We dworze
Wół mi siwy,Wielmożny panie, upadł, wół poczciwy.Pracował, i do chaty zimnym węszył nosem,I dzieci go lubiły drażnić złotym kłosem —A upadł, a stąd bieda — a co będzie ze mną?
Mój bracie, ognia trzeba za krzesać, jak ciemno,Skałkami dwoma, albo krzemieniem i stalą,Żeby zapalić drzazgę. Jak się drzazgi palą.Pójść, szukać zguby... Jeśli widno na kominie,To igłę w izbie znajdziesz. Tak samo i w czynie:Przyjdziesz, pomówisz ze mną — zobaczym, co możem,Gadając, co jest, jak jest, powoli ułożeni;I wól się znajdzie, jeśli igłę znaleźć można...
Niech będzie pochwalony Bóg! Wy i wielmożnaPani, zdrowi bądźcie i sędziwi...Jak pan nieboszczyk, tylko więcej też szczęśliwi!
Comments
Loading comments…