Vanitas vanitatis
Duchowny gdzież jest o promiennem czoleI nie porywacz dusz intryg kleszczami,Lecz, na pokory zasłanym popiele,Z oczyma, rzeczy przyszłych feniksami,A od kochania cały w swym aniele —Poufnych nawet srogi słów światłością,Którego moc jest niemoc, niemoc ością, —Którego cichość jak olejek wonny,A głośność jako wóz potworokonnyZ świętego Jana patmosowych nocy —Którego wzrusza nawet kształt i wzięcie —Którego prostość jest jako obłocyNa uciszonem niebie o północy.A drzwi jak świeżo zastygłe pieczęcie.A okno ptastwu przystępne głodnemu,Widzeniom dobrym i słońcu wschodniemu?...
Niewiasta gdzież jest, a nie jedna z onychGołębic, które w klatkach sprzedawanoW kościele, kiedy Bóg doń weszedł ranoI po srebrnikach gęsto rozrzuconychKazał odchodzić kupcom mocą znaną —Niewiasta silna całem serca biciem,Nie męczennica, za pierwsze półżycieLeciuchne, drugiem, kamiennem półżyciem —
Tak, że, gdy złożysz to dni rozpowicie,To nie zostanie nic, czasami dziécięSierota, albo grób gdzie marmurowyPrzedwcześnie zgasłej małżonki herbowéj —Albo... w narodzie, co wolności wola.Wspomnienie głuche cichego anioła,Wspomnienie święte i niedotykalne —Choć jabym wolał wspomnienie kobiétyMilijon razy mocniej idealne,Choć jabym wolał wspomnienie Judyty!
Szlachetny gdzie jest mąż, narodu sługa,O którym powieść i krwawa, i długaNie zastygnęła w hieroglif pieczęci,Ale się przędzie stalowem wrzecionem,Które duch jakiś niewidzialny kręci,Ale się przędzie nad niejednym tronem,Jak wiersz, w powietrzu czczem dziwnie kreślonyBaltazarowi w wieńcu — bez korony!...Szlachetny, który do wolności mówi:«Przyjdź, a, co boli cię, na piersi wylej,Bom ja spowiednik twój! Powiem orłowi,Co tam, jak piorun, trzyma mój przywilej,Gdyż rzecz szlachetną czynić jestem dłużny,Przez sto pokoleń ku tobie podróżny!...»
Społeczność gdzie jest, co się nie biczujeWłasnemi grzechy co historji piątek.Bo zmartwychwstawa codzień, codzień czuje,Bo nie wydaje na rzeź niewiniątek —Społeczność, w której starzec nie ciężarem,Ani młodzieniec trzaskącym pożarem —Której religją nie umiarkowanie,Ale religja miarą... O poganie!Lecz dość.W narodzie, co o wolność woła,Lepiej gawędy pisać, kłamiąc sobie,Że wszystko toczy się, jak kute koła,Że wszystko pięknie... (W gladjatorów grobie,Pamiętam, kiedyś znalazłem w PompeiŚpiącego Fauna z lirą — na kamei...)
Comments
Loading comments…