Sonety — XII
Translated from English by Zofia Reutt-Witkowska
Zaiste, nawet miłość, ta, którą się szczycę,Wznosząca się od serca, aż na czole blademZłoży rubin dość wielki, dość jarzący diadem,By ściągnął oczy ludzkie, świadcząc przez iskrzyce
O treści wnętrznej, — cała zeszłaby na niceMiłość zaszczytna, gdybyś mi nie był przykładem,Odkąd w mych oczach życie błysło nowym ładem,Odkąd poważnych ócz twych czytam tajemnicę,
I miłości wezwała miłość. Niech nie drożęMiłością, jakby we mnie z mej wstała przyczyny:Mdlejącą, wątłą, tyś mię w swoje porwał zorze,
Pod królów szczerozłote wwiodłeś baldakiny, —I to, że kocham (duszo, skłońmy się w pokorze!),Stało się li przez ciebie, któryś mi jedyny.
Comments
Loading comments…