Burzliwa noc
Translated by Konrad Zaleski
BURZLIWA NOC.
Szaro wokół. Wśród wichuryTłum demonów, zda się, leci.Rydwanami są im chmury,Rumakami, wir zamieci.Grozą jakąś wszystko zieje,Las się słania, chata chwieje.Trzeszczą krokwie pod przyciosem.Dzwon z wieżyczki począł dzwonić,Czarne chmury chce rozgonićUroczystym swoim głosem.
Odlecieli. Noc się skrada.Słychać jakby tentent koni.Duch w zadumę jakąś wpada,Myślą ślady wichrów goni;Zda się, leci gdzieś w lazuryI z gwiezdymi łączy chóry.Szczęśliw, kto te chwile miewa.Kiedy z gędźbą sfer tych całąNiesie Stwórcy dań wspaniałą''«Magnificat» sławne śpiewa.
Są to chwile, gdy w twem łonieCoś się naraz rozedźwięczy:Jak skowronek na zagonie,Coś, jak pszczółka w ulu, brzęczy.Uczuć takich człowiek strzeże,Dałby życie zań w ofierze!Ach, bo raj na ziemi prześniTen, co miewa takie chwile,Gdy mu w sercu szemrze mileNieskalanej źródło pieśni.
Nim się głowa na pierś skłoni,Nim zapadnie świat ten w ciszę,Coś tam jeszcze szepce; dzwoni,Coś się pieści i kołysze, —Lecz, gdy przyjdzie snu godzina,Duch twój wszystko zapomina.
Wtem cię budzą jakieś szumy,Snać z powrotem burza leci,Z nią demonów — piekła dzieci —Niezliczone pędzą tłumy.
U mych okien bieg wstrzymali,A ja słyszę te ich słowa:— Piersi nasze, jak ze stali,Harde czoło, dumna głowa,W oku wzgarda, zaród gniewu,W sercu ziarno czyste siewu.
Gdybyś wiedział, mógł to orzec,Ile krwi tu się wylało,Nim zajaśniał nasz proporzec:Dawnoby się odezwałaPieśń twa nutą, co nie łzawi,Nutą, jaką ziemia całaZa deszcz burzę błogosławi!
Zmilkli. Lecą w dzikim pędzieNiosąc zgubę, zda się, wszędzie.Drzewem miota wiatr, jak kłosem.Dzwon z wieżyczki począł dzwonićCzarne chmury chce rozgonićUroczystym swoim głosem.
Szaro wokół. Gwiazdy blednąPrzed jaśniejszym blaskiem zorzy;Widzę ziemię moją biednąNad nią nimb promienny tworzySłońce pół-bóg złotolicy...
Wciąż w pogodne to zaranieW uszach dźwięczy mi pytanie:— Kto wy, dziwni bojownicy.
Comments
Loading comments…