Gdy marząc w wieczornéj ciszy...
Translated by Stanisław Budziński
Gdy marząc w wieczornéj ciszy,Śród lasu błąkam się mroku,To zawsze mi towarzyszyTwa postać pełna uroku.
Cóż to? czy w białéj osłonieTwe lube błyszczy oblicze?Czy księżyc przez gęstwin toniePromienie śle tajemnicze?
Co słyszę? czy ma łza własnaPo licu scicha się stacza?Czy płacząc, twa postać jasnaPodąża obok tułacza?
Comments
Loading comments…