Pieśń XX

Translated by Edward Porębowicz

Boska komedja — Raj

1 Kiedy ta gwiazda, co jest lampą świataZa widnokręgu zasunie się ścianęTak, że brzask za nią ostatni ulata,

4 Wprzód jednym jasny, przez taką odmianęStrop tysiącznymi błyska ornamenty,Które są wszystkie słońcem malowane.

7 Tom miał widzenie, gdy zamilkł dziób świętyW godle, które się rozpostarło chwałąNad nizkim światem i jego książęty.

10 Bo nagle mrowie ogników zadrżałoI zabłysnąwszy wzniosło antyfonę,Już dzisiaj w mojej pamięci zwątlałą.

13 Kochanie słodkie, w uśmiechu oponęZasnute! jakie rzucałoś płomienieSkroś pieśni duchów tchnących w bożą stronę!

16 Skoro już drogie, jarzące kamienie,Którymi iskrzy się płaneta szósty,Na rajskich nutach pokładły milczenie,

19 W słuch mi uderzą niby wód upusty,Które ze skalnych, nabrzmiałych garłuszyWyrzucają się kamiennemi usty.

22 A jak gitary dźwięk nabiera duszyU rękojeści lub wiatr wydmuchniętyStaje się tonem w otworach pastuszej

25 Fletni, tak rozgwar tej orlicy świętejNatychmiast szumem dziwnym zaszeleściłPrzez gardziel szyi jak gdyby wydętej.

28 W głębi się począł i głosem obwieściłPrzez dziób i słowy przemówił takiemi,Jak pożądało serce gdziem je mieścił:

31 »Na ten mój narząd, którem orły ziemiWzierają w słońce«, — głos do mnie powiada,»Ile potrafisz bystro, patrzaj-że mi«.

34 Śród iskier, z których mój kształt się układa,Owy rój duchów, co nim w oku świécę,Stopień i godność najwyższe posiada.

37 Ognik co moję stanowi źrenicę,Był niegdyś Ducha świętego lutnista:Ze świętą skrzynią obchodził stolice.

40 Teraz wie, skoro z zasługi korzysta,Jaka jest wartość w jego pieśni czynie,W tej części, co jest jego osobista.

43 Z piątki, która brwią nad okiem się winie,Duch co nad samym mym dzióbem się żarzy,Jest ten, co cieszył wdoweńkę po synie.

46 Teraz wie, kiedy wspomnieniem kojarzyZ dolą dawniejszą to dziś słodkie życie,Jak ciężko Chrysta niepoznanie waży.

49 Ta iskra, co się sadowi na szczycieBrwi, umierając dopraszała zwłoki,Aby pokutę odbyć należycie.

52 Teraz wie, jak są niezłomne wyrokiBoskie, choć z łaski szczerego pacierzaOd dziś do jutra zatrzymają kroki.

55 Ów trzeci, pewny, iż dobre zamierza,Zabrawszy z sobą znak mój i statuty,Zgreczył się, miejsce czyniąc dla pasterza.

58 Teraz wie, jako zły skutek wysnutyZ dobrych zamiarów nieba mu nie wzbroni,Choć przezeń świata mir został popsuty.

61 Ów, co po łuku brwi schodzi ku skroni,— Wilhelm; ten sam kraj płacze nad nieżywym,Co przez dwu innych żyjących łzy roni.

64 Teraz wie, jak się w królu sprawiedliwymKochają nieba, bo swą czułą wolęRozpłomienieniem wskazują żarliwem.

67 Któżby chciał wierzyć na błędnym padole,Że tu Ryfeusz trojański się złożyPiątym ognikiem w owem duchów kole?

70 Teraz wie, że się w głębiach łaski bożejTak niezbadana tajemnica mieści,Że jej, choć święty, przecież nie otworzy.«

73 Jako skowronek naprzód się obwieściPieśnią na skrzydłach drgając — i odrazuZcichnąwszy, dźwiękiem ginącym się pieści,

76 Takie więc miałem widzenie obrazuWieczystej woli, która wszelkie ciałoWedle swojego formuje przykazu.

79 A choć wątpienie moje przezierałoPrzez mą istotę jak barwa przez szkliwo,Na pouczenie milczkiem nie czekało,

82 Lecz z ust słowami: »A co to za dziwo?«Wypadło mocą własnego ciężaru— I zaraz iskry jęły błyszczeć żywo.

85 A potem w oczach swoich pełne żaruTak przemówiło znamię orła święte,By mię wyzwolić z osłupienia czaru:

88 »Widzę, twej wierze daje to zachętę,Że ja powiadam: wewnętrzne znamiona,Chociaż i wierzysz, są ci niepojęte.

91 Czynisz jak człowiek, co poznał imionaRzeczy, lecz nie treść; gdy kto nie pokaże,Znana mu tylko ich zewnętrzna strona.

94 Królestwa niebios hart w miłości żarzeI w tej otusze żywej się odpręża,Co samej woli bożej giąć się każe.

97 Nie tak, jako mąż w bitwie zgina męża,Ale poddaje się z własnej ochotyI zwyciężona, litością zwycięża.

100 Podziw sprawiły tobie dwa żywoty:Pierwszy i piąty, które w naszej sferzeMalują sobą anielskie namioty.

103 Z ciał swych nie wyszły, jak mniemasz, w niewierze;Chrześcijanami grzebła ich mogiła:Ten ufał w przyszłej, ów przeszłej ofierze.

106 Bo jeden z piekieł, skąd nie wiodła siłaWłasna nikogo, wrócił do swych kości,A to mu żywa ufność wyprosiła.

109 Ufność, pacierzom która drogę mościKu Panu; a On folgi mu udziela,By mógł akt spełnić wiary i miłości.

112 Więc się w swój zewłok sławna dusza wciela:Tak długo bawi między ziemskie rzesze,Aż uwierzyła w swego Cieszyciela.

115 A wiara taki ogień z niej wykrzeszeMiłości szczerej, że po wtórym skonieOkazała się godna tej uciesze.

118 Wtóry duch z łaski, tryskającej w łonieKrynic tak tajnych, że żadne stworzenieNie zajrzy głębiej niż po zwierzchnie tonie,

121 W sprawiedliwości skupił wszystko chcenie;Więc z łaski w łaskę Bóg go tak nawidził,Iż mu ukazał przyszłe odkupienie.

124 On w nie uwierzył i zaraz obrzydziłZaduch pogaństwa, a ludziom ujętymW niewolę błędu, jego fałsz zohydził.

127 Z trzech niewiast brał moc przy swoim chrzcie świętym;Widziałeś wszystkie na prawo Rydwana:Istniały tysiąc lat przed sakramentem.

130 O przeznaczenie, głębia nieprzebranaDzieli twój korzeń od wzroku mieszkańcówGlobu, któremu pierwsza jaźń nieznana!

133 Nie sądźcie-ż rącze, — wy do ziemi krańcówPrzykuci, gdy my, oglądacze BogaZliczyć niezdolni ćmy jego wybrańców.

136 Ale niewiedza bytom naszym błoga,A dobro nasze w tem dobru ma zdroje,Że z wolą bożą jest nam wspólna droga«.

139 Oto jak lecząc słabe oczy mojeOwy uroczy wizerunek PanaPić mi podawał miodowe napoje.

142 A jak trącając struny teorbanaDobrym śpiewakom dobre grajki wtórzą,Skąd pieśń pięknieje sharmonizowana,

145 Tak podczas mowy orła, iskier różąRozogniały się dwie święte pochodnieI jako razem powieki się mrużą,

148 Iskry i słowa falowały zgodnie.

Comments

Loading comments…