Rycerz Olaf (Heine, 1911)
Translated by Józef Weyssenhoff
Przed katedrą — dwaj mężowieStoją, znaczni szat szkarłatem:Jeden królem jest krainy,Drugi w tej krainie katem.
I do kata król się ozwie:„Znać ze śpiewu zamilknięciaŻe się obrzęd ślubny skończył —Narządź topór swój do cięcia“.
Biją dzwony, grzmią organy,Tłum się sypie, gra fanfara;
Barwny orszak, w nim pośrodkuNowożeńców strojna para.
Trupio blada, trwożna, smutnaIdzie piękna córka króla;Rycerz Olaf stąpa raźnieUśmiech wargi mu roztula.
Uśmiechniętą kraśną wargąPonurego króla wita:„Hej, dzień dobry, panie teściu,Gardło moje weź i kwita.
„Mam umierać dzisiaj — PozwólDo północy jeszcze dożyć,Abym ucztę swą weselnąKorowodem mógł otworzyć.
„Żyć mi pozwól, żyć mi pozwól,Aż ostatni kruż wypiję,Aż ostatni raz zatańczę —Do północy niech dożyję!“
I do kata król się ozwie:„Ślubnym godom pana zięciaDo północy damy folgę —Narządź topór swój do cięcia“.
Pan Olaf ucztuje — późno już,Ostatni wina wypił kruż,Na ramię zwisa mu żonaŚmiertelnie przygnębiona —Kat trzyma wartę pod bramą.
Korowód pomyka, bo uczta skończona —Pan Olaf małżonkę pochwyci w ramionaI tańczy młody panOstatni tan. —Kat trzyma wartę pod bramą.
Skrzypice ochoczo wołają: o hej!A flety zawodzą, że z żalu choć mdlej!Patrzeć na tę parę w wirze —Dreszcz przechodzi przez paciérze.Kat trzyma wartę pod bramą.
A kiedy tak sala i huczy i płonie,Pan Olaf nachyla się czule ku żonie:„Kochanko, rozkoszny nasz ślub,A zimny jak grób“. —Kat trzyma wartę pod bramą.
Rycerzu, bije północ z wież,Twój ranek już nie wróci,Iżeś królewską dziewkę wziąłPrzemocą wolnej chuci.
Śmiertelny pacierz mruczy mnich,A mąż z urzędu krwawyBłyszczący topór wraził w pień,Do groźnej gotów sprawy.
Pan Olaf schodzi na zamku dwór,Gdzie błyszczą światła i miecze,Uśmiech nie znika mu z kraśnych ust,Kraśnemi usty rzecze:
„Słońce, księżycu, żegnam was,Gwiazdy, żegnajcie mi drżące;
Żegnam ptaszęta w piękny czasNad światem wyśpiewujące.
„Żegnam i morze, żegnam szmatZiemi mej własnej rodzonej,Żegnam fijołków słodki kwiat,Jak oczy te mojej żony.
„Oczy z fijołków, przez was takMija mnie życie i chwała! —Żegnam też bzu cienisty krzak,Gdzie-ś ty mi się oddała“.
Comments
Loading comments…