Pieśń XXXII
Translated by Edward Porębowicz
Boska komedja — Raj
1 Cały pogrążon w swej świętej rozkoszy,Nauczyciela urząd biorąc na sięÓw kontemplator tak mój zachwyt spłoszy:
4 »Ranę zadała w raju ludzkiej rasiePotem zgojoną dłońmi Matki BożejTa, co u stóp Jej siedzi w takiej krasie.
7 O jeden stopień niżej, u podnóżySiedzi Rachela przy twojej NadzieiW obręczy, którą szereg trzeci tworzy.
10 Sara, Rebeka, Judyt i z koleiPrababka piewcy, co kając się w błędzieWołał do Pana: Miserere mei!
13 Jak je wymieniam tu, grzęda po grzędzie,Wzrok swój zatrzymaj na każdej figurze;Pionem zstępując siedzą w jednym rzędzie.
16 Zatem od stopnia siódmego ku górzeI od siódmego w dół, Żydówki siedząI na połowę dzielą wszystką Różę.
19 Albowiem wedle praw, o których wiedząWierzący w Chrysta, te niewiasty iścieDla schodów świętych są dzielącą miedzą.
22 Oto z tej strony, gdzie są Róży liścieW pełni rozwite, ci miejsca zajęli,Którzy ufali w Chrystusowe przyście.
25 Po drugiej stronie, tam gdzie się kwiat dzieliPróżnemi krzesły, Bogiem się nasycaRzesza Chrystusa żywego czcicieli.
28 Jak z tamtej strony Maryji stolicaI dolne krzesła na rozwitym kwiecieZnaczą, gdzie idzie dwu połów granica,
31 Z tej tron wielkiego Jana, co na świecieBył zawsze święty i znosił pustynięI mękę i był w Otchłani dwie lecie.
34 Przy Benedykcie i przy AugustynieSiedzi Franciszek; stworzona z ich tronówPodobna miedza w pół Róży się winie.
37 A teraz serca uwielbienie ponówDla mocy bożej, która swoje sługiDo raju z obu wybiera Zakonów.
40 Wiedz też, że idąc w dół od owej smugi,Która przecina środkiem oba działy,Duchy zasiadły nie z własnej zasługi
43 Lecz z zasług cudzych; a weszły do chwałyW warunkach, w których możebne zbawienie,Zanim wyboru same dokonały.
46 Zrozumiesz, słysząc ich dziecinne pienieI patrząc na ich twarzyczki dziecięce,Że to są chłopiąt małych jasne cienie.
49 Lecz jeszcze wątpisz i jesteś w udręce,Zatem posłuchaj mojego wywodu;Pętlicę, która cię ciśnie, rozkręcę:
52 Pośród obszarów rajskiego ogroduŻadna przygodna rzecz się nie nachodzi,Jako żałości, pragnienia lub głodu.
55 Wszystko tu prawo boża wola rodzi,Stosując jedno z drugiem tak roztropnie,Że jako pierścień do palca się godzi.
58 Więc dziatkom, co tak zleciały pochopnieKu życiu prawdy, ta sama przyczynaSprawia, że różne są ich szczęścia stopnie.
61 Król, przez którego niebieska krainaTrwa w tym pokoju, miłości, dosycie,Że wyżej żaden poryw się nie wspina,
64 Stwarzając dusze w swoich spojrzeń świcie,W łaskę je stroi to skąpiej, to suciej:Czemu, — tego się nigdy nie dowiécie.
67 Stary Testament wykłada to króciejW figurze pary bliźniąt, co się w łonieMatki o prawo pierworództwa kłóci.
70 Więc w miarę łaski co im g’woli płonie,Owa najwyższa promienność żywotaBladziej lub jaśniej dziatkom zdobi skronie.
73 Zatem nie większa albo mniejsza cnota,Ale na stopnie odmienne je dzieliZdolność wglądania za niebieskie wrota.
76 Dość dla zbawienia, gdy w niewinnej bieliPierwszych lat swoich zeszły do mogiły,Wyznając wiarę swoich rodzicieli.
79 Kiedy się pierwsze wieki wypełniły,Już niemowlętom męskim obrzezaniePotrzebnej na lot dodawało siły.
82 Lecz dziś w okresie łaski, w nowym stanie,Jeśli nie przez chrzest doskonały CHRYSTA,Już niewiniątkom raj się nie dostanie.
85 Teraz spójrz znowu w lica, co do CHRYSTATak są podobne; ich jasność jedyniePozwoli przenieść ci oblicze CHRYSTA«.
88 Spojrzę, a na Nią radość z góry płyniePrzez owe święte Myśli wysiewana,Stworzone latać po tamtej wyżynie.
91 Żadna mię piękność dotąd ukazanaNie zadziwiła urodą tak przednią,Ani tak blizkiem podobieństwem Pana.
94 Ta sama Miłość, co zeszła poprzednioZe słowem: Witaj łask pełna Maryja,Teraz swe skrzydła roztoczyła przed nią.
97 Wtóruje pieśni słodka melodyjaCałego błogosławionego dworu:Na wszystkich licach większy blask wybija.
100 »O święty ojcze, co do mnie z przestworuZlatasz, rzucając swą słodką stolicę,Która ci dana z bożego wyboru;
103 Kto jest ten anioł, tak czule w źrenicePatrzący naszej niebieskiej królowej,Że się zapala od niej, jak gromnice?«
106 Takiemi oto znowu pukam słowyDo wiedzy mędrca, co się w Matce bożejPiększy jak w słońcu poseł porankowy.
109 A on tak do mnie: »Wdzięk i zapał hoży,Jakie być mogą w duszy i w aniele,Są w nim, — a to nam naszę radość mnoży.
112 Marji zwiastował zwycięstwa wesele,Kiedy Syn boży na się ludzkie złościBrać raczył, aby odkupić je w ciele.
115 Teraz niech za mną twój wzrok się wyprości,A ja ci wszystkich mocarzy wymienięTej sprawiedliwej i nabożnej włości:
118 Dwa najszczęśliwsze nieba jasnocienie,Jako że Pani dostojnej sąsiedzi,To jakby Róży rajskiej dwa korzenie.
121 Owy, który jej po lewicy siedzi,To rodzic, smaku nieznanego chciwy:Przezeń się człowiek dziś w goryczy biedzi.
124 Ów zaś na prawo, to ojciec sędziwyKościoła, co mu Chrystus dla opiekiPowierzył klucze Róży urodziwej.
127 Ten, co przed skonem, w łzach widział powiekiOblubienicy, zdobytej ofiarnieNa krzyżu lancą i krwawymi ćwieki,
130 Jest przy nim; a do tamtego się garnieWódz ludu, co go wykarmiła manna,Co żył niewdzięcznie, zmiennie i niekarnie.
133 Naprzeciw Piotra oto siedzi AnnaTak zapatrzona radośnie w swej córze,Iż jej nie płoszy aniołów hozanna.
136 A naprzeciwko patryjarchy w chórzeŁucja, co-ć niosła ratunek tak rączy,Kiedyś się chylił w przepaść tam na górze.
139 Lecz czas uśpienia twojego się kończy:Bądźmy jak dobry krawiec, co obliczaWedle ilości sukna krój opończy.
142 Ku Pramiłości obróćmy oblicza:Ty poglądając bacz, byś oczy wszczepiłIle wydołasz, w płomień jego znicza.
145 Aby cię jednak pożar nie oślepił,Byś nie padł, myśląc, że się w górę ważysz,Trzeba, abym cię pacierzem pokrzepił
148 Prosząc o łaskę; więc nim wyposażyszSiły, uczucie niechaj w tobie wzbierzeI sercem memu wołaniu towarzysz«.
151 — Poczem tak zaczął swe święte pacierze:
Comments
Loading comments…