Kto jestem?
Jestem, jak w przerażeniu zastygła ofiara,Którą kat obejmuje obrzydliwym gestem —Bo, jak ciągły szmer myszy, jak tik-tak zegara,Wciąż straszy mię pytanie: „kto jestem? kto jestem?“...
To jest ktoś, kto gdzieś kiedyś przybłąkał się do mnieI omotał mię w głuchy lęk osamotnienia,Tak, że w strachu warjackim szukam wpółprzytomnieZapomnianej historji własnego istnienia.
Po nocach czeka na mnie za węgłami domu,By po drodze rozmową gnębić potajemną —A wie on, że tych rozmów nie zdradzę nikomu,Bo zawsze dzięki czemuś ma władzę nade mną!
Z mroków smutku lśnią jego oczy tajemnicze,Godzące w świat marzenia, jak zatruty sztylet,A gdy zniknie na chwilę złe jego oblicze,Podrzuca mi swój znany, wizytowy bilet.
Już nawet tajemnicze poustalał znaki,Którymi się wyraża jego myśl — szyderca,A nocą z pustych kątów wywleka majakiI, jak pająk, wysysa sny z mojego serca.
On gnieździ się w mych książkach, jest w wnętrzu zegara,Kładzie podpis na wierszach, których nie skończyłem,Do pokoju przesiąka przez ściany, jak mara,I włóczy się w wspomnieniach scen, które przeżyłem.
Ach, na wszystkich ulicach miast, wyrosłych z marzeń,Zawsze zwabią go ku mnie odgłosy mych kroków —On bywa epilogiem mych wszystkich wydarzeńI zagadkowym twórcą okrutnych wyroków!...
Comments
Loading comments…