Porzućmy raz te kaprysy
Translated by Włodzimierz Zagórski
Boczyliśmy się na siebieZbyt długo; — trza się przeprosić!Fe, kwiatki moje! któż widziałTak długo żal w sercu nosić.
Chować tak długo urazęDalibóg że się nie godzi,Wszak wiecie moje aniołki,Że gniew piękności lic szkodzi.
No chodźcie! — Zgoda już, zgoda!Porzućmy raz te kaprysy,Wy róże wdzięczne, wy fiołki,Lilje, konwalje, narcyzy!
Do mnie tu, do mnie wy wszystkie;Będziem znów pieścić się, droczyć,I śmiać się, żeśmy na siebieTak długo mogli się boczyć.
Wszystkim wam, wszystkim przebaczam,Z wszystkiemi pragnę żyć w zgodzie:Ty liljo biała — ty różo,W swej zakochana urodzie. —
Ty zimna biała konwaljo,I ty fiołeczku uroczy,— Tylko tej płochej rezedyNie chcę już widzieć na oczy!
Comments
Loading comments…