Sonety — XXXII

Translated from English by Zofia Reutt-Witkowska

Kiedy raz pierwszy słońce wzeszło na zaklęcieMiłości twej, zawczasu mój wzrok miesiąc bada:Pospiesznie zadzierzgnięte węzły zwolnić rada,Mniemałam — by przysięgi swej dochować święcie,

Zbyt nagle serca zbiegły ku sobie. We wstręcieMogli siebie mieć rychło. Zdrożona i blada,Jam nie dla tej miłości! — Skrzypce lichej biada,Jeśli, do wtóru pieśni, artysty dotknięcie

Muśnie struny niestrojne: zbyt szybko do rękiWzięta, za ton fałszywy legnie odłożona.Nie siebie już, lecz ciebie winię o rozdźwięki

Myślą tą, bowiem dłoni mistrzowskiej ochronaUzdrowi struny, piękne popłyną piosenki.Wielki duch, niech raz dotknie, wnet cudów dokona.

Comments

Loading comments…