Pieśń XXIX

Translated by Edward Porębowicz

Boska komedja — Raj

1 Ile upływa mgnień od chwili onej,Gdy wszedłszy pod znak Wagi i BaranaPrzejasna para bliźniątek Latony

4 Trwa, horyzontem wspólnym opasanaI stoi w równej dali od Zenitu, —Do chwili gdy się przeważy w dwie strony,

7 Tyle milczała Beatrix, do szczytuZwrócona, gdzie się tlił punkt, przesłoneczny,W twarzy swej pełna radosnego świtu.

10 Potem zaczęła: »Pytać trud zbyteczny:Twoje pragnienie stamtąd mi widnieje,Gdzie czas i miejsce mają kres swój wieczny.

13 Nie, by radości własnej przywilejeZwiększyć, lecz by blask co z niej się wyłaniaMógł świecąc, wyrzec o sobie: istnieję,

16 W bezczasie wiecznym, za granicą trwaniaI pojmowania, z woli swej podmuchuPramiłość nowe stworzyła kochania.

19 Ani też przedtem nie trwała w bezruchu,Bo nie istniało ni »przedtem« ni »potem«,Gdy nad wodami się niosła Moc w Duchu.

22 Jako trójstruny łuk potrójnym grotem,Tak wola boża wystrzeliła w czynieCiałem i formą i wraz ich zaplotem.

25 A jak w krysztale, szkle albo bursztynieOd chwili, kiedy promień je otworzy,Do chwili, kiedy w ich przeźrocze wpłynie,

28 Przerwy nie widno, tak tu z ręki bożejDzieło trójkształtne odrazu bez zmianyCałe się było i zupełne złoży.

31 A równocześnie substancjom był danyŁad i to one są stworzenia czołemI w nich jest czysty akt ufundowany.

34 Czysta potencja podążyła dołem;Potencja i akt, w pośrodku naturyŚciśle złączone osiadły się społem.

37 Pisze Hieronim, że anielskie chóryByły stworzone na wiele stuleciPrzedtem, nim wyszedł z rąk bożych świat wtóry.

40 Ta sprawa ci się rzetelniej wyświeci,Gdy się rozpatrzysz w tych pisem osnowie,W których się Ducha świętego żar nieci.

43 Ale pozatem sam rozum ci powie,ZeŻe niepodobna, by stworzone dźwignieMiały tak długo istnieć bezcelowie.

46 Gdy się twa baczność do mej myśli przygnie,Poznasz jak były stworzone anioły,Trzecia żądz twoich gorączka ostygnie.

49 Niedługo jednak świetlanemi kołyKrążyli owi duchowie bez błędu:Część ich wnet ziemskie skłóciła żywioły,

52 Część pozostała i swego urzęduJęła dopełniać rozkoszą przejętaI do tej pory nie zwolniła pędu.

55 Powód upadku ich była przeklętaPycha zbudzona w doskonałym tworze,Co go dziś ziemia swem brzemieniem pęta.

58 Ci których widzisz, uznali w pokorze,Że to im dobroć boża pomagałaWspiąć się na szczytne poznania poroże,

61 Więc też źrenica ich dzielna się stałaZasługą własną oraz łaską bożą,A wola wzrosła i pełna i stała.

64 Niechaj me słowa tę prawdę ci wdrożą,Że łaska boska na stworzenia spływaW miarę, jak ku niej swe serca otworzą.

67 Jeśliś dokonał pilnie swego żniwaWiedzy, już rozum twój sam z siebie zdoleWyrozumować tajemnic ogniwa.

70 Lecz że na ziemi uczą w waszej szkoleTo o aniołów niebieskich naturze,ZeŻe mają rozum i pamięć i wolę,

73 Zatem ci jeszcze wyraźniej powtórzęPrawdę zepsutą wykładem zwodniczymI dzięki mędrcom okutaną w chmurze:

76 Twory te, odkąd Boga są obliczemSzczęsne, wpatrują się w majestat wieczny,Któremu nikt się nie ukryje z niczem.

79 Nie chodzą myśli ich na żaden wstecznySzlak, bo ich jedna myśl zajmuje zbożna;To też pamięci dar im jest zbyteczny.

82 Śni taki mędrzec na jawie, rzec można,Co ucząc wierzy w tamto, lub nie wierzy,Jeno że w drugim wina bardziej zdrożna.

85 Po różnych ścieżkach tam u was się bieżyFilozofując, bowiem wami rządziMiłość pozorów i pustej lubieży.

88 A i to jeszcze w niebie się osądziZ większą pogardą, kiedy kto wywracaPismo, niż gdy w niem poniewoli błądzi.

91 Nie baczy, jak się krwawicą opłacaPrawd siejba w świecie i jak Pan Bóg sprzyjaTemu, kto za nim korny krok obraca.

94 Więc by zabłysnąć, w księgach się rozwijaWłasne wymysły, a ksiądz z kazalnicePowtarza; za to Ewangielią mija.

97 Więc, że się księżyc cofnął, aby liceSłońca skryć sobą przy Chrystusa skonieI ciemność spuścić na ziemskie granice.

100 Inny, że przez się stanęła w zasłonieŚwiatłość, ażeby mrok rozpostrzeć grubyW Hiszpanii, Indach i tam w judzkiej stronie.

103 Rzadsi nad Arnem Bindowie i Kuby,Niż owo, które do kazań się mieszaI w pergaminach spisywane duby.

106 Tymczasem wiernych nieświadoma rzeszaWraca z pastwiska wiatrem napasiona;Lecz nieświadomość z winy nie rozgrzesza.

109 Chrystus nie mówił: Ponieście nasionaBredni, kiedy swe w świat rozsyłał ucznie,Lecz dał nauce ich mocne bierwiona.

112 Oni głosili i jawnie i hucznie,Bojując słowem, aby wiarę dźwigli;Tarcz z Ewangielii czynili i włócznię.

115 Dziś kaznodzieje z baraszek i figliKlęcą naukę, i byle śmiech pustyZbudzić, dmą w kaptur, bo celu dościgli.

118 Gdyby tłum wiedział, co za złotoustyPtaszek się mieści pod mniszą kapicą,Mało szacowałby jego odpusty.

121 Oni to ziemię takiem głupstwem sycą,Że nim się pewnym dowodom poruczy,Za ladajaką goni obietnicą.

124 Wieprz się świętego Antoniego tuczy,A za nim tacy, gorsi niźli wieprzeSieją monetę, w której mosiądz huczy. —

127 Aleśmy zeszli z drogi, więc na lepszeSprawy obróćmy czas nam pozostały,Uwagę twoję niechaj chęć podeprze:

130 Rzesze anielskie w swych stopniach do chwałyTak są przeliczne, że niema językaAni wyrazu, coby je nazwały.

133 Gdy zważysz, jak w swem proroctwie odmykaTe tajemnice Daniel, pojmiesz snadnie,Że ścisłych liczby określeń unika.

136 Kiedy Pramiłość w ich naturę wpadnie,Różnymi z nią się sposoby kojarzy,W miarę, iloma promieńmi owładnie

139 A że za aktem zapatrzenia w twarzyBoskiej wraz skutek kroczy, więc i wstęgaMiłości w każdym inaczej się żarzy.

142 Patrz, jak rozległa jest boża potęga,Skoro zwierciadeł tyle w sobie wszczyna,W każdem na liczne części się rozprzęga,

145 Mimo to w sobie zostaje jedyna«.

Comments

Loading comments…