Dwaj bracia (Heine, 1863)
Translated by Władysław Tarnowski
Tam u szczytów stromej góryW wianku drzew zamczysko stoi,Za chmurami gonią chmury,Brat za bratem w krwawej zbroi —Obaj bracia walcząc krwawoNacierają wraz na siebie,Ach! o jakież walczą prawoK’ jakiej miecz się stał potrzebie? —Gazellowe Laury oczyRozpaliły bratnie serca,Tryumf jej, w krwi bratniej broczyMąż lub trup — trup lub morderca!Lecz któremuż ona — sprzyja?Któż rozmiotą węzeł krwawy?Nie rozmiotą dłoń niczyja,Więc niech miecz rozstrzyga rdzawy! —To miecz Ojców pordzewiały! —Miecz przed którym drżały hordy,Dziś go wnuki z sklepień chwałyNa wzajemne zdjęły mordy —I zajadle walcząc oba,Sieją iskry w ciemność nocy,Ej! serdecznaż życia próba —Jakiś duch migł o północy!Biada! biada! bracia młodzi —Obaj chwieją się, padają,
Obu duch gdy z krwią uchodzi,Laura! Laura! wymawiają. —
Przeszły lata, wiek przeleciał,Tyle serc pokryły groby,Zamek w gruzy się rozleciał,Wichry wyją pieśń żałoby —Lecz gdy nocy płaszcz osłoniRuin zaniku gruz sierocy,Miecz za mieczem błyska, goni,Brat za bratem o północy! —
Comments
Loading comments…