osoba kochająca,Lecz ogień uścisku.

Wolność jest to wszechużycieWszechpotęgi bytu;I dlategoto widzicie,Że zawsze u szczytu.

A jak słońce, choć w osobieSwej za światem gore,Przez wydany kwiat na globieW rękę jednak biorę —

Tak i wolność społeczeństwaSłońcem jest duchowém,Lecz przez kwiaty bezpieczeństwaWieńcem narodowym!

Lecz przez wonie onych kwiatówModlitwą nauki,A przez piękność ich szkarłatówArcystylem sztuki...............Pieśni — pieśni! W twoje chóryCzegóż-bo nie wplecie?A twojemi czegóż pióryNie rozdasz po świecie?

Niechno które wolność polaOzłoci promieniem,Wraz tem czarniej i niewolaOkreśla się cieniem.

Niema woli bez niewoli;Nad ich zespoleniem,Chce, czy nie chce, wszystko boliCiałem lub sumieniem.

Bo, jak Twórca w próżni ciałaŚwiatłość z cieniem różni,Tak i ludzkość niech oddziałaW ideału próżni.

A w rozdziale tylko prawemWolności z niewolą,Pod balsamu zginą jawemSny, co jawnie bolą.

Każdy Polak prawem życiaSwój. — I śmierci karaWyrzuconą jest z użycia,Jak pogan ofiara...

Lecz, kto świętych praw morderca,Świętość sam utracaI z wolności się wszechsercaW niewolę powraca —

I przykowan jest do roli,Jak w carstwie człek rolny —Tak iż carstwo do niewoliPójdzie w Polsce wolnéj...

Własność nie jest posiadaniem(Często niewłaściwie),Lecz społecznem używaniemTego, co w nas żywie.

Bo Mikolaj też posiadaLitwę i Koronę,A jednakże coś w nas gada,Że to ukradzione.

Posiadaczy praw on strzeże,Komunistów wiesza,Tylko, jeśli sam co bierze,To sam się rozgrzesza

Własność tedy to rzecz inna,Inna posiadanie —Pierwsza z rodu już niewinna,Druga, jak się stanie.

Każdy Polak z łaski bożéjSwój przez prawo życia,Więc, gdy przez się co utworzy,To ma się z użycia.

A jak tylko dobrze ma się,To przez mienie działa.Kiedy inni w tymże czasiePrzez się, z potem ciała.

Ci czas mają — ci zaś mienie;Niechże tedy wpływa,Kto ma mienie, przez sumienieNa czasów ogniwa.

Bo, jak czasy złe nastaną,Wszystkich będzie wina —Ale pierwej ci powstaną,Którym idzie ślina.

Gdy zaś zdumi właścicieli,Że ludzie pochyliNa ojczyzny się mścicieliWyheroicznili,

To zadziwić zdolna wzajemTamtych obojętnośćI, zerwawszy z obyczajem,Wpadną na majętność.

I gwałt taki się rozniesie,Jakiego nie było,Tak, że drzewo drzewu w lesieBędzie zazdrościło.

Niema mienia bez sumienia;Na każdej zagrodzieCiążą długi uprawieniaWolności w narodzie.

Życie z życiem tak graniczy,Jak zagon z zagoném,I nad rolą nie rolniczyŚwiat jest osiedlonym.

Każdy własność ma takową,Że chce posiadania.I za pracą narodowąLub ziemią ugania.

Kto nie z czasu, ale z mieniaPan, niech się nie nudzi,Lecz niech mienie usumieniaPrzez naród dla ludzi.

I jest większy, kto posiada,Jakby nie posiadał,Niż kto służy u sąsiada,By sam tylko jadał.

Lecz i taki, co nie możeInnych darzyć mieniem,Kiedy w duchu się rozmoże,Nadda poświęceniem.

Bo i przez się (więc przez życie)Tworzy umiejętność,Co nadziei ma sowicie,Nie dba o majętność...............Własność tedy to rzecz inna,Inna posiadanie —Pierwsza z rodu już niewinna,Druga, jak się stanie.

Lecz, co stanie się niewinnem,To ma wiedzę siebie,A co takiem, bo dziecinnemTego wiedza w niebie.

Własność tedy, ta z człowieka,Co szepce mu w duszy,Niech się w żądzę nie rozwścieka,Bo i własność skruszy.

A bez takiej człek własnościBłotem się już stawaI podlega konieczności,Jak płynąca lawa.

Zalać może tłum chwilowo,Lecz nic nie ocali,I podepczą go nanowo,Jak będą wracali.

Własność żądzą i szaleństwemZniszczyć się jest w stanie,A zaspanem bezpieczeństwemGłupie posiadanie.............Pieśni, pieśni, — w chóry twojeCzegóż-bo nie wplecie,Wszystkie serca niepokojeI te, co na świecie!

Boże, wiecznych praw artysto,Jak u Ciebie rządnie,Nadzmysłowie oczywiste,Serdeczno-rozsądnie!

Lilja własność ma kwitnięciaBiałemi kielichy,Ani zajrzy barw książęciaTulipanom pychy.

Ani zajrzeć może komuTaka najpiękniejsza,Jak chełpliwy dąb z ogromu,Lub trawka najmniejsza...

Co u zwierząt znakomitem,To u ludzi krzywość;I co tobie pospolitem,Dla mnie osobliwość.

Pospolitych rzeczy zatemTaka jest różnica,Jak różnica świata z światem,Z księżycem księżyca.

Wszędzie pewne prawd nasionaI kształtów warunki —Ziemię, ludzi i imionaPokrewnią w stosunki.

Tych stosunków spokrewnienieW treści, co rozkwitaI jak drzewa jest nasienie,To rzeczpospolita.

I nie spisek, ani zmowa,Ani sprzysiężenie,Ani żadna partja nowa,Lecz wielosumienie.

Rząd jest tylko sprawiedliwość,Co nieprawem karze;Gromi nawet nieuczciwość,Szanuje ołtarze.

Rząd naczyniem jest przedziwnemDla rzeczpospolitej,Co zeń wieńcem się oliwnymPrzelewa w błękity.

Pospolita rzecz jest — — wiecie,Co rzeczpospolitą?...Miłość tylko — ta na świecieŻebraczka niby to.

To, o bracia, a nie jakiKrój lub chorągiewka,Albo inne jakie znaki,Albo jaka śpiewka.

Pieśń to cała i ogromna,Ziemi śpiewająca,Jak stworzenie wiekopomna,Końca nie mająca.

I że miłość, więc dlategoW tak różne odcieniaPrzepokrewnia do jednegoŚwiatów wszechsumienia.

Bo są różne prawd nasionaI kształtów warunki,Co grunt, ludzi i imionaPokrewnią w stosunki.

Bo i nieme zmarłych słowoW pomniku lub czynie,Bo i przeszłość jednakowoZ przyszłością tam płynie.

I rząd tylko despotyczny,Co ujednoduszaPrąd miłości różnoliczny,Taki — to katusza!

Taki tylko, z piekła rodem,Runąć ma i runie,A rozleje się przechodemSwąd po jego trunie.

I nierządu przejdzie chwila,Jak dla doświadczenia,Czy już miłość się dosilaDo swego dojrzenia.

Pospolita rzecz panowie,To nie nierządnica,Lecz w gwiaździstym złotogłowieCzysta anielica.

Przywiedź króle i mocary,Żeby z nią mówili,A zobaczysz, czy tiaryPrzed którym uchyli.

Przywiedź katy i szalbierze,Co nam wolność kradną,A zobaczysz, czy, jak zwierzę,Do stóp jej nie padną.

Węże ona zdepce nogąLiljowej białości,I przed Panem nieubogoZabłyśnie w miłości...

........................

Panie! — Pieśniom szaty dałemTakie ubożuchne,I o sztuce zapomniałem,We wszechpieniu głuchnę:

Głuchnę, ślepnę — wgórę lecę,Olsnąłem, nie świecę...

Zapatrzyłem się w pięknościachWielkiej męczennice,W opatrznościach i w litościachTwych nad błyskawice.

Panie! — Iluż to już znałemWierniejszych Ci, Panie,

Co modlili się chorałem,Cierpiąc katowanie,I łzy leli — i krew leliW strasznej cytadeli.

Tworzącego zeszlij ducha,A kamień posłucha...

I rozwiane piasku ziarnaPo nieswoich sieniach —I gdzieś zaschła krew ofiarna,I prawdy w sumieniach...............

Niech przeciwnik nie ucztujeNa ducha pogrzebie,Ani bioder przepasujeZ odgróżką na Ciebie.

Ani, w mieście siedząc dużém,Chorągwi rozwiesza,Co na jednej słowo zburzym,A na drugiej: rzesza.

I niech złosci te ustanąPomiędzy rodzeństwemBo i słodycz wyczerpanaTem lichem męczeństwem.

Fatalności też duchowieNiechby już przestali.A stróżowie aniołowieZdala nie płakali.

Tworzącego zeszlij duchaNa świata beztory,A i głaz się udobrucha,Zakwitną topory.

I rozkapią się woniamiTe czarne chmurzyska,I psalmami, motylamiWyfruniem z mrowiska!...

Chwała, chwała Tobie, Panie,Chwała — —Niech się stanie!(1848).

Comments

Loading comments…