Sonety — XXXIV
Translated from English by Zofia Reutt-Witkowska
Tem samem sercem, rzekłam, odpowiem dziś tobie,Jak tamtym, gdy posłyszę dziecięce swe miano —Niestety! czyliż serca te same zostaną,Gdy zmącą się i zemną w twardej walki dobie?
Mówiłam, żem, wezwana, ku drogiej osobieSpiesznie biegła, więź kwiatków rzucając wiośnianą,Gry dziecięce... z uśmiechem, co wybiegł mi ranoPrzy zabawie na usta, i którym się zdobię
W radosnem posłuszeństwie nadal. Dziś, w głębokiemZadumaniu, samotność rzucam, trosk nawały;Na głos twój biegnę przecież, ogarniając okiem
Nie poszczególne dobro, ale skarb swój cały!Złóż rękę na tem sercu: krew gna bystrym tokiem;Tak rączo nigdy stopy dziecka nie bieżały.
Comments
Loading comments…