W śnie widziałem kochankę...
Translated by Władysław Tarnowski
W śnie widziałem kochankę,Nędzny, stroskany cień,Zwiędłe to świeże ciało,Kwitnące tak w ów dzień!Dziecinę niosła na ręku,A drugę wiodła za dłoń,Widoczna nędza i troskaZorały tak młodą skroń...Przesuwa zwolna przez rynek,I tam spotkała mnie,Patrzy we mnie i smutno,I cicho rzekłem we śnie:O chodź do mego domu,Boś wątła jako stwór,A pracą i mozołąOdstraszę głód i mór!Będę kołysał i żywiłTwe dzieci, lulał ich sny,Ale najpierwéj ciebieNieszczęsne dziecko ty!I nigdy ci nie wskrzeszęMiłości twéj co trup,A kiedy umrzesz — to pójdęPłakać na twój grób!...
Comments
Loading comments…