Blady, jesienny wieczór
Translated by Aleksander Kraushar
Blady, jesienny pół księżyc,Z za ciemnéj wyziera chmury,W zaułku cmentarza stoi,Domek pastora ponury...
Matka nad biblją schylona,Syn — oczy leniwie wlecze,Starsza z sióstr z nudów poziewa,Młodsza do brata tak rzecze:
Boże! Jak nudno czas schodzi,Aż myśli pierzchają płoche,Tylko gdy grzebią umarłych,Rozerwać można się trochę...
Matka przemawia po chwili:To nietak często się zdarza,Od dnia — gdy ojca twojego,Pogrzebli u wrót cmentarza...
Starsza z sióstr ziewa i mówi:Ja głód i chłód u was znoszę,Pójdę więc jutro do grafa,On kocha mnie i — ma grosze...
Syn dzikim śmiechem wybucha:„Trzech strzelców hula w piwnicy,Oni nauczą mnie chętnie,Szatańskiej swéj tajemnicy...tajemnicy...“
Matka porywa za bibljęI w twarz nią syna uderza,„Więc chcesz przeklęty nicponiu,„Wijść na leśnego rycerza?rycerza?“
Wtem — w oknie słychać pukanie,I widać rękę wzniesioną...Tam stoi widmo pastora,Okryte czarną oponą...
Comments
Loading comments…