Toż mi straszliwa

Translated by Aleksander Kraushar

Toż mi straszliwa ulewa!Nabrzękły niebios odmęty,Siedzę przy oknie i patrzę,Na ciemnych ulic zakręty...

Wtem, zwolna, na tle ciemności,Zabłysło światło ognika,To matka z latarką w dłoni,Po flizach ulic przemyka...

Widzę, że masło i mąkę,Staruszka z sobą poniosła,Bo na kołacze pieczone,Czeka jej córka dorosła...

W głębokim leżąc fotelu,Na ogień patrzy i marzy...A bujne, złote kędziory,Płyną po cudnéj jej twarzy.

Comments

Loading comments…