Noc na mych oczach

Translated by Aleksander Kraushar

Noc na mych oczach leżała,Milczeniem usta się zwarły...Bez myśli, marzeń, bez czucia,Leżałem w grobie umarły...

Jak długo? Trudno pamiętać,Bom był w letargu bez siły...Wtém szmer się rozległ, wśród ciszy,Zapukał ktoś do mogiły...

— Czy nie powstaniesz Henryku?Świta blask gwiazdy jutrzniowéjPowstali wszyscy umarli,Zaczął się taniec życiowy...

— O luba! Powstać nie mogę,Ślepym zostałem na wieki...Z płaczu i cierpień niezmiernychNabrzękły moje powieki...

— Ja ci tę noc odcałuję,Zażegnam sen twój głęboki,Zobaczysz chóry aniołówI niebios cudne uroki...

— O luba! powstać nie mogę...Krew z piersi toczy się zdrojem,Tam, gdzieś mnie w serce ukłułaKolącem szyderstwem twojem...

— Dłoń ci położę na sercuI zniknie ból twój dotkliwy...Krew twa przestanie już płynąćI znowu będziesz szczęśliwy...

— O luba! powstać nie mogę...Kula w méj głowie utkwiła,Wszakże strzeliłem sam do niéj,Gdyś mnie nikczemnie zdradziła...

— Splotem swych czarnych warkoczyRanę twéj piersi osuszę,Gdy krew przestanie z niéj płynąć,Ocalisz biedną twą duszę...

Tak mnie błagała, prosiła,Żem chciał sen wieczny porzucić,Powstałem nagle z mogiły,By znów do lubéj powrócić...

Wtém wszystkie rany nabrzękły,W głowie i w sercu zbolałem...I krew z nich czarna spłynęła...I oto — z snu się zerwałem...

Comments

Loading comments…