Robak zdobywca (tłum. Beaupré, 1910)

Translated from English by Barbara Beaupré

Patrz! to świąteczna noc objatyPowraca z wieku w wiek —W teatrze zasiadł rój skrzydlatyAniołów w jasne strojnych szaty,By śledzić sztuki bieg.Patrzą anioły w łzach tonąceNa grę nadziei, trwogi, lęk.Orkiestra sfer brzmi w tony drżące,W dorywczy, krótki dźwięk.

Bogom podobne maryonety,Coś gwarzą, cichy tworząc szum,Wśród ciągłej snują się podniety,Nieszczęsnych lalek, rojny tłum.Grą ich skrzydlate rządzą twory,Sceneryę w różny mieniąc wzór.I krążą cicho jak upiory,Ból z niewidzialnych sącząc piór.

Stubarwny dramat. — Rzecz niełatwa!Zapomnieć, gdy się raz go zna.W ciągłej pogoni tłum się gmatwa,

Za nieuchwytnem widmem gna.Po jednem kole mknie w pospiechu,Prosto przed siebie pędząc wzdłuż.Dużo szaleństwa! Więcej grzechu.A motyw sztuki: „Groza dusz“.

Lecz patrz! Z ciemnego kąta scenyKrwawo czerwony wypełzł gad.W sam środek wcisnął się areny,Między wtłoczoną ciżbę wpadł.Drżące od lęku maryonety,Pastwą się jego stają wraz.Aniołów jasnych bledną MocePatrząc jak w skrzepłej krwi posoceZąb jadowity, topi płaz.

Gasną już światła; rzecz skończona.I po nad Larw drgających wirZ hukiem opuszcza się zasłonaI zwolna każdy kształt co kona,W żałobny upowija kir.

Mówią anioły z bladych powiekŁzy ocierając w czasie przerw,Że sztuka ta, ma tytuł CzłowiekHerosem jej. Zdobywca Czerw.

Comments

Loading comments…