Sonety — XXVIII

Translated from English by Zofia Reutt-Witkowska

Listy me! wszystko martwy papier, niemy, biały!A jednak listów paczka rwie się, jakby żywa,Z rąk drżących, gdy wstążeczki rozluźniam ogniwa,By na kolanach moich, wolne, spoczywały.

Ten mówił, — radby widzieć raz, choć chwili małej,Przyjaźń w mem oku; ów zaś dzień wiosny nazywa,W którym przyjdzie mej ręki dotknąć... tak szczęśliwaByłam tą wieścią prostą, że łzy się polały.

Ten znów: kocham cię; drżałam, jakgdyby mi owaPrzyszłość Boża w minione dni gromami biła.Ów mówił, twoim jestem — treść listu się snowa

Pismem bladszem... na sercu-m go wrzącem nosiła.Miłości, nadużyte byłyby twe słowa,Gdybym, coś tu napisał, mówić się ważyła!

Comments

Loading comments…