Do Boga (Kniaźnin, 1919)

Od Ciebie moja niech zabrzmi lira,Twoją na zawsze strojona wiarą:Znajoma Tobie myśl moja szczéraI usta, zgodne z serca ofiarą.Czem tchnę, co czuję, co mię wzbić może,Twoja to wola, Twoja moc, Boże!

Uczuciom moim Ty dodaj mocy,Światła pojęciom, obrazom ducha.Zaniechasz? gnuśnie mgła ślepej nocy

Ciąży nade mną, gruba i głucha.Błyśniesz? — aliści, wzbudzony, czuję,Widzę coś, chwytam, gorę, wzlatuje.

Do Twojej łaski ustawnie wzdycham,Uroń tę znanej ducha pokorze!Bez niej ja w czczości więdnę, usycham,Głowa jak kruchy kwiat na ugorze:Ale, gdy zrzęsisz hojną jej rosą,Jak listki z pączka, myśli się wzniosą.

Cóż, kiedy dzielna Twórcy potęgaW bystrym umyśle ogień roznieci!Posłuszny dowcip, kędy chcesz, sięga,I cnota przy nim i sława leci.Zapal — a między gwiazd Twoich kołemI ja ognistem zabłysnę czołem!

Ale niech pycha Twojego daruZna moc i zapał i pęd wysoki.Ten proszek, coś go z ziemi rozparuAż poza jasne wyniósł obłoki,Utknięty w ostrze ognistej strzałyTruduoż Ci strącić w podziemne skały?...

(Około 1780 r.)

Comments

Loading comments…