O zachodzie (Faleński, 1871)

Słońca światłość żywa,Wzdłuż i wszerz z dalekaLeśną gąszcz przeszywa.

Wśród tych smug, ucieka,Tańcząc w mgłach ze złota,Pyłów skrząca rzeka.

Jakaż je tęsknota,W ruch wirowéj siły,Nieustannie miota?

Czyżby owe pyłyTakże, wśród przestrzeni,Rzeszą światów były?....

Tak z przedwiecznych cieni,Przez niezłomne prawa,Których nic nie zmieni,

Gdzie czas iść przestawa,Kędy śmierć nie znana —Skrzy się gwiazd kurzawa,

Przed obliczem Pana!

Comments

Loading comments…