Z iskrzącej nieb wysokości

Translated by Aleksander Kraushar

Z iskrzącéj nieb wysokościGwiazdeczka drobna upada...Ach! Jestto gwiazda miłości,Tak niegdyś świetna — dziś blada...

Na bujnéj kwieciem jabłoniListek po listku umiera...Za niemi wietrzyk wciąż goni,Ostatnie krasy z nich ściera.

Żegluje łabędź zraniony,Lecz płynie daléj i daléj...Żałosne wydaje tonyI ginie w pienistéj fali...

Cisza i ciemność w naturze...Powiędły liście i krzewy...Gwiazda rozprysła się w górze...I zmilkły łabędzie śpiewy...

Comments

Loading comments…