O tolerancji
Translated from Latin by Paweł Popiel
Wszystkim ta wada jest wspólną śpiewakom, że w gronie przyjaciół,Nigdy się na to nie zgodzą, gdy ich zaśpiewać poproszą,Nieproszeni zaprzestać nie mogą. Sardyńczyk Tigellius,Znany miał to do siebie. I Caesar acz zdolen przymusić,Choćby na przyjaźń ojcowską i swoją go prosił, to przecieżNicby nie wskórał, natomiast gdy chęć go wzięła od jajkaAż do jabłek wywodził: „Bacchusie!“ to w tonie najwyższym,Albo w najniższym, co czwarta na gęśli struna wydaje.Nic podobnego do tego człowieka nie było. CzęstokroćBiegał jakoby przed wrogiem się chroniąc, czasami powoliStąpał jakoby w obrzędach Junony; raz dwieście przy sobieMiał niewolników, lub dziesięć; to królów albo tetrarchówPełną miał gębę, to znowu: „Trójnożny stolik mi starczy,Czystej soli miseczka i toga, co chronić od zimna,Choćby wytarta zdołała!“ Miljony byś temu darował,Oszczędnemu, na małem przestającemu, to w piątejDobie już nicby w schowankach nie było. Nocami do brzaskuCzuwał, całemi zaś dniami chrapał. Nie było zaisteNic tak w sobie sprzecznego. Niechajże kto powie: A cóż to?Żadnych że przywar nie masz? Mam inne, zapewne nie mniejsze.Maenius gdy nieobecnego strofował Novia, co znowuPowie ktoś: Siebie to nie znasz, lub jako nieznany słowami
Myślisz nas zbywać? Ja sobie pobłażam, odrzeknie mu Maenius.Głupiem i niecnem podobne sobkowstwo i godnem nagany.Jeśli nieprzetartemi oczyma tak licho dowidzisz,Czemuż tak bystrym wzrokiem przyjaciół wady wytykasz,Równie jak orzeł, lub wąż z Epidauru? Lecz tobie przeciwnieZdarzyć się może z kolei, że inni dopatrzą twe winy.Nieco jest obraźliwym, niesmacznym dla węchu tych ludzi,Którzy nosami kręcą i śmiesznym się wyda, że togaSpływa niezgrabnie i z chłopska strzyżony, trzewiki zaś w pięcieŹle związane się kręcą; lecz zacny, że trudno lepszegoMęża nad niego i tobie życzliwy, lecz rozum ogromnyW ciele tem nieokrzesanem się kryje; nareszcie samegoSiebie wybadaj, czy jakich ci niegdyś przywar naturaNie wszczepiła, lub nałóg szkodliwy; bo w rolach się paproćZaniedbanych rozkrzewia i później wypalać ją trzeba.Przejdźmy do tego, że zwodzi zaślepionego kochanka,Właśnie oo przykre w bogdance, i nawet sama ułomnośćMiła mu, jak Balbinus lubuje się w Hagny polypie.Chciałbym, żebyśmy w przyjaźni błądzili taksamo i raczejCnota błędowi takiemu nadała miano uczciwe.Właśnie jak ojciec u syna, tak my przyjaciela słabością,Jeśli ją ma, nie powinni się brzydzić; toż zezowategoiSkośnie patrzącym ojciec nazywa, Robaczkiem zaś karła,Jeśli ma syna takiego, jak w pół poroniony był niegdyśSisyph; tego Kulaszką, jak nogi ma krzywe, owegoPieszczotliwie Piętaszkiem, bo wspak na piętach osadzon.Nazbyt ściśliwie kto żyje: oszczędnym go nazwać. Ów nadtoNarzucający się, pływacz, uchodzić wobec przyjaciółPragnie za usłużnego. Zaś inny zbyt hałaśliwy,Więcej niż wolno werydyk; niech prostym, i śmiałym się zowie.Nadto gorączka: umieścić go w rzędzie ognistych. To wszystkoSądzę, że ludzi zjednywa i węzły przyjaźni zacieśnia.My zaś właśnie przymioty na wspak tłómaczymy i czyste
Raczej oszpecić pragniemy naczynie skorupą. Niech człowiekPrawy i skromny, zupełnie obcuje z nami, to jegoNiedołęgą i tępym zowiemy. Ten wszelką zasadzkęStropił i złemu żadnemu nagiego boku nie poddał;W takich to bowiem zwyczajach pędzimy żywot, gdzie ostraZazdrość panuje i zbrodnie; to miasto go tęgim i zdrowym,Oraz przezornym, wolimy go skrytym i chytrym nazywać.Jeśli kto prostodusznym (jak często i chętnie MaecenoPrzedstawiłem się tobie), że czasem czytającemu,Albo zamyślonemu przerywa; natrętnym jest w mowie,Pozbawiony zdrowego rozsądku, rzekniemy. Niestety!Jak stanowimy zuchwale niesłuszne prawo na siebie!Nikt się bowiem bez przywar nie rodzi i tenci najlepszym,Który obciążon mniejszemi. Przyjaciel drogi jak słusznieWady niechajże porówna z przymioty, to wobec liczniejszych,Jeśli rna więcej dobrego, niech skłoni się do mnie. KochanymChcęli być prawem podobnem, niech waga będzie taż sama.Taki co żąda by druha wrzodami własnemi nie zbrzydził,Niechże pominie i jego brodawki; boć słusznem gdy pragniePobłażania za grzechy, tosamo od siebie okazał.Wreszcie gdy wada gniewu wytępić się nie da zupełnie,Równie jak te, co trzymają się głupców, dlaczegóż osobnąMiarą i wagą się rozum nie posługuje i rzeczyJak się okaże nie sądzi, stosując karę do winy?Jeśli kto sługę, któremu kazano misę uprzątnąć,Przeto że resztki ryby i ciepłej liznął zaprawyPrzybił do krzyża, to w pośród rozumnych go więcej szalonymNad Labeona osądzą. Toż niegodziwszem, i większemJest przekroczenie następne: cokolwiek uchybił przyjaciel(Jeśli mu nie darujesz, niegrzecznym okażesz się, przykrym),,Już go nie cierpisz i zawdy unikasz, jak dłużnik Rusona;Który, jak dla niebogi nadeszły smutne Kalendy,Jeśli gotówki lub czynszu skądkolwiek nie wyrwał, nużąceMusi wysłuchać powieści i karku nadstawić, jak więzień.
Ten wezgłowie pijany zaplamił, lub czarę ze stołuZrzucił Euandra toczoną rękoma; to z tego powodu,Albo że kurczę leżące na mojej stronie półmiskaGłodny zagarnął, to przeto już mniej się druhem lubianymStanie? Co pocznę, jeżeli popełnił kradzież, lub wiaręW nim położoną zdradził, lub słowu danemu zaprzeczył?Którym się zdało, że grzechy są równe, zobaczą trudności,Kiedy się dotrze do prawdy; sprzeciwia się temu obyczajRozum i sama potrzeba, słuszności matka i prawa.Kiedy z dziewiczej się ziemi żyjące istoty zrodziły,Niema i podła czereda, o żołądź i legowiskaPięścią, pazurem, następnie maczugą, podobnież dalejBronią walczyli, stosownie jak ich nauczyła potrzeba,Póki nazwisk i słów nie znaleźli, któremi znaczenieOraz i głosy wyrazić umieli; następnie ustałaWojna, poczęli miasteczka zakładać i prawa stanowić,Żeby kto nie był złodziejem, lub łotrem i nie cudzołożył.Przed Heleną już bowiem popędy płciowe najpierwszymByły do wojny powodem, lecz głuchą śmiercią polegli,Których za chucią przygodną krążących, jak bestje w dzikości,Zwalił na ziemię silniejszy, podobnie jak buhaj we trzodzie.Prawa, że wynaleziono z obawy bezprawia, to musiszPrzyznać, gdy czasy i dzieje światowe badać zamierzasz;Ani natura nie zdoła rozróżnić dobra od złego,Równie jak dzieli swe dary, co szukać lub czego unikać.Rozum się na to nie zgodzi, by tyleż i grzeszył taksamo,Który się wdarł do cudzego ogrodu przez słabą zaporę,Albo co nocą zrabował świętości boże; niech będziePewne prawidło, co grzechom stosowną karę wymierza.Żebyś rózeczki godnego, nie siekał biczem okrutnym.Żebyś uderzył zaś prętem takiego, co gorsze zasłużyłBicie, nie boję się wcale, gdy mówisz jako są równeKradzież i głośny rabunek i kosą podobną wycinaćGrozisz co wielkie i małe, byleby ci ludzie królować
Dozwolili. Jeżeli bogatym się staje, kto mędrzecDobrym szewcem, i pięknym nad wszystkich, nareszcie, i królemCzemu pożądasz, co masz? To nie wiesz, co ojciec ChrysippusMówi. Postołów dla siebie i mędrzec nigdy nie zrobił,Ani podeszew? A przecież i szewc jest mądrym. Dlaczego?Przeto że chociaż i milczy Hermogen, pozostał najlepszymMistrzem! i piewcą; jak również Alphenus przebiegły rzuciwszyWszelkie rzemiosła narzędzia, choć warsztat zamknął, pozostałSzewcem: i tak jest mędrzec w gałęzi wszelakiej najlepszymMistrzem on jeden i królem. Pociągną cię kiedy za brodęPsotne chłopaki, to jeśli poskromić ich kijem nie zdołasz,Sciśnie cię ciżba wokoło stojąca i biedny od gniewuPękniesz, zawstydzony, z potężnych królów największy!Żeby nie długo rozprawiać; gdy ty za ćwiartkę do łaźniPójdziesz jak król, i żaden za tobą nie pójdzie towarzysz,Krom niemądrego Crispina, to właśnie przebaczą mi drodzy.Przyjaciele, jeżelim przeskrobał w czem, jako głupi;Ja zaś chętnie przywary ich znosić będę z mej stronyI szczęśliwiej niż ty jako król, żyć będę jak prostak.
Comments
Loading comments…