Sonety — XXXIX

Translated from English by Zofia Reutt-Witkowska

Iżeś mocen, wart łaski, jaką Bóg cię darzy,Patrzeć wskroś, patrzeć poza maskę, co mię skrywa(Którą długich lat nawał dżdżami swemi zmywa)I postrzegać prawdziwe rysy mojej twarzy,

Świadczące, jak mię znękał życia podmuch wraży:Iż wiarą i miłością swą oglądasz dziwa —Jak w letargu szaleńczym dusza nieszczęśliwa,Cierpliwości aniołem śniąc, o miejscu marzy

W Niebiesiech nowych, — iż ni grzech, ni serce w męce,Ni dopust Boży, ani śmierć sąsiadująca, —Wszystko, czem innych widzów do siebie zniechęcę,

Co mnie, wszystkiem znużoną, od wszystkich odtrąca —Ciebie nie zraża:... naucz, Drogi, moje ręceZa dobra tyle wdzięczność oddawać bez końca!

Comments

Loading comments…