Z pokładu «Marquerity» wypływającej dziś do New-York
Cokolwiek słońca w żaglach się prześwieca,Omuska maszty lub na fale spryska:Mgły nikną, niby zasłona kobieca,Obłoki widać za nią, jak zwaliska!...
«Czemu zwaliska i czemu zasłona?«Czemu niewieścia...?” Krytyk niech już pytaI niech oskarża muzę, że zmąconaW harmonji pojęć swoich ta kobiéta —
— Ja nie wiem... Widzę i rzecz kreślę smutno,Jakbym był jednym z ciągnących żórawi,Co cień swój wiodą przez masztowe płótno,Nie myśląc, czy stąd obraz się zostawi...
Ja nie wiem... końca nigdy nie wiem może,Lecz... (tu mi przerwał sternik)«...Szczęść wam, Boże!...»
Comments
Loading comments…