W Łazienkach

Nawet lew wdzięczny, chodzący po RzymieZa Androklesem, co grzywę mu głaszcze,Gdyby gdzie zoczył swe czoło i imię,Dłótem zmienione na fontanny paszczę,Wlepioną w łaźni cesarskiej do ściany,Dzień i noc wodę parskającą w dzbany —Nawet lew owy, i choćby w czas spiekiWolałby odejść na puszczę — kaleki.

Nie, to nie pomnik — to jest malowanaOpery w letnich łazienkach ozdoba,Ten późny posąg przedwczesnego Jana! —To nie majestat jego, ni osoba,Ni pamięć ludu i świata uznanie,Ani narodu gest, co swych sił użył:To jest wielkiego męża urąganie,Które, gdybym tam był, ja sambym zburzył;Lecz, że w kolebce skręcono mi ramię,Więc, czego nie tknę ręką, duchem złamię.Paryż, 1872.

Comments

Loading comments…