Sonety — VIII

Translated from English by Zofia Reutt-Witkowska

Cóż wzamian oddać mogę, mój ty szczodry panie,Coś przyniósł serca swego złotość nieskalaną,I purpurowe żary, na drodze, pod ścianą,Złożyłeś je, by taki, jak ja, przyjął danie

Hojne, lub rzucił całkiem skarb ten, niespodzianieWykwitły? Czym oziębła, niewdzięczna za wiano,Iż bez odwetu cudze, rozliczne zostanąDary, że niczem zgoła nie odpłacę za nie?

O, nie; w sercu nie zimno — lecz nędza się mieści.Spytaj Boga, wie wszystko. Gorycz łez mych krużyBarwę z życia spłókała, ocalał strzęp treści

Tak wyblakły i martwy, że byłby to dużyBłąd, głowie twej dostojnej podścielić go w części.Przejdź mimo! by deptany był, jedno niech służy!

Comments

Loading comments…