Na Magórze
Tam w głębi — dolin czarowne ogrodySłoneczny ranek opływa,A tuż po za mną grobowemi chłodyZieje pieczara straszliwa.
Ocean był tu. Próżno w tej czeluściPrzedpotopowe tworzydłaSchronić się pragną — już ich ztąd nie puściOdmęt bez lejc i wędzidła.
Stosami kości tych olbrzymów na dnieSpisane krwawe ich dzieje.Od zgrozy, rosa co się tam przekradnieW zdrętwiałe łzy kamienieje.
Czyście wy góry dumnę skroń w pokorzeAż w wód nurzały kolebce?Czy téż szaleństwem rozhukane morzeAż was w niebiosach nadepce?
Jeśli się pycha gór aż w morze kładła,To tylko Bogu pod stopy —Jeśli aż w chmury poszły wód zwierciadła,To tylko Bogu pod stopy.
Comments
Loading comments…