W pamiętniku (Norwid, 1907)
Wolę — gdzieś jechać, w pilnym interesie,Patrząc przed siebie z obłędu wyrazem,Wieki potrącać, jako grzyby w lesie,Ludzi, Epoki!.. mieszać wszystko razem —
Być tam i owdzie — w on czas, dziś i potem,Jako się wyżej albo niżej rzekło;A nie równiejszym wracać kołowrotem,A nie odpomnić, że zwiedziłem Piekło!..
Lecz pytasz: „owdzie, co tak wielce trudzi,I które z bliskich spotkałem postaci? —“— Tam braci niema, ni bliźnich, ni ludzi,Tam tylko studia nad sercami braci!..
Tam uczuć niema, tylko ich sprężyny
I oto widzisz, ktoś-ty?.. bez pytania.
I ileś zwał się tym lub owym w Czasie?..Lub byłeś zwany imieniem twych dziadów, —Widzisz — i ile? nabrałeś sam na sięZ tragedyi? tonu? stylu? lub przykładów?
Co raz, to z ciebie jako z drzazgi smolnejWokoło lecą szmaty zapalone;Gorejąc, nie wiesz, czy stawasz się wolny,Czy to, co twoje, ma być zatracone?
Czy popiół tylko zostanie i zamęt,Co idzie w przepaść z burzą? — czy zostanieNa dnie popiołu gwiaździsty dyament,Wiekuistego zwycięztwa za ranie!..
Lecz — prawić o tem i prawić na dowód.Ze byłem owdzie? — myśl sama udławia!Jestem zmęczony... wolę jechać do wód,Nie na wyjezdnem o Piekle się mawia.
Wolę wsiąść na koń z jakim drabem, który,Prócz ze swoimi, nierad bywać z nikiém,Historyi nie zna, ni architektury.Milczy jak pomnik, będąc sam pomnikiem!
Na dwukrańcowe wolę ruszyć szlakiKrajów i wieków, gdzie przestrzeń granicą,
Granica? — czasem... i gdzie, z nad kulbakiPatrząc, firmament cały?.. okolicą!
Comments
Loading comments…